search
REKLAMA
Recenzje

ZBRODNIE PO SĄSIEDZKU – sezon 2. Kto zabił Bunny? [recenzja]

Drugi sezon dostępnego na Disney+ hitu dobiegł końca.

Martyna Janasik

25 sierpnia 2022

REKLAMA

Kto zabił Bunny Folger? Ja już wiem, a Wy?! Ujawnienie zabójcy Bunny wymaga od Mabel, Olivera i Charlesa efektownego występu grupowego z udziałem najzacniejszych mieszkańców Arconii. 2. sezon Zbrodni po sąsiedzku kończy się teatralnym finałem, który rodzi nowe pytanie…

Kto zabił Bunny Folger?

2. sezon Zbrodni po sąsiedzku być może ma nieco mniej pokręconą fabułę, ale wciąż pozostaje dowcipną czarną komedią, której zbrodnie i śledztwo ogląda się z przyjemnością. Tempo akcji może i było w pierwszych odcinkach zbyt wolne i podobnie jak fan club podcastu, momentami wątpiłam, że nasze trio zdoła rozwiązać morderczą zagadkę, impreza demaskująca zabójcę, na którą zaprosiło nas trio w finale, była jednak tak ekscytująca, że do tej pory łapię oddech.

Impreza demaskująca zabójcę być może nie jest najbardziej realistycznym sposobem na rozwiązanie zagadki, a ujawnione tajemnice nie dają odpowiedzi na wszystkie nurtujące pytania. Chociażby to, dlaczego w finale 1. sezonu zabójca Bunny wysłał do trio SMS-a, żeby wyszli z budynku, skoro chciał ich w to zabójstwo wrobić. Gdy jednak odłożymy na bok niektóre z pytań i damy się wciągnąć w imprezę, to wychodzimy z niej w pełni usatysfakcjonowani.

No ale kto zabił Bunny? 2. sezon zaczyna się dokładnie tam, gdzie porzucono historię w 1. sezonie. Bunny Folger została zamordowana i wszystko wskazuje na to, że mordercą jest Mabel. Trio musi więc jak najszybciej znaleźć zabójcę Bunny, żeby oczyścić Mabel ze wszelkich zarzutów. Tym razem o wiele trudniej będzie ustalić, kim jest morderca, bo trio brak jednoznacznych poszlak. Po drodze do wielkiego finału podejrzenia budzą: Alice, czyli nowa przyjaciółka Mabel, nowa zarządczyni budynku, detektyw Kreps, a nawet słynna Cinda Canning. Czy ktoś z nich zabił Bunny? Nie powiem! Nie odbiorę Wam tej przyjemności z uczestnictwa w imprezie demaskującej zabójcę.

Czy warto było czekać na 2. sezon „Zbrodni po sąsiedzku”?

W 2. sezonie nie ma drugiego tak zabawnego odcinka jak epizod finałowy, ale jest też zabawny odcinek z blackoutem miasta, który dowodzi, że można nakręcić epizod w ciemności, który będzie oglądać się z przyjemnością. I choć 2. sezonowi brak nieco dynamiki, to brak ten nadrabia chemia obecna między Mabel, Oliverem i Charlesem, która jest tak odczuwalna, że napędza historię bardziej niż sama tajemnica morderstwa.

Tym razem nie ma też tak wyrazistego czynnika, który spajałby wszystkich, ale wydaje się on zbędny, bo bohaterowie nie są ze sobą złączeni już tylko poprzez okoliczności, ale przede wszystkim poprzez przyjaźń, która się między nimi zrodziła. Niektórym może więc się wydawać, że serial stracił nieco pazura, ale należy pamiętać, że ta historia od początku była tworzona z myślą o lekkim komediowym zabarwieniu. Poza tym nawet jeśli trochę mniej będzie Was wciągać fabuła, to spójrzcie na ten serial od strony wizualnej. Przecież ten pełen wyrazistych kolorów obraz i każdy metr Arconii są wciąż wizualnym splendorem.

I wiecie co? Okej, być może 2. sezon Zbrodni po sąsiedzku jest nieco mniej dynamiczny, ale wciąż zaskakuje i potrafi pobudzić apetyt na więcej. W końcu w 2. sezonie było aż pięciu potencjalnych zabójców…


 

Co z trzecim sezonem?

Uwaga na spoilery z finału drugiego sezonu!

3. sezon Zbrodni po sąsiedzku został już potwierdzony, ale twórcy nie ujawnili jeszcze dokładnej daty jego premiery. To, że powstanie, jest jednak bardziej niż pewne, bo kiedy Mabel, Oliver i Charles myśleli już, że mogą odetchnąć od rozwiązywania zbrodni po zdemaskowaniu zabójcy Bunny, w finale 2. sezonu na ich oczach zginał Ben Glenroy. I dobrze! W końcu trio samozwańczych detektywów musi mieć materiał do kolejnej części swojego podcastu. Musi też mieć o czym ze sobą rozmawiać, a po scenie, w której Oliver mówi, że dobrze będzie móc rozmawiać o czymś innym niż zbrodnia, zapada cisza. Chyba więc zbrodnia jest tym, co najbardziej ich łączy.

W finale 2. sezonu jesteśmy świadkami, jak podczas premiery nowej sztuki na Broadwayu w reżyserii Olivera, w której notabene gra również Charles, Ben Glenroy (w tej roli Paul Rudd) nagle upada na scenie i umiera na oczach publiki, jak mogłoby się wydawać, bez powodu. Mabel, Oliver i Charles, a już na pewno fani serialu, wiedzą jednak, że zaczęła się właśnie kolejna nieczysta gra. Kim jest Ben Glenroy? Co zrobił? Kto i dlaczego zabił Bena? Myślę, że Mabel, Oliver i Charles nie oprą się pokusie odpowiedzi na te pytania.

Martyna Janasik

Martyna Janasik

Kulturoznawczyni i autorka tekstów. Miłośniczka jedzenia, kina i sportu. Pewnie dlatego jedne z jej ulubionych filmów to "Rocky" i "Julie i Julia". Zawsze chciała pisać, więc pisać będzie już zawsze. W wolnych chwilach uwielbia oglądać filmy i tenis ziemny.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA