Publicystyka filmowa
Jak TRUE DETECTIVE spotkał Stephena Kinga i wyszedł THRILLER z 91% pozytywnych recenzji
Pierwszy sezon True Detective bez większej przesady można uznać za jeden z najlepszych kryminalnych thrillerów XXI wieku.
Pierwszy sezon True Detective bez większej przesady można uznać za jeden z najlepszych kryminalnych thrillerów XXI wieku. Mroczna historia opowiedziana w dwóch liniach czasowych, duszna atmosfera amerykańskiego Południa i dwóch policjantów, których relacja z czasem staje się równie ważna jak prowadzone przez nich śledztwo, stworzyły mieszankę, o której widzowie dyskutują do dziś.
Ogromnym atutem było również obsadzenie Woody’ego Harrelsona i Matthew McConaugheya wbrew ich ówczesnym wizerunkom. Szczególnie McConaughey, wtedy kojarzony jeszcze z zupełnie innymi rolami, otrzymał rolę Rusta Cohla, jednego z najbardziej charakterystycznych detektywów współczesnej telewizji.

Był jednak jeszcze jeden element, który sprawił, że pierwszy True Detective okazał się tak wyjątkowy. Serial balansował na granicy kryminału i horroru, sugerując istnienie czegoś znacznie bardziej przerażającego niż seryjny morderca. Twórca produkcji Nic Pizzolatto czerpał między innymi z twórczości Thomasa Ligottiego, Roberta W. Chambersa i H.P. Lovecrafta. Dziwne symbole, kult, makabryczne zbrodnie i obsesyjne monologi Rusta tworzyły atmosferę lovecraftowskiego koszmaru, ale serial nigdy nie przekraczał ostatecznej granicy. Nadnaturalność pozostawała sugestią.
Kilka lat później bardzo podobny pomysł wykorzystał Stephen King w powieści Outsider. I tutaj pojawia się jeden z najciekawszych paradoksów. Pierwszy sezon True Detective był częściowo inspirowany literaturą grozy, w tym twórczością Kinga, a następnie sam King napisał kryminał, który pod wieloma względami przypominał serial Pizzolatto. Historia zamknęła pętlę; płaską. W 2020 roku HBO przeniosło tę historię na ekran i powstał jeden z najciekawszych przykładów połączenia prestiżowego kryminału z pełnoprawnym horrorem.

Outsider rozpoczyna się od sprawy, która wygląda jak klasyczny kryminał. Terry Maitland jest szanowanym trenerem młodzieżowej drużyny baseballowej w małym miasteczku. Pewnego dnia zostaje aresztowany za brutalne zamordowanie jedenastoletniego chłopca. Detektyw Ralph Anderson jest przekonany, że ma właściwego człowieka. Świadkowie widzieli Maitlanda w pobliżu miejsca zbrodni, istnieją nagrania, odciski palców i dowody DNA. Problem polega na tym, że w chwili popełnienia zbrodni Maitland znajdował się wiele kilometrów dalej. Ma alibi, świadków, a nawet nagranie pokazujące go w innym mieście. Im dokładniej policja analizuje sprawę, tym bardziej oczywiste staje się, że nie ma tutaj miejsca na zwykłe wyjaśnienie.
W roli Maitlanda wystąpił Jason Bateman, który był również jednym z producentów serialu i wyreżyserował pierwsze dwa odcinki. Ralpha Andersona zagrał Ben Mendelsohn, a jedną z najważniejszych postaci – ekscentryczną detektyw Holly Gibney – Cynthia Erivo. To właśnie ona w pewnym momencie zaczyna dostrzegać, że sprawa może mieć związek z czymś, czego racjonalny umysł nie jest w stanie zaakceptować.

W przeciwieństwie do True Detective, Outsider nie zatrzymuje się jednak na sugestiach. King pozwala historii przekroczyć granicę między kryminałem a horrorem. Serial początkowo prowadzi widza tak, jakby miał być realistycznym thrillerem, po czym stopniowo odsłania drugą warstwę opowieści. Twórcy pozwalają widzowi najpierw zwątpić we własne rozumienie wydarzeń. To również sprawia, że Outsidera można potraktować jako odpowiedź na pierwszy sezon True Detective.
Oba seriale wykorzystują małe amerykańskie miejscowości, duszną atmosferę, śledztwo dotyczące brutalnej zbrodni i detektywów, którzy stopniowo odkrywają, że mają do czynienia z czymś znacznie większym, niż początkowo zakładali (to coś większego, niezrozumiałego, czającego się w cieniu, to typowo lovecraftowski wątek, swoją drogą). W obu ważniejsze od efektownych scen akcji są rozmowy, obserwacja, ślady i atmosfera narastającego niepokoju. Różnica polega na tym, że True Detective zostawia widza z pytaniem, czy pod powierzchnią kryminału rzeczywiście istnieje coś nadnaturalnego. Outsider udziela odpowiedzi: tak.

Nieprzypadkowo więc serial otrzymał bardzo dobre oceny, zarówno od krytyków, jak i widzów – Rotten Tomatoes pokazuje odpowiednio 91 i 82%. Krytycy szczególnie docenili atmosferę, aktorstwo i właśnie sposób, w jaki serial łączył kryminał z horrorem. Warto pamiętać, że Outsider nie jest przy tym klonem True Detective. Jego źródłem była powieść Kinga, a sam pisarz stworzył historię niezależnie od serialu Pizzolatto. Podobieństwa są jednak uderzające i szczególnie interesujące dla miłośników obu gatunków.
Co ciekawe, późniejsze historie związane z Holly Gibney – Mr. Mercedes, Holly czy Nie wymiękaj – wracają już przede wszystkim do kryminału i thrillera, bez podobnie nadnaturalnego komponentu. Outsider jest wyjątkowym punktem przecięcia dwóch tradycji. Z jednej strony jest mrocznym śledztwem w stylu kryminalnych thrillerów, z drugiej – historią Stephena Kinga, w której racjonalne wyjaśnienia okazują się niewystarczające.

