Recenzje
OSADNICY. Western w kamuflażu SCIENCE FICTION
Historia kina zna wiele przypadków łączenia fantastyki naukowej z westernem. Osadnicy Wyatta Rockefellera z 2021 roku także wpisują się w tę konwencję.
Historia kina zna wiele przypadków łączenia fantastyki naukowej z westernem: Księżyc Zero Dwa (1969) Roya Warda Bakera, Odległy ląd (1981) Petera Hyamsa oraz Perspektywa (2018) Zeeka Earla i Chrisa Caldwella to tylko niektóre przykłady. Osadnicy Wyatta Rockefellera z 2021 roku także wpisują się w tę konwencję.
W przyszłości Mars zostaje skolonizowany i poddany częściowej terraformacji przez Ziemian, dzięki czemu możliwe są uprawy roślin i hodowla zwierząt. Trzyosobowa rodzina – Reza, Ilsa oraz ich dziewięcioletnia córka Remmy – prowadzi na czerwonej planecie farmę, która pewnego dnia staje się obiektem ataku nieznanych napastników. Reza ginie, a jego miejsce zajmuje Jerry, rzekomy spadkobierca farmy zagarniętej niegdyś przez obecnych mieszkańców. Jerry i Ilsa zbliżają się do siebie ku niezadowoleniu Remmy, która nie może zapomnieć o tym, że mężczyzna zamordował jej ojca i przejął gospodarstwo.

Wyatt Rockefeller jest potomkiem słynnej rodziny amerykańskich przedsiębiorców. Zanim nakręcił krótkie metraże Groomed (2013) i Entropy (2014), pracował dla organizacji pozarządowych i przy kampanii prezydenckiej Baracka Obamy. Osadnicy to pełnometrażowy debiut Rockefellera, który napisał scenariusz i wyreżyserował całość, zaś w rolach głównych obsadził Sofię Boutellę (Ilsa), Ismaela Cruza Córdovę (Jerry) i Jonny’ego Lee Millera (Reza); w Remmy wcieliły się Brooklynn Prince (młodsza) oraz Nell Tiger Free (starsza). Zdjęcia powstawały w regionie Namaqualand w RPA, który udawał Marsa.
Sam film też udaje coś, czym nie jest: z zewnątrz przypomina science fiction, ale w swojej istocie jest właściwie westernem, gdzie Mars stanowi odpowiednik Dzikiego Zachodu, zaś tytułowi osadnicy odzwierciedlają pionierów zdobywających pogranicza Ameryki od drugiej połowy XIX wieku do pierwszych dekad następnego stulecia. Rockefeller omija nieomal wszelkie szczegóły kolonizacji i terraformacji Marsa, zamiast tego koncentrując się na ukazywaniu szorstkich warunków życia na czwartej planecie od Słońca i – przede wszystkim – na osobistych konfliktach, szczególnie pomiędzy Jerrym a Remmy.

Reżyser określił swoje dzieło mianem sci-fi westernu o trudnych wyborach, przed którymi staje rodzina walcząca o przetrwanie. Umieszczenie akcji Osadników na Marsie nie ma więc żadnego znaczenia w kontekście fabuły, jest jednak o tyle problematyczne, że pozbawia zakończenie wiarygodności. Gdyby bohaterka wyruszyła w podobną wyprawę na Ziemi, miałaby szanse przetrwania. Tymczasem jej decyzja o tym, by samotnie i na piechotę przemierzyć wyludnionego Marsa z jedną butlą tlenu, zakrawa na samobójstwo. Dlaczego podjęła się tak niebezpiecznej i, co ważne, niepotrzebnej misji – nie wiadomo.
Od fantastycznonaukowej otoczki ważniejsza jest tu treść, która sprowadza się z grubsza do celebrowania kobiecej emancypacji: rosnącej samoświadomości i niezależności dorastającej kobiety od starszego mężczyzny, który pod maską ciepła i opiekuńczości skrywa skłonności do manipulacji i wykorzystywania swojej pozycji – pozornie dominującej, w rzeczywistości bardzo chwiejnej. W miarę postępu fabuły Jerry ma coraz mniejszą władzę nad Remmy, która z kolei wykształca w sobie coraz większe poczucie sprawczości i w końcu skutecznie sprzeciwia się męskiemu dyktatowi (co poprzedza niekomfortowa scena próby gwałtu).

To skądinąd słuszne założenie ideowe nie przekłada się na satysfakcjonujący film, bo Rockefeller nie jest mistrzem niuansu ani psychologicznego rysunku. Podział na dobrą i złego jest tu czytelny: Remmy i Jerry to postacie jednowymiarowe, pełniące schematyczne funkcje dramaturgiczne, przez co trudno dostrzec w nich kogoś więcej niż czarno-białe, papierowe figurki służące określonym celom – i tym samym niełatwo przejąć się ich losami. Nie ma tu miejsca na dylematy moralne, a przecież takie mogłyby się znaleźć, gdyby główną bohaterką była bardziej złożona Ilsa. Ale ją reżyser usuwa nagle w połowie filmu.

