Kto mógłby zagrać w NOWEJ wersji PIRATÓW Z KARAIBÓW?

Coraz częściej i głośniej mówi się, że kolejna odsłona przygód Piratów z Karaibów nie miałaby być kontynuacją losów Jacka Sparrowa o twarzy Johnny’ego Deppa, ale rebootem serii. I chociaż sam uważam, że słowo reboot jest tu pewnym nadużyciem, i wydaje mi się, że Disney postawi raczej na rozwijanie tego świata z nowymi bohaterami zamiast odcinania się od dotychczasowych filmów, to w ramach czystej zabawy zastanówmy się, kto mógłby zagrać w nowej wersji filmu, gdyby studio postanowiło opowiedzieć historię kapitana Sparrowa, Willa Turnera i Elizabeth Swann od nowa.
Kapitan Jack Sparrow – Donald Glover
Kapitan Jack Sparrow w interpretacji Johnny’ego Deppa to prawdziwe serce serii. Bez wątpienia od odpowiedniego angażu tej roli w reboocie mogłoby zależeć jego powodzenie wśród widzów. W roli tej widziałbym absolutnego tytana talentu, charyzmy, humoru, seksapilu i testosteronu. Donald Glover jest zresztą istnym człowiekiem renesansu, więc nowych Piratów z Karaibów mógłby też napisać, wyreżyserować i nagrać do nich soundtrack. No i w końcu dredy Sparrowa nie byłyby kulturowym zawłaszczeniem.
Will Turner – Tom Holland
Wielu zarzucało Orlando Bloomowi braki w warsztacie i uczynienie jego postaci niezamierzenie sztywną i nieciekawą. Chociaż nigdy do tej grupy nie należałem, to w reboocie postawiłbym na aktora, którego talentu chyba nikt nie chciałby kwestionować. Tom Holland jest zdecydowanie na fali wznoszącej i z powodzeniem odnalazłby się w kolejnej – obok Spider-Mana – serii blockbusterów.
Elizabeth Swann – Freya Allan
Swoisty trójkąt Piratów z Karaibów zamyka postać Elizabeth Swann, w oryginale grana przez Keirę Knightley. W reboocie postawiłbym na inną brytyjską aktorkę, która rozpoznawalność zawdzięcza Wiedźminowi z Henrym Cavillem w roli tytułowej, gdzie wciela się w rolę Ciri. Rola w Piratach z Karaibów mogłaby być dla młodej aktorki przepustką do kariery na wielkim ekranie. A jeśli wydaje się wam do roli za młoda, to chciałbym zauważyć, że jest rok starsza od Knightley w dniu premiery Klątwy Czarnej Perły.
Barbossa – Jeremy Irons
W postać głównego czarnego charakteru pierwszej odsłony serii z niezwykłym powodzeniem wcielał się Geoffrey Rush, którego kreację z pewnością pokochali wszyscy fani serii. Dlatego też bardzo starałem się, żeby na jego zastępstwo wybrać aktora o nie mniejszej charyzmie, humorystycznym wyczuciu i potrafiącego wzbudzić nieoczywistą grozę.
James Norrington – Domhnall Gleeson
James Norrington to niedoszły partner Elizabeth Swann i wierny – do czasu – podopieczny jej ojca. To postać łącząca pewnego rodzaju łajdactwo z wewnętrzną dobrocią. Potrafi tak samo od siebie odrzucić, co wzbudzić współczucie. Myślę, że Domhnall Gleeson świetnie oddałby te niuanse.
Lord Beckett – Luke Evans
W rzeczywistości główny i najpotężniejszy antagonista trylogii Gore’a Verbinskiego. Postać tak samo nikczemna, co silna i charyzmatyczna. W oryginale w świetnej interpretacji Toma Hollandera. W reboocie postawiłbym na Luke’a Evansa, świetnie prezentującego się na ekranie, charyzmatycznego aktora, wciąż czekającego na rolę, która pozwoli mu w pełni przejść do pierwszej ligi Hollywood. Może to byłaby właśnie ta?
Davy Jones – Andy Serkis
Kolejnym antagonistą oryginalnej serii był oczywiście Davy Jones. Bohater zarazem złowrogi i romantycznie tragiczny. W filmach Verbinskiego bezbłędnie sportretowany przez Billa Nighy. W nowej wersji postawiłbym na absolutnego mistrza mo-capu, a przy tym fenomenalnego aktora, jakim jest oczywiście Andy Serkis.
Bill Turner – Alexander Skarsgård
Na końcu rola dużo mniejsza, ale niezwykle w historii istotna. Ojca Willa Turnera w oryginale grał oczywiście Stellan Skarsgård, więc dlaczego w reboocie nie miałby go zagrać jego własny syn? Świetnie wpisałoby się to w fabułę serii, która poniekąd traktuje o synu idącym w ślady ojca.
Co myślicie o tych wyborach? I przede wszystkim czy uważacie, że Piraci z Karaibów potrzebują rebootu?