Zestawienie
Kosmiczny HORROR w Z ARCHIWUM X. Te odcinki przypadną do gustu fanom H.P. Lovecrafta
Kosmiczny lęk i granice rozumu: wybieramy pięć odcinków serialu Z Archiwum X, które najmocniej przywołują ducha prozy H.P. Lovecrafta.
U H.P. Lovecrafta człowiek płaci za ciekawość. Odkrywa coś, czego nie potrafi oswoić, i od tej chwili nie może już ufać ani własnym zmysłom, ani ludziom wokół siebie. Z Archiwum X świetnie czuje się w podobnej grozie, zwłaszcza wtedy, gdy agenci opuszczają znajome otoczenie i trafiają tam, gdzie naukowe wyjaśnienie nie wystarcza, by poczuć się bezpiecznie. W serialu Chrisa Cartera spotkanie z nieznanym potrafi zagrozić ciału tak samo jak zdrowemu rozsądkowi, a ktoś, kto jest pewien, że rozpoznał niebezpieczeństwo, wcale nie musi umieć przekonać do tego kogokolwiek innego.
Lód (Ice, 1993)
Mulder i Scully docierają do odciętej od świata stacji badawczej na Alasce, by wyjaśnić śmierć zespołu, który prowadził tam odwierty w lodowcu. Na miejscu natrafiają na pasożyta wywołującego agresję, a ponieważ zakażonego trudno odróżnić od zdrowego człowieka, członkowie wyprawy zaczynają się nawzajem podejrzewać i śledzić każdy gest towarzyszy. Mulder łączy znalezisko z kraterem meteorytowym i dopuszcza myśl, że organizm przybył z kosmosu, ale dla uwięzionych na stacji ważniejsze okazuje się jednak pytanie, komu jeszcze mogą zaufać.

Strach rodzi się tu z nieufności, bo nawet partner, na którym zwykle można polegać, nagle wygląda jak ktoś, kto może zaatakować. Odcinek czerpie z tradycji Coś, ale własny, bardzo przekonujący powód do lęku znajduje w relacji Muldera i Scully. Agenci natykają się na formę życia, która przetrwała poza zasięgiem ludzkiej wiedzy, i muszą ją badać wśród ludzi gotowych uznać każde podejrzenie za dowód zakażenia. Lód jest znakomity zwłaszcza w scenach, w których bohaterowie wpatrują się w znajome twarze i nie wiedzą, czy prosić o pomoc, czy się bronić.
Gdy zapada zmrok (Darkness Falls, 1994)
W lesie w stanie Waszyngton znika trzydziestu drwali, więc Mulder i Scully jadą sprawdzić, co wydarzyło się w ich obozie. Z początku podejrzenia padają na radykalnych ekologów, ale agenci szybko trafiają na zagrożenie związane ze ścięciem starej daglezji. Drobne, świecące organizmy atakują w ciemności i zamykają ofiary w kokonach, dlatego ludzie odcięci w lesie muszą przetrwać noc obok roju, którego natury nie rozumieją, a chroni ich jedynie blask lamp. Zamiast szukać sprawcy zaginięć, sami próbują nie skończyć tak jak zaginieni robotnicy.

Twórcy rezygnują z wielkiego potwora na rzecz drobnych organizmów, wobec których człowiek z całym swoim sprzętem okazuje się bezradny. Las przestaje przypominać znajomy krajobraz, skoro po zmroku nie da się w nim bezpiecznie postawić kroku. To bardzo skuteczny horror natury – ludzie kłócą się o to, kto odpowiada za niszczenie środowiska, tymczasem rój nie odróżnia winnych od niewinnych i nie da się go ani zastraszyć, ani przekonać. Odcinek świetnie wykorzystuje tę bezradność i pokazuje, że w potrzasku można się poczuć nawet z dala od napastliwego tłumu czy zamkniętego pokoju.
Folie à Deux (1998)
Pracownik firmy telemarketingowej twierdzi, że jego przełożony jest owadopodobnym potworem, a część zatrudnionych straciła własną wolę. Mulder trafia w sam środek kryzysu zakładniczego i staje naprzeciw człowieka, którego opowieść brzmi jak urojenie, a jednak agent nie potrafi jej po prostu zbyć. Kiedy sam zaczyna dostrzegać coś, czego nie widzi otoczenie, musi się liczyć z tym, że inni wezmą go za chorego. Scully zostaje wtedy z pytaniem, czy partner rozpoznał prawdziwe niebezpieczeństwo, czy zaraził się cudzym obłędem.

Biuro okazuje się idealną scenerią horroru, bo nieludzki szef nie musi nawet wstawać zza biurka, żeby terroryzować podwładnych. Dosadną metaforę wyzysku twórcy łączą z historią człowieka, który przejrzał na oczy i właśnie przez to stracił wiarygodność. Świadek zostaje sam z wiedzą, której nie umie nikomu przekazać, więc trudno mu szukać ratunku nawet u najbliższych. Stwora oglądamy rzadko i nigdy nie możemy mu się wygodnie przyjrzeć z bezpiecznej odległości. Folie à Deux znakomicie straszy wizją, w której o pomoc trzeba prosić kogoś, kto ma nas za obłąkanych.
Praca w terenie (Field Trip, 1999)
W górach Karoliny Północnej odnaleziono szkielety małżeństwa, które jeszcze niedawno żyło, a Mulder i Scully próbują ustalić, jak ciała mogły rozłożyć się tak szybko. Trop prowadzi ich do miejsca pokrytego dziwną żółtą substancją i do ogromnego grzyba, który rozrasta się głównie pod ziemią. Jego zarodniki wywołują halucynacje, więc w trakcie śledztwa agenci mierzą się z przeciwnikiem, który podsuwa im przekonujące złudzenia. Tracą pewność, co naprawdę się z nimi dzieje i czy mogą jeszcze wierzyć własnym obserwacjom.

Pułapka jest tym straszniejsza, że ofiara może czuć się bezpieczna w chwili, gdy jej ciało stało się już pokarmem. Praca w terenie znakomicie odbiera widzowi pewność, czy agenci rzeczywiście znaleźli drogę ratunku. W halucynacjach spełniają przy tym własne pragnienia, łatwo więc zrozumieć, dlaczego potrzebują kogoś, kto podważy zbyt wygodne rozwiązanie zagadki. Człowiek zastanawia się nad tym, co widzi, a organizm w tym czasie go trawi. To bardzo pomysłowy horror o zawodnych zmysłach, w którym Mulder i Scully muszą zakwestionować nawet te wyjaśnienia, które najchętniej by przyjęli.
Pędziwiatry (Roadrunners, 2000)
Scully jedzie sama na odludzie w Utah, żeby skonsultować sprawę niezidentyfikowanych zwłok znalezionych na pustyni. Trafia do małej wspólnoty, której mieszkańcy proszą ją o pomoc przy chorym mężczyźnie, a pod jego skórą odkrywa ślimakopodobnego pasożyta. Z miasteczka coraz trudniej się wydostać, a ludzie, którzy widzą w organizmie powtórne przyjście Chrystusa, szukają dla niego ludzkich nosicieli. Lekarka, która chciała pomóc pacjentowi, musi więc dostrzec zagrożenie wśród tych, którzy sami przyszli do niej po ratunek.

Pustynna wspólnota przeraża spokojem, z jakim podporządkowuje ludzkie ciała potrzebom odrażającej istoty. Scully trafia między ludzi, którzy zaakceptowali potworność i zrobili z niej przedmiot wiary, dlatego nie może liczyć na zwykły odruch współczucia. Twórcy krok po kroku osaczają bohaterkę i nie zdradzają, czym naprawdę jest pasożyt, a widz musi oglądać go z bliska, choć wie o nim niewiele więcej niż uwięziona lekarka. To bezlitosny horror ciała, w którym widok stworzenia znieść równie trudno jak gorliwość ludzi gotowych dostarczyć mu kolejnego nosiciela.

