„Jesteśmy tak silnie przekonani o swej wyjątkowości, że kompletnie nie zdajemy sobie sprawy z tego, że sami dla siebie stanowimy największe zagrożenie…”
Byle szybko i byle tanio – taka była cena niezależności artystycznej, jeżeli pracowało się dla Rogera Cormana.
„Puchatek: Krew i miód” to wcale nie jednorazowy eksperyment zrobiony dla żartu.
Powieść Jamesa Clavella również ma otwarte zakończenie.
We wtorek wieczorem startuje 77. edycja festiwalu w Cannes.
Doceniam „Shōguna” za opanowanie narracji i doprowadzenie do emocjonującego finału tej niełatwej w odbiorze historii, chociaż zbyt dużo w nim fajansiarstwa.
A wam jak podobał się „Shogun”?
Kto naprawdę stoi za sukcesem „Blair Witch Project”?
Gdzie więc zmierza Zack Snyder ze swoją serią? Już wiem, że nie w stronę „Gwiezdnych wojen”.
Koniec świata to produkt. Trzeba nim tylko odpowiednio zarządzać.