News
ONI ŻYJĄ!: przerażająco aktualny klasyk SCI-FI Johna Carpentera
Oni żyją! to film, który krytycznie przygląda się hierarchii społecznej i zapowiada świat, w którym ludzie są podprogowo sterowani.
Piękno science fiction polega między innymi na tym, jak sprytnie może ukrywać ostrą krytykę chorób społecznych i kąśliwą satyrę. Wizjonerzy tacy jak Gene Roddenberry i Rod Serling uprawiali ją (prawie) bez ograniczeń w Star Trek czy Strefie mroku, omijając ówczesną cenzurę z przesłaniem ukrytym pod sztafażem sci-fi. Oni żyją! to film, który krytycznie przygląda się hierarchii społecznej i zapowiada świat, w którym ludzie są podprogowo sterowani. Przypomniał o nim Collider.
Film skupia się na postaci zagranej przez Roddy’ego Pipera, bezdomnym mężczyźnie przybywającym do Los Angeles w poszukiwaniu pracy. Przypadkowo wchodzi on w posiadanie okularów przeciwsłonecznych, które ujawniają przerażającą prawdę: wśród ludzi żyją obcy utrzymujący nas w uległości za pomocą podprogowych komunikatów. Carpenter nazwał swoje dzieło dokumentem portretującym powiększającą się przepaść między mającymi a niemającymi. Główny bohater nosi znaczące imię Nada – po hiszpańsku nic.

Słowami naszego redaktora: Mroczne i pełne grozy są sceny niszczenia przez oddziały policji koczowiska biedoty, gdzie schronienie znajduje Nada. Zamiast ironii mamy tu realistyczny obraz siły aparatu władzy i strachu zwykłych ludzi – osaczonych i sprowadzonych do roli gruzu czekającego na uprzątnięcie.
Dlaczego taka nierówność istnieje i dlaczego nie budzi większego oburzenia? Tu John Carpenter stawia swoją diagnozę. W filmie obcy prosperują dzięki sygnałowi ukrywającemu rzeczywistość, który rozbrajają dopiero te magiczne okulary. Media przepełnione są podprogowymi komunikatami: Bądź posłuszny, Konsumuj, Śnij, Dostosuj się, Oglądaj telewizję. Ludzie idą jak barany na rzeź, podczas gdy obcy wyczerpują nasze zasoby, stopniowo przekształcając biosferę poprzez globalne ocieplenie. Brzmi znajomo?

Tomasz Bot nie bez powodu pisał na naszych łamach o nim w ten sposób: […] zostawia pewien niepokój. Być może dlatego, że w prosty sposób tłumaczy to, co wszyscy widzimy za oknem. Prostota przekazu nie umniejsza jego siły ani aktualności. Co więcej, myślę, że to właśnie ona przyciąga do filmu kolejne pokolenia. […] Moją sympatię do tytułu wzmaga jakieś podskórne przeczucie, że powstał z potrzeby serca i pomimo niedoskonałości, jest jednym z nielicznych kinowych “fucków” wyciągniętych w stronę “ukrytych architektów naszej codzienności”.
Oni żyją! to też twór niecodzienny, który bawi, irytuje, intryguje, przynudza, ale też inspiruje i wnika do mózgu jak reklama podprogowa. Nieźle jak na skromny, stosunkowo krótki (jedynie 90 minut) film.

A kosmici po prostu siedzą z tyłu, oglądają fajerwerki i strzelają korkami szampana.

