Publicystyka filmowa
NAJWYŻEJ OPŁACANE role W HISTORII kina
NAJWYŻEJ OPŁACANE ROLE W HISTORII KINA to znakomite zestawienie aktorskich sukcesów, które łączą talent z astronomicznymi gażami.
Sto milionów dolarów za kilka tygodni pracy? W świecie filmu bywa i tak, choć tylko nielicznym udaje się zapewnić sobie równie atrakcyjne warunki zatrudnienia. Tak wysoko płatne role dostają aktorzy, którzy skrupulatnie wyrabiają swoją markę i utrzymują zainteresowanie oraz sympatię widzów. To wypadkowa wielu elementów: talentu, charyzmy, zachowania poza planem, urody (aczkolwiek niekoniecznie), a także zaangażowania w wykonywaną pracę. Warto pamiętać, że choć obecność aktora na planie filmowym może ograniczać się do krótkiego czasu, to okres intensywnych przygotowań do roli potrafi trwać długie miesiące.
Mordercze treningi, szkolenia, lekcje gry na instrumentach, nauka śpiewu, zgłębianie różnych zagadnień – najlepsze role i nieprzemijająca popularność to efekt ogromnych wysiłków nie tylko przed kamerą. A że zyski z filmów prowadzonych przez te znane i lubiane twarze bywają astronomiczne, znajduje to odzwierciedlenie w niebywale wysokich gażach. Oto trzynaście z nich!
Emma Stone – La La Land
26 milionów dolarów
Przy okazji tego głośnego musicalu najpiękniejsza (kwestia subiektywna) i najbardziej utalentowana (kwestia oczywista) Emma z popularnego tria imienniczek (Stone, Roberts, Watson) podjęła świetną decyzję, w przeciwieństwie do swojej koleżanki, która niegdyś bawiła nas jako Hermiona Granger.
Emma Watson odrzuciła bowiem rolę w filmie Chazelle’a, by wystąpić w miałkiej Pięknej i Bestii, prosto z taśmowej produkcji Disneya. Nie wiem, co było jej motywacją (większa gaża?), ale to właśnie rola aspirującej aktorki w filmie reżysera Whiplash spotkała się z powszechnym zachwytem i sowitym wynagrodzeniem. Nominacja do Oscara przekuta na statuetkę, niemal 26 milionów dolarów zarobku i bycie jedną z dwóch twarzy musicalu, który zapisze się w kanonie gatunku – to znacznie więcej niż niezapadająca w pamięć rola w filmie, który zawsze będzie stał w cieniu swojego animowanego pierwowzoru.
Leonardo DiCaprio – Incepcja
50 milionów dolarów
Mało kto może powiedzieć o sobie, że zdecydował się na skromniejszą zapłatę i pomimo tego zainkasował 50 milionów dolarów. Ta zawrotna kwota pochodzi wyłącznie z udziału w zyskach ze sprzedaży biletów kinowych, w późniejszym okresie DiCaprio zarobił także na dystrybucji domowej i telewizyjnej.
Leo wybrał taki rodzaj kontraktu, ponieważ zyski Incpecji były jedną wielką niewiadomą, a duża gaża za rolę mogłaby uczynić ją stratnym przedsięwzięciem. Aktor zdecydował się więc na umowę, która mogła być dla niego korzystna wyłącznie w przypadku sporego powodzenia filmu. Na całe szczęście nie rozczarował się.
Robert Downey Jr. – Avengers
50 milionów dolarów
Jest coś pocieszającego w historii człowieka, który stoczył się niemal na samo dno, po czym odbił się od niego, zostawił autodestrukcyjną przeszłość za sobą i został jedną z najbardziej kasowych gwiazd przemysłu filmowego (a także ikoną popkultury).
Robert Downey Jr. jest współautorem kosmicznego sukcesu MCU, a rola Tony’ego Starka zdaje się stworzona specjalnie dla niego. To nie lada sztuka, by umiarkowanie popularną komiksową postać uczynić prawdziwą legendą. Iron Man zdecydowanie jest jedną z najciekawszych i najbardziej złożonych postaci w całym kinowym uniwersum Marvela – nikogo chyba nie dziwi fakt, że już po dwóch występach Robertowi zaproponowano okrągłe 50 milionów dolarów za kolejny.
Keanu Reeves – trylogia Matrixa
250 milionów dolarów (za całą trylogię)
Na przełomie milleniów Matrix był fenomenem na miarę Gwiezdnych wojen i Władcy Pierścieni.
Futurystyczna wizja rodzeństwa Wachowskich rozpaliła wyobraźnię milionów i wpłynęła na rzeszę naśladowców. Kojarzony z raczej drewnianym aktorstwem Keanu Reeves okazał się idealnym protagonistą i twarzą tej trylogii – kimś, z kim można było się utożsamiać, i zarazem stopniowo zyskującym na charyzmie idolem. Nic dziwnego, że Reeves, współcześnie szerzej znany jako John Wick, niemal dwie dekady temu zdołał dorobić się oszałamiającej kwoty ćwierci miliarda dolarów za występ w całej trylogii Matrixa.
Tom Cruise – Mission: Impossible – Ghost Protocol
75 milionów dolarów
Kompletnie nie obchodzą mnie światopogląd i prywatne obsesje Toma Cruise’a. Szanuję jego charyzmę, pełne determinacji oddanie swoim rolom i niebywałe zaangażowanie w produkcje, których jest częścią.
To nie Bruce Willis, który obecnie stawia się na planie najgorszych szmir, odwala swoje i wraca do domu. Cruise ceni autentyzm tak bardzo, że jest w stanie nauczyć się wyczynowego pilotażu śmigłowca, by móc później nakręcić scenę z jego udziałem. Dzięki takiemu podejściu Ethan Hunt to legenda kina akcji, a filmy z serii Mission: Impossible są coraz lepsze i bardziej zyskowne. Moje podejście do aktora najwidoczniej podziela sporo osób, co obrazuje kwota, którą Cruise zgarnął za występ w czwartej części serii – 75 milionów dolarów.
Sandra Bullock – Grawitacja
20 milionów dolarów + 50 milionów dolarów
Niezwykle wymagająca rola Sandry Bullock w Grawitacji gwarantowała jej imponujące 20 milionów dolarów i 15% udziałów w zyskach z dystrybucji kinowej (a do tego parę małych bonusów).
Uzbierała się z tego kwota przynajmniej 70 milionów dolarów i chyba nawet najwięksi przeciwnicy tego filmu zgodzą się, że występ aktorki zasługuje na uznanie tego typu. Sukces dzieła Cuaróna to w dużej mierze właśnie zasługa Bullock, która włożyła w tę rolę całe swoje serce. Deszcz nagród i nominacji jako dodatek do wspomnianej zawrotnej sumy sprawiają, że trudno wątpić w słowa aktorki, nazywającej występ w Grawitacji najlepszą decyzją w jej całej karierze.
Johnny Depp – Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach oraz Alicja w Krainie Czarów
55 milionów oraz 68 milionów dolarów
Jeszcze dekadę temu Johnny Depp był jednym z najgorętszych nazwisk Hollywood.
Nikt nie śmiał mówić na głos o wypaleniu zawodowym, a studia wysypywały przed posiadłością aktora całe ciężarówki dolarów. Depp za rolę w czwartej część karaibskiej serii zarobił 55 milionów dolarów, a jeśli dodać do tego cały przychód zainkasowany przy okazji poprzednich trzech odsłon, otrzymamy kwotę 300 milionów dolarów. Sam Depp w 2011 roku stwierdził, że był przepłacany, a tego typu gaże to głupota. Swoje role podobno wybiera z myślą o własnych dzieciach i prawdopodobnie stąd decyzja o zagraniu w kolejnej adaptacji Alicji w krainie czarów (przyniosło mu to 68 milionów dolarów).
Harrison Ford – Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki
65 milionów dolarów
Cieszący się emeryturą na pół gwizdka Harrison Ford nie dałby się namówić na powrót do roli najsłynniejszego archeologa świata garścią dolarów.
Do przekonania go potrzebna była wyjątkowo atrakcyjna oferta studia Paramount, które wzięło dla siebie zyski potrzebne do opłacenia kosztów produkcji i dystrybucji, a większość pozostałej kwoty podzieliło pomiędzy Fordem, George’em Lucasem i Stevenem Spielbergiem. W efekcie powrót z emerytury Indy’ego kosztował 65 milionów dolarów i jeden średniawy film. Ciekawe, jaka będzie cena powstania piątej i ostatniej części cyklu.
Tom Hanks – Forrest Gump
60 milionów dolarów
Tom Hanks jest jedną z najsympatyczniejszych osób na całej planecie, ale to nie przeszkadza mu w posiadaniu dobrego nosa do interesów. Forrest Gump nie jest jedynym filmem (podobnie było kilka lat później z Szeregowcem Ryanem), którego sukces Hanks zwietrzył już na etapie podpisywania kontraktu.
Zapewniwszy sobie niemały udział w zyskach, aktor zdołał zarobić 60 milionów dolarów na swojej być może najbardziej rozpoznawalnej roli. W mojej opinii każdy jeden dolar z tej sumy należał się Hanksowi jak psu zupa.
Will Smith – Faceci w czerni 3
100 milionów dolarów
Korzystając z ogromnej popularności (i na krótko przed jej chwilowym zaćmieniem), Smith zapewnił sobie niemały procent od przychodów z kin, co zaowocowało absurdalną kwotą 100 milionów dolarów. To może zaskakiwać, zwłaszcza jeśli przypomnimy sobie, że trzecia część Facetów w czerni wcale nie była niesłychanie kasową produkcją (ogromny budżet czyni zyski filmu nieco mniej imponującymi) i być może to właśnie dlatego najnowsza odsłona serii będzie pozbawiona udziału Willa Smitha. Ten ma zresztą ważniejsze rzeczy do roboty, między innymi straszenie świata dziwacznym wizerunkiem dżina w aktorskiej wersji Aladyna.
Jack Nicholson – Batman
50 milionów dolarów
To się nazywa dobry kontrakt – rola Jokera pozwoliła Nicholsonowi zarobić masę pieniędzy na filmach, w których nawet się nie pojawił. Oprócz bazowej kwoty 6 milionów dolarów za pierwszego Batmana (które wówczas miały znacznie większą wartość niż współcześnie) i procentu od przychodu kinowego aktor miał też zapewniony udział w zyskach z wszelkiego rodzaju gadżetów sprzedawanych przy okazji kolejnych sequeli filmu. To, że jego bohater w nich nie występował, nie miało żadnego znaczenia. Tym sposobem zarobił ponad 50 milionów dolarów i zarazem stworzył postać, która dołączyła do największych legend kina.
Arnold Schwarzenegger – Terminator 3: Bunt maszyn
29 milionów dolarów + duży i trudny do policzenia procent zysków z dystrybucji
29 milionów dolarów, które odtwórca roli T-800 zgarnął za swoje wygłupy w trzeciej części tego kultowego cyklu, to element jednego z najlepszych kontraktów, jakie kiedykolwiek podpisano.
Zakładał on, że Schwarzenegger dostanie rzeczoną kwotę… niezależnie od tego, czy film w ogóle powstanie. Aktor miał również zagwarantowany udział w zyskach, jeśli przychód z kin pozwoli produkcji wyjść na zero. Film ledwo podołał temu wyzwaniu, co oznaczało, że gwiazdor wzbogacił się o kolejne miliony. Jego kontrakt pozwalał mu także na wybór członków ekipy (włącznie z reżyserem!) i gwarantował cudaczne ulgi podatkowe. Studio zgodziło się na taką umowę wyłącznie dlatego, że bez Schwarzeneggera nie było mowy o pieniądzach na produkcję. Szkoda tylko, że wyszedł z tego do bólu przeciętny film, będący w zasadzie marną kopią poprzedniej części.
