Publicystyka filmowa
NAJGORSZE filmowe ZWIASTUNY 2019 roku. Marketing dla opornych
W filmie NAJGORSZE ZWIASTUNY 2019 roku odkryj najgorsze marketingowe wpadki, które zniechęcają do wyjścia do kina.
Przez ponad 100 lat swojego istnienia zwiastuny filmowe przebyły długą drogę. Niegdyś niezwykle toporne w swojej wymowie, dziś nierzadko bywają małym świętem dla widzów niecierpliwie czekających na premierę zapowiadanego filmu. Na przestrzeni dekad można zaobserwować wiele trendów przewijających się w rozmaitych trailerach – od parodiowanego współcześnie lektora, przez inspirowane Incepcją efekty dźwiękowe, aż po melancholijno-niepokojące covery znanych piosenek. Niestety, wciąż zdarzają się prawdziwie okropne zajawki filmowe, które wbrew swojemu zadaniu wybijają nam z głowy jakąkolwiek myśl o wyjściu do kina.
W takich marketingowych potworkach pojawiają się przeróżne grzechy i przewinienia, a w tym zestawieniu wypunktuję najgorsze, jakie widziałem w tym roku. Brałem pod uwagę wyłącznie trailery, które mogliśmy zobaczyć w kinach, jako że nie widziałem sensu w krytykowaniu bardziej niszowych czy wręcz półamatorskich przedsięwzięć.
Jeśli uważacie, że pominąłem jakieś kompromitujące przykłady, zachęcam do opisania ich w komentarzach!
Cats
Zacznijmy od największej potworności w tym zestawieniu. Trailer nowej wersji Kotów nie jest jednak fuszerką jak większość opisywanych tu zajawek. Montaż jest poprawny, a fabuła nie zostaje niepotrzebnie zdradzona. Jedyny zgrzyt, na który zwróciłem uwagę, to niepotrzebny, idiotyczny slapstick z Rebel Wilson, pasujący do reszty jak pięść do nosa. Problem w tym, że oprawa wizualna tego filmu jest kompletnie poronionym przedsięwzięciem już u podstaw. Połączenie animacji komputerowej z anatomią i prawdziwymi twarzami aktorów zaowocowało absolutnie odrażającymi hybrydami ludzi i kotów, na które po prostu nie da się patrzeć.
Wygląd i ruchy postaci jakimś cudem są jednocześnie niezwykle naturalne i przeraźliwie sztuczne, co wzbudza ogromny dyskomfort. Nie rozumiem, co kierowało Tomem Hooperem i myślę, że zdarzają się chwile (najpewniej tuż przed snem), kiedy on też nie potrafi tego pojąć. Całości nie pomaga nadzwyczaj irytująca muzyka, choć to już mocno subiektywna kwestia.
Sonic. Szybki jak błyskawica
https://www.youtube.com/watch?v=SXDa8i75PpM
Skoro jesteśmy przy tak zwanym nightmare fuel, przypomnijmy sobie pierwszy trailer Sonica, który przeraził nas pół roku temu. Pierwszym powodem do niepokoju jest już jedna z początkowych scen, gdzie dziwacznie długonoga wersja lubianego jeża rozciąga się na wybitnie sztucznym tle, a z głośników płynie (świetny, ale będący tu kompletnie nie na miejscu) utwór Gangsta’s Paradise. Prawdziwą zgrozę wywołuje jednak moment, w którym tytułowy bohater udaje kocie miauczenie, a my po raz pierwszy widzimy jego koszmarną twarz.
Pierwotny projekt Sonica jeży (nomen omen) włos na karku z podobnego powodu, co kocie abominacje z nadchodzącego musicalu Hoopera. Niepokojące połączenie cech ludzkich i zwierzęcych po prostu nie jest czymś, na co lubimy patrzeć, a kiedy projektanci nie potrafią wybrać pomiędzy realistyczną a umowną, kreskówkową wersją postaci, takie są właśnie efekty. Na szczęście opinia publiczna nakłoniła twórców do przemyślenia swoich decyzji, czego skutki mogliśmy zobaczyć kilka dni temu – nowy Sonic nie ma już tych dziwnych zębów, długich nóg ani małych i szeroko rozstawionych oczu. Wygląda on podobnie jak w grach, których adaptacją jest ten film, co chyba wszyscy przyjęli z ulgą.
Anna
Ten zwiastun sprawia wrażenie, jakby przeleżał gdzieś 15 lat, po czym został odnaleziony i z jakiegoś powodu zaprezentowany publice. Co ma nam do zaoferowania? Tandetne, efekciarskie sceny akcji, tandetną elektroniczną muzykę, tandetną czcionkę napisów i tytułu oraz poczucie, że ktoś desperacko próbuje nam wmówić, jak czadowe jest to, co oglądamy. Żeby było śmieszniej, zajawka Anny była wyświetlana między innymi przed trzecim Johnem Wickiem (i chyba także przed jego zwiastunami). Delikatnie mówiąc, to porównanie nie wypadło zbyt korzystnie dla nowego filmu Luca Bessona.
Doktor Dolittle
Biorąc pod uwagę koszmarne problemy na planie nowego Doktora Dolittle, nikogo nie powinno dziwić, że trailer nosi znamiona tego produkcyjnego bałaganu. Chaotyczny i pozbawiony jakiejkolwiek myśli przewodniej montaż, uwypuklenie przeciętnego i mocno niedorobionego CGI oraz nie do końca pasujący do reszty patos nie budują pozytywnego wrażenia i nie pomaga tu nawet naturalna charyzma Roberta Downey Juniora.
Wisienką na torcie jest zaś denny i wywołujący przewracanie oczami cover What a Wonderful World (obowiązkowo w melancholijno-patetycznej aranżacji). Mam nadzieję, że ten film nie będzie taką wtopą, na jaką się zapowiada.
Last Christmas
Dziwny dysonans tonacyjny (ckliwe i radosne sceny prezentowane na przemian z przygnębiającymi i nieprzyjemnymi) oraz wyjątkowo kiepski i przewidywalny żart z ptakiem srającym na twarz (nie ma co tego ładniej określać) to małe zarzuty w porównaniu z tym największym. Trailer Last Christmas powiela kardynalne grzechy zajawek między innymi obu części Jurassic World, serii Terminator oraz filmów DC – zdradza praktycznie całą fabułę i jej zwroty akcji.
To 3-minutowe streszczenie fabuły i choć końcowy twist nie jest powiedziany wprost, to naprawdę nie trzeba długiego namysłu, by rozgryźć go po obejrzeniu tego zwiastuna i wsłuchaniu się w nieprzypadkowo wybraną piosenkę, która go ilustruje.
Aladyn
https://www.youtube.com/watch?v=7hHECMVOq7g
Nadmiar CGI to obecnie coś, do czego chyba już przywykliśmy – nie to spowodowało tak kiepski odbiór teasera aktorskiego Aladyna. Problemem okazało się zaprezentowanie dwóch bardzo ważnych postaci: Dżafara i Dżina. Ten pierwszy z racji swojej miałkości i całkowitego wyzucia z grozy wydawał się dosłownie wzięty z ulicy, podczas gdy drugi budził podobny dyskomfort, co pierwotna wersja Sonica i karykaturalne paskudztwa z Cats. Wygenerowane komputerowo ciało Dżina ze sztucznie przyklejoną twarzą Willa Smitha to po prostu kiepski pomysł.
Fakt, że mowa tu o uwielbianej postaci, którą tragicznie zmarły Robin Williams uczynił kultową, zdecydowanie pogarsza sytuację.
Men in Black: International
Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Tak można podsumować ten trailer i podobno także cały film. Przydługi, ale mimo wszystko utrzymany w duchu serii wstęp wzbudza umiarkowane zainteresowanie (głównie dzięki obsadzie), ale to, co po nim następuje, może tylko wkurzyć niewykorzystaniem potencjału marki i wspomnianej obsady. Nudna i pozbawiona jakiegokolwiek pomysłu akcja, wizualna mielizna i fatalna piosenka. Odświeżyłem sobie ten zwiastun jakieś pół godziny temu i jedyne, co zapamiętałem z jego drugiej połowy, to irytacja i głupawe sceny latania ścigaczem.
Countdown
Być może najbardziej denerwujący trailer roku. Puszczany przed każdym filmem, na jakim byłem (przez półtora miesiąca), robił wszystko, co mógł, żeby zasłużyć na to miano. Beznadziejny lektor rodem ze zwiastunów sprzed dwóch dekad? Jest. Kiczowate jump scare’y? Są. Aktorstwo wzbudzające poczucie zażenowania? Jak najbardziej! Dodajmy do tego aktorkę przypominającą Jennifer Lawrence dla ubogich i niewiarygodnie wkurwiający (wybaczcie dosadność) dźwięk tytułowej aplikacji, który atakuje nas co kilka sekund, a otrzymamy dzieło, którego nie będę chciał obejrzeć nawet za dopłatą.
Diablo. Wyścig o wszystko
Tutaj mogłaby się znaleźć większość zwiastunów z naszego podwórka, a niemałą sztuką jest znalezienie polskiej zajawki, która nie byłaby fatalna. Nawet najlepsze rodzime produkcje często reklamowane są trailerami, które usilnie próbują nas do nich zniechęcić. Postanowiłem jednak wyróżnić Diablo, czyli naszą swojską wersję Szybkich i wściekłych.
Jego zwiastun zawiera prawdopodobnie wszystkie grzechy, jakie tylko może: katastrofalny montaż, beznadziejne dialogi (podejrzewam, że innych w filmie nie ma, ale wystarczyło po prostu ich tu nie zawierać), katastrofalny montaż, streszczenie większości fabuły, nieznośną muzykę, kiczowate efekciarstwo (amatorskie slow motion, jakieś śmieszne wybuchy), pełną prezentację drewnianego aktorstwa i jeszcze raz katastrofalny montaż. Ten trailer jest tak zły, że aż fascynujący i na swój sposób wyjątkowy.
