Szybka piątka
NAJLEPSZE FILMY 2025. Osobiste listy TOP 5
Członkowie naszej redakcji wybierają najlepsze filmy 2025 roku
Współpracujący z portalem dziennikarze wybrali najlepsze filmy, których premiera odbyła się w polskich kinach (lub na streamingu) między 1 stycznia a 31 grudnia 2025 roku. Czy Wasi faworyci znaleźli się na listach naszych redaktorów? Sprawdźcie.
Michał Kaczoń

1.Grzesznicy – rasizm, muzyka i wampiry – tak w telegraficznym skrócie możnaby określić najnowszy film Ryana Cooglera. Ten obraz poraża swoją energią, sposobem opowiadania, świetnym aktorstwem, a przede wszystkim wybitnymi sekwencjami muzycznymi, nakręconymi w tak porywający sposób, że nie sposób nie czuć jej siły rażenia, która przyciągnęła pewnego irlandzkiego przybysza. The roof is (literally) on fire, a drugi seans utwierdził mnie w przekonaniu, że to dzieło wybitne! Kocham!
2. Dziewczyna z igłą – czarno-biały film, silnie zarażający swoją posępną aurą i oddziałujący na wszystkie zmysły. Ta historia zwyczajnie poraża i nie pozwala o sobie zapomnieć. PIekielnie dobrze poprowadzona opowieść, której warstwa audiowizualna dosłownie oblepia widza tak mocno, że człowiek chce aż wziąć ciepły prysznic po seansie. Wspaniałe, choć wymagające, Dzieło!
3. Jedna bitwa po drugiej – ten film zaraża frenetyczną energią swojego bohatera, świetnie granego przez Leonarda Dicaprio. Plejada intrygujących postaci i angażująca historia poszukiwań uprowadzonej córki. To także kopalnia świetnych żartów i teoretycznie absurdalnych sytuacji, które jednak przerażają swoją potencjalną bliskością do realnych sytuacji. Ten film sprawił, że kompletnie zapomniałem o wszystkim, po prostu chłonąłem tę historię. Im dalej w las, tym lepiej, a już scena pościgu, o której rozpisywali się już chyba wszyscy, przejdzie do historii kina z powodu bardzo błyskotliwego sposobu kręcenia, który jeszcze silniej przyciąga naszą uwagę. Piorunujący film!
4. Together – body-horror ze świetnym twistem, gęstą i namacalną chemią między dwójką głównych bohaterów. To nieco komediowe, a na pewno krwawe spojrzenie na bliskość w relacjach oraz na ten moment w związku, gdy obie strony zastanawiają się, czy są ze sobą już jedynie z przyzwyczajenia, czy z powodu realnej bliskości. Wszystko zaś osadzone w dość absurdalnym punkcie wyjściowym, co sprawia, że seans jest pełen różnorodnych niespodzianek. Niektóre sekwencje są tak świetnie nakręcone, że ich dyskomfort odczuwa się wręcz całym sobą. Cudne użycie muzyki i bardzo sprytne mylenie tropów, co pozwala na fajną zabawę z widzem. Seans tego filmu przysporzył mi tak szerokiego spektrum emocji, że zwyczajnie musiał znaleźć się w mojej TOPce Roku.
5. Queer – nowy film Luki Guadagnino to obraz o sile obsesji pożądania i poszukiwaniu coraz silniejszych cielesnych doznań. Sensualny, czasem stonowany, czasem dziki – ten film jest jak jego główny bohater, Lee (wspaniała rola Daniela Craiga), który żyje z dnia na dzień, poszukując różnego rodzaju uciech cielesnych. Gdy poznaje Eugene’a (dobry Drew Starkey) wpada niemal w obsesję i nie może myśleć o niczym innym, jak o swoim nowym kochanku. “Queer” to film zarażający swoimi wizjami i wciągający przepiękną warstwą audiowizualną, która silnie oddziałuje na widza. To film o poszukiwaniu bliskości, szczęścia, spełnienia i uzależniającej sile zauroczenia, które potrafi spalić wszystkie nasze inne zmysły. Dobre aktorstwo, świetne sceny seksu i intrygujący soundtrack sprawiają, że to kolejny znakomity film w dorobku włoskiego reżysera.
Jędrzej Paczkowski

1. Jedna bitwa po drugiej – od Paula Thomasa Andersona zawsze możemy oczekiwać kina z najwyższej półki; nic dziwnego, że ze wszystkich ubiegłorocznych filmów komentujących naszą niewesołą rzeczywistość to właśnie Jedna bitwa po drugiej okazała się najciekawsza. Reżyser celnie portretuje bolączki współczesności, bezbłędnie żonglując tonacjami i płynnie przechodząc od powagi do groteski. Przy okazji wyciąga popisowe kreacje z całej obsady – Leonardo DiCaprio, Sean Penn i Benicio del Toro tworzą tu jedne ze swoich lepszych ról, z kolei przed Chase Infiniti rysuje się świetlana aktorska przyszłość.
2. Sirât – jeśli podczas kinowego seansu cała publiczność wydaje z siebie zszokowane westchnięcie, wiadomo, że mamy do czynienia z filmowym przeżyciem. Oliver Laxe dostarcza widzom intelektualnej pożywki, snując metaforyczną opowieść o stracie, żałobie i postępującym rozpadzie świata. Sirât to jednak również jedyne w swoim rodzaju kinowe doświadczenie, które po prostu trzeba przeżyć na dużym ekranie (i przy jak najlepszym nagłośnieniu!). Nawet jeśli z seansu wyjdziemy straumatyzowani, warto dać się temu filmowi zahipnotyzować.
3. Sorry, Baby – historia o wychodzeniu z traumy i walce o powrót do normalnego życia, podana jednak w przystępny i pozbawiony pretensji sposób. Eva Victor z uważnością i empatią pokazuje mozolny i niełatwy proces radzenia sobie z traumatycznym doświadczeniem, bez trudu łącząc wzruszenia z humorem. Dowód na to, że da się opowiadać o Ważnych Sprawach bez publicystycznego tonu.
4. Flow – historia upadku cywilizacji, przypowieść o poszukiwaniu solidarności w sytuacjach granicznych, trzymające za gardło kino survivalowe – wszystko to zawarte zostało w prostej z pozoru opowiastce o grupce zwierzaków. Idealny seans dla tych, którzy na animację patrzą z protekcjonalnym pobłażaniem.
5. Zniknięcia – walka o tytuł najlepszego horroru 2025 roku była zażarta, jednak dla mnie film Zacha Creggera to oczywisty zwycięzca. Zniknięcia sprawnie łączą grozę i humor (czasem w obrębie tych samych scen), opowiadając przy tym niegłupią historię o niezrozumiałym dramacie spotykającym małą społeczność. Nawet jeśli nie wszystkich przekonuje uprawiana przez Creggera gatunkowa żonglerka, warto się z nią skonfrontować.
Janek Brzozowski

1. Zmartwychwstanie – rozciągnięta do trzech godzin, monumentalna podróż przez historię kina, udowadniająca mimochodem, że najważniejszym filmem w historii wcale nie była Podróż na księżyc czy Wyjście robotników z fabryki, ale Polewacz polany braci Lumiere. Do oglądania wyłącznie na dużym ekranie. Więcej w recenzji.
2. Jedna bitwa po drugiej – o reżyserskiej maestrii Paula Thomasa Andersona świadczy fakt, że pod względem jakości Jedna bitwa po drugiej sytuuje się gdzieś w środku jego filmografii, a i tak jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie wydarzyły się w 2025 roku. Intensywne kino akcji, świetna komedia, poruszający dramat okraszony kreacjami aktorskimi (DiCaprio, del Toro, Penn), które zostaną z nami na lata. Jedna bitwa po drugiej oferuje widzowi wszystko, czego mógłby oczekiwać od kina. I jeszcze trochę.
3. Bugonia – ten dziwny Grek znów to zrobił: nakręcił jeden z najlepszych filmów roku. Porównywana przede wszystkim do Jednej bitwy po drugiej oraz Eddington, Bugonia więcej wspólnego wydaje się mieć jednak z Parasite – oba filmy używają konwencji czarnej komedii, aby opowiedzieć o nierównej dystrybucji władzy i, skazanej na niepowodzenie, próbie odwrócenia obowiązującego porządku. Więcej w recenzji.
4. Skomplikowani – najzabawniejsza komedia ubiegłego roku. Utwór na cztery głosy, napisany i zagrany z tempem oraz wyczuciem najlepszych screwball comedies, a przy tym film wcale niegłupi: opowiadający o tym, jak popaprane potrafią być czasami relacje międzyludzkie. Całkowicie bezpretensjonalny, miejscami bezlitosny, a gdzie indziej bardzo czuły i wyrozumiały względem bohaterów. A jakby tego było mało: z najlepszą rolą Dakoty Johnson w karierze. Bez kitu.
5. Riefenstahl – dokument o czołowej propagandystce III Rzeszy, a jednocześnie jednej z najznakomitszych reżyserek w historii kina. Andres Veiel oddaje swojej bohaterce sprawiedliwość: składa hołd jej wybitnej twórczości, ale pozostaje sceptyczny w kwestiach moralności. Wspomaga się przy tym fenomenalną wprost ilością materiałów archiwalnych, które otwierają przed nami nowe perspektywy, zdzierając z Riefenstahl maskę wielkiej artystki. Pod spodem kryje się twarz pogubionego człowieka, który nawet po kilkudziesięciu latach od zakończenia wojny nie potrafił przyznać się do popełnionych błędów.

Jazz
13 stycznia, 2026 at 17:05
tylko Deadpool3…. queer – bosze
Jarosław Rakoczy
13 stycznia, 2026 at 19:08
„Bugonia” to totalny koszmar. Gdyby M. Night Shyamalan wypuścił coś takiego i to z takim „plot twistem”, to zostałby rozjechany. Przypomina to absolutnie najgorsze twory tego reżysera, ale że twórca filmu na B ma za sobą życzliwych, to jego kolejne filmy są niby genialne :D. To nawet mocno przeciętny Eddington jest lepsze od tego, a co dopiero zestawić ten film z takim K-Paxem, tutaj mamy rozjechanie totalne, bo reżyser filmu z Bridgesem bawi się z widzem.
Tomi
19 stycznia, 2026 at 00:29
Jedna bitwa po drugiej, film popsuty dubbingiem , dlatego nie da się tego oglądać. Tak mocno lansowany ale niestety. Może kiedyś gdzieś pojawi się wersja z lektorem albo z napisami ….