Zestawienie

Oblicza życia po życiu. NAJCIEKAWSZE filmowe DUCHY

Autor: Przemysław Mudlaff
opublikowano

Kino to magiczne narzędzie, za pomocą którego możemy odtwarzać nawet bardzo odległą przeszłość, przemierzać morza i oceany, aby eksplorować oraz podziwiać odległe kultury, społeczeństwa, cuda natury, a także spoglądać w fascynującą, wyobrażoną przyszłość. Portretowaniu historii służą filmowcom różnego rodzaju zapisy, dokumenty i przekazy; teraźniejszości nowoczesne kamery oraz pozostałe technologiczne wynalazki, przyszłości zaś naukowe wskaźniki. Istnieje jednak pewna granica otwarta wyłącznie na artystyczne interpretacje. To filmowe wizje życia po życiu, krajobrazu ostatecznego, zaświatów, których kształty ludzkość kreśli w wyobraźni praktycznie od zawsze. Zanim jednak nasze dusze znajdą się w niebie, piekle, czyśćcu albo jeszcze gdzieś indziej lub wcielą się w nowy byt fizyczny, może dojść do „zawieszenia”.

Co dzieje się z nami po śmierci? To największe pytanie tajemnica ludzkości, o której wciąż spekulujemy, filozofujemy, nad którą się modlimy. Według racjonalnych naukowców i ateistów jedyna odpowiedź na to najważniejsze pytanie brzmi: „nic”. To jednak rozwiązanie zupełnie niesatysfakcjonujące artystów. Jeszcze przed powstaniem kina malarze, poeci oraz kompozytorzy, inspirowani w dużej mierze religią, roztaczali przed odbiorcami wizje życia pozagrobowego. Przedstawieniom nieba i piekła zaczęła towarzyszyć koncepcja duchów, a więc istot żyjących po śmierci fizycznej ciała człowieka, przywiązanych najczęściej do jednego miejsca. Nic dziwnego, że magiczne kino podłapało ten fascynujący trop. Jako że możliwości dziesiątej muzy w ukazywaniu pośmiertnego „zawieszenia” wydaje się ograniczać jedynie wyobraźnia jej twórców, otrzymaliśmy dotychczas mnóstwo obrazów dotyczących tego tematu. Niniejsze zestawienie obejmuje zaledwie kilka fascynujących przykładów wizualizacji duchów, przedstawionych w różnych formach i gatunkach, co świadczy o fakcie, że o śmierci i życiu po życiu można rozprawiać na wiele sposobów.

UWAGA! TEKST ZAWIERA SPOJLERY!

Niekończąca się opowieść – Ghost Story (2017)

 

Wyobrażenie Lowery’ego przypomina wieczną klątwę spowodowaną błędami poczynionymi za życia lub egzystencjalny terror polegający na braku możliwości skontaktowania się z utraconą osobą.

Ghost Story to najprawdopodobniej najbardziej przerażająca i smutna wizja życia pozagrobowego od czasu przedstawienia piekła przez Vincenta Warda w Między piekłem a niebem (1998). Chociaż wspomniałem tu o uczuciu strachu towarzyszącemu obcowaniu z opisywanym obrazem, film Davida Lowery’ego nie jest bynajmniej horrorem. To raczej pesymistyczna baśń o duchu, niepodobna do jakiejkolwiek innej. Określenia „baśń” używam tu zresztą z rozmysłem, ponieważ zjawa w Ghost Story może przywodzić na myśl znanego z kreskówek przyjaznego duszka Kacperka. Widziadło Lowery’ego to bowiem nic innego, jak sylwetka człowieka (chyba przez cały film Casey Affleck) odziana w białą szatę (prześcieradło) z otworami na oczy. C (tak nazwany został bohater w napisach końcowych) staje się duchem po samochodowym wypadku. Wobec tego zdarzenia jego żona M (Rooney Mara) pozostaje sama w domu, którego lokatorką tak naprawdę nigdy być nie chciała.

Ponury charakter przedstawionej tutaj wizji życia po życiu polega na perspektywie istnienia w pewnym miejscu być może w nieskończoność, a gdy owo miejsce (dom) przestanie istnieć – obserwowania wszystkiego, co się z nim wiąże, od nowa, aż do zapomnienia. Wyobrażenie Lowery’ego przypomina wieczną klątwę spowodowaną błędami poczynionymi za życia (samodzielnie podjęta decyzja C o nieprzeprowadzeniu się pary do innego domu) lub egzystencjalny terror polegający na braku możliwości skontaktowania się z utraconą osobą. Pozostanie duchem to oczywiście stan przejściowy, ale może on trwać niewyobrażalnie długo, dopóki nie zostanie się uwolnionym (notatka M). Żywot ludzki okazuje się jednak jedynie nic nieznaczącą chwilą w historii nieskończonego i nieczułego wszechświata. Właściwie to wszyscy jesteśmy martwi, tylko jeszcze nie umarliśmy. Tak pesymistyczne przedstawienie naszego funkcjonowania po śmierci pozwala odbiorcy docenić życie doczesne. Być może czeka nas coś gorszego aniżeli „nic”, warto zatem nie popełniać głupich błędów i zauważać miłość drugiej osoby.

Duch na haju – Wkraczając w pustkę (2009)

Wizja życia po życiu Gaspara Noé została zainspirowana Tybetańską księgą umarłych. Chociaż sposób opowiadania historii Oscara (Nathaniel Brown) jest zupełnym przeciwieństwem minimalistycznej formy, jaką przybrał obraz Lowery’ego, obie historie są do siebie całkiem podobne. Duch głównego bohatera Wkraczając w pustkę również musi wyruszyć w podróż w przeszłość i teraźniejszość oraz  tak samo jak duch C  nie jest w stanie kontaktować się z żywymi. Kresem wędrówki Oscara jest jednak u argentyńsko-francuskiego twórcy wręcz pornograficzna zapowiedź reinkarnacji, co świadczy o luźnym wykorzystaniu tradycji buddyjskiej, w celu stworzenia efektownego, migoczącego neonami i dudniącego muzyką klubową filmu.

Ostatnio dodane