Felietony

Czy JOANNA KULIG naprawdę ma szansę na Oscara?

Autor: Karol Barzowski
opublikowano

Jakiś czas temu któraś z polskich stron internetowych podała, że Joanna Kulig znajduje się wśród głównych faworytek do oscarowej nominacji w kategorii „Najlepsza aktorka”. Temat został podchwycony przez inne media, balonik pięknie się pompuje – już widzę te lamenty o niesprawiedliwości w przypadku niedostrzeżenia Kulig przez Akademię. „Gdyby była czarna, to by dostała”, „Nie jest żydówką, to nie ma nominacji” i tak dalej, i tym podobne. A jak te szanse wyglądają naprawdę, obiektywnie i na chłodno?

Żeby było jasne – w przeciwieństwie do redakcyjnego kolegi uważam, że Zimna wojna to bardzo dobry film, a rola Joanny Kulig jest prawdopodobnie jego największą zaletą. Fanem talentu tej aktorki jestem od dawna i skakałbym z radości, gdyby udało jej się dostać tę nominację. Kulig zasługuje na to, by jej kariera wyszła poza granice Polski, a taki sukces byłby idealnym tego początkiem. Owszem, odbiór Zimnej wojny w Cannes był wspaniały, polską aktorkę chwalili dziennikarze i przedstawiciele branży z całego świata. Jestem pewien, że ta rola zapisała się w pamięci widzów festiwalu. Jednak wyróżnienie oscarowe w kategorii pierwszoplanowej dla kogoś, kto zagrał w filmie nieanglojęzycznym, w dodatku bez rozpoznawalnego w Stanach nazwiska, trzeba by było uznać za sensację.

Zimna wojna Oscar

Przykładów aktorek nominowanych w tej kategorii za rolę nieanglojęzyczną jest niewiele.

Takie przypadki oczywiście zdarzały się. Emmanuelle Riva, Isabelle Huppert, Marion Cotillard czy Penélope Cruz otrzymały swoje nominacje za role w filmach nieanglojęzycznych. Kinematografia francuska i hiszpańska ma jednak inną pozycję niż polska, większe jest też otwarcie widzów na te języki. W 2004 roku nominowana była nieznana Catalina Sandino Moreno za Marię łaski pełną, ale była to koprodukcja kolumbijsko-amerykańska HBO, w dodatku w reżyserii Amerykanina. Jest też przykład Fernandy Montenegro, nominowanej dwadzieścia lat temu za brazylijski Dworzec nadziei, wydaje się jednak, że o tamtym filmie i tamtej roli było głośniej niż o naszej Zimnej wojnie. Zamiast młodej kobiety, która dopiero mogłaby zacząć międzynarodową karierę, mieliśmy też do czynienia z doświadczoną aktorką niejako podsumowującą swój dorobek. Choć można by się tu doszukiwać podobieństw, różnic jest chyba więcej.

O nominację aktorską za film w innym języku niż angielski jest bardzo trudno. Jeszcze miesiąc temu myślałem jednak, że Joanna Kulig nie jest na straconej pozycji. Teraz jej szanse spadły – może nie do zera, ale są bardzo niewielkie. Dlaczego? Festiwal filmowy w Wenecji wygrała produkcja Roma Alfonso Cuaróna. Skromny, ale wywołujący wiele emocji meksykański film, tak jak Zimna wojna, został zrealizowany w czerni i bieli, i tak samo jak nasz produkcja, może się pochwalić wybitną główną rolą kobiecą. Yalitza Aparicio, debiutantka, która ciągnie cały obraz na swoich barkach, zbiera tak świetne recenzje, że od razu wskoczyła do grona najpoważniejszych kandydatek do Oscara. Nie ma się co oszukiwać – pozycja Romy jest wyższa niż Zimnej wojny i fakt dystrybuowania przez Netfliksa, ponoć nielubianego przez Amerykańską Akademię Filmową, raczej niczego tu nie zmieni. Film Cuaróna, swoją drogą dobrego kolegi Pawła Pawlikowskiego, może nie odebrał nam nominacji za film nieanglojęzyczny – w końcu miejsc jest 5 – ale te dodatkowe, dla aktorki i za zdjęcia, ewentualnie reżyserię, chyba tak. Tak jak ogółem mało prawdopodobne jest, aby filmy nieanglojęzyczne zgarniały nominacje w „normalnych” kategoriach, tak szanse na to, aby zauważone zostały dwie takie produkcje w jednym roku, są właściwie minimalne.

Joanna Kulig Cannes

Podczas festiwalu w Cannes (zdj. EastNews)

Wbrew pozorom Joannie Kulig będzie trudniej o nominację niż kilka lat temu Agacie Kuleszy.

Oczywiście Akademia się zmienia, zwłaszcza w ostatnich latach, i może czeka nas w tej kwestii miła niespodzianka. Bardzo bym sobie tego życzył. Kiedy o nominację ubiegała się kilka lat temu Agata Kulesza za Idę, tak naprawdę niewiele jej brakowało do pełni szczęścia. W tamtym wyścigu były cztery „pewniaczki” i jedno miejsce do zajęcia – Laura Dern, która ostatecznie mogła się cieszyć z wyróżnienia, w wyścigu o nagrody miała podobne notowania jak Polka. To była jednak kategoria drugoplanowa i stosunkowo słaby rok. W tym roku Kulig będzie o wiele, wiele trudniej. Oprócz Apatricio jest przecież Glenn Close, która po sześciu nominacjach wreszcie ma dostać słynnego złotego rycerzyka, jest Olivia Colman, Melissa McCarthy, Viola Davis, Nicole Kidman, Felicity Jones, Keira Knightley, Toni Collette… Nie można też skreślać Lady Gagi. A kilka filmów dopiero czeka na swoją premierę. Już wiadomo, że członkowie Akademii będą mieć trudny wybór.

Wspomniane wyżej panie są w czołówce wszelkich typowań dziennikarzy. A jak prezentuje się w tych rankingach pozycja Kulig? Prawdopodobnie najlepszy portal zajmujący się takimi przewidywaniami, a więc IndieWire, w ogóle nie wymienia Polki wśród 16 kandydatek, nawet tych określonych jako „Long shots”. AwardsWatch podobnie – na liście 26 nazwisk próżno szukać nazwiska naszej aktorki. Nieco lepiej jest w rankingu GoldDerby. Joanna Kulig zajmuje 15. miejsce, ale i tak jej szanse oceniane są jako… 100/1. Najbardziej optymistyczne notowania znajdziemy na stronach The Playlist oraz Awards Circuit. Pierwsza z nich plasuje Polkę na pozycjach 9-16, obok np. Charlize Theron, Keiry Knightley, Toni Collette oraz samej Glenn Close. Druga stawia Kulig w trzecim szeregu kandydatek, na miejscu 17 (ranking ma 40 pozycji).

ZImna wojna

Na czerwonym dywanie przed premierą Zimnej wojny

Jak to więc będzie? Będzie ciężko… Dużo zależy od promocji filmu. Amazon Studios, który kupił prawa do dystrybuowania filmu w Stanach, daje nadzieję na poważne podejście do tematu. Być może kandydatura Kulig byłaby widziana jako otwarcie się Akademii na kino naszej części Europy, a to z pewnością mogłoby pomóc. W całej historii Oscarów była bowiem tylko jedna aktorka nominowana za rolę w filmie z tego regionu. Była nią… Ida Kamińska – Polka żydowskiego pochodzenia, która zagrała w czechosłowackim Sklepie przy głównej ulicy z 1965 roku. Byłoby pięknie, gdyby udało się powtórzyć ten sukces. Nie nastawiajmy się jednak na to. Potraktujmy to jako ewentualną piękną niespodziankę.

Sama Joanna Kulig chyba też ma w tej chwili inne priorytety. Jest w pierwszej ciąży i mało prawdopodobne, aby wybierała się za Ocean promować swoją kandydaturę. Jeśli jednak zgarnęłaby to wyróżnienie, miałaby zdecydowanie najszczęśliwszy okres w swoim życiu – takie nagromadzenie radości zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym zdarza się przecież nieczęsto.

Ostatnio dodane