Publicystyka filmowa
THE COPENHAGEN TEST: serialowy thriller SCI-FI jakby Jason Bourne trafił do świata Raportu mniejszości
Co by było, gdyby ktoś przejął kontrolę nad twoimi oczami i uszami, a każda osoba wokół ciebie może być częścią mistyfikacji? The Copenhagen Test.
Co by było, gdyby ktoś przejął kontrolę nad twoimi oczami i uszami, a ty jednocześnie wiedziałbyś, że każda osoba wokół ciebie może być częścią starannie przygotowanej mistyfikacji? Na takim pomyśle opiera się The Copenhagen Test, jedno z ciekawszych połączeń science fiction i thrillera szpiegowskiego ostatnich lat.
Produkcja łączy paranoję rodem z zimnowojennych historii szpiegowskich z technologią, przypominając momentami połączenie Tożsamości Bourne’a i Raportu mniejszości. Nie jest przy tym kolejną opowieścią o agencie, który musi tylko uciekać przed przeciwnikami. Tym razem największym zagrożeniem może być jego własny umysł.

The Copenhagen Test zadebiutował w grudniu 2025. Wszystkie osiem odcinków zostało udostępnionych jednocześnie – produkcja od początku została pomyślana jako thriller idealny do binge-watchingu. Twórcą i współshowrunnerem był Thomas Brandon, a drugą osobą odpowiedzialną za prowadzenie serialu została Jennifer Yale. Wśród producentów wykonawczych znalazł się James Wan. Główną rolę zagrał Simu Liu, znany między innymi z Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni. Towarzyszą mu znana z Krzyku Melissa Barrera jako Michelle oraz Sinclair Daniel jako Samantha Parker. W Polsce seria dostępna jest na SkyShowtime.
Liu wciela się w Alexandra Hale’a, Amerykanina chińskiego pochodzenia pracującego jako analityk w tajnej organizacji wywiadowczej nazywanej The Orphanage. Alexander zostaje uwikłany w sytuację, która brzmi jak koszmar każdego agenta. Odkrywa, że jego mózg został zhakowany. Nie chodzi jednak o zwykłą kradzież danych. Technologia pozwala przeciwnikom obserwować to, co Alexander widzi i słyszy, praktycznie w czasie rzeczywistym.

Sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana, ponieważ jego przełożeni dowiadują się o ataku. Zamiast usunąć zagrożenie, postanawiają je wykorzystać. Alexander ma udawać, że nie wie o przejęciu swoich zmysłów, podczas gdy agencja próbuje za jego pośrednictwem odnaleźć osoby odpowiedzialne za atak. W efekcie bohater musi jednocześnie prowadzić własną operację, kontrolować wszystko, co mówi i robi, oraz zastanawiać się, kto właściwie ogląda jego życie.
Mamy więc w The Copenhagen Test tajną organizację, agentów, pościgi, zdrady, operacje prowadzone w różnych miejscach świata i bohatera, który musi działać szybciej niż ludzie próbujący go wykorzystać – jednym słowem Jason Bourne. Podobieństwo dotyczy jednak przede wszystkim atmosfery paranoi rodem z thrillerów lat 70. zwielokrotnionej aspektem technologicznym. Alexander nie może ufać nawet własnym zmysłom, a każda informacja może być elementem większej gry.

Z Raportem mniejszości łączy The Copenhagen Test natomiast przede wszystkim pytanie o technologiczną kontrolę nad człowiekiem. W filmie Stevena Spielberga przyszłość można było obserwować i przewidywać, zanim doszło do przestępstwa. Tutaj technologia pozwala obserwować człowieka od wewnątrz. Nie przewiduje jego zachowania, ale umożliwia przejęcie kontroli nad tym, co widzi i słyszy. To subtelna, ale bardzo interesująca różnica. The Copenhagen Test zastępuje więc klasyczną inwigilację czymś znacznie bardziej osobistym: intruz znajduje się dosłownie w głowie bohatera.
Thomas Brandon inspirował się między innymi powieściami Johna le Carré, Truman Show oraz własnym doświadczeniem związanym z włamaniem do komputera. Z połączenia tych inspiracji powstała historia, w której pytanie co jest prawdziwe? staje się równie ważne jak pytanie kto jest wrogiem?. Serial wykorzystuje przy tym współczesny lęk przed technologią i inwigilacją, przenosząc go na znacznie bardziej niepokojący poziom.

Największą zaletą The Copenhagen Test jest więc to, że bierze znane elementy kina szpiegowskiego i zadaje im współczesne pytanie: co stanie się z agentem, kiedy najważniejszym systemem, który można zhakować, przestanie być komputer, telefon czy kamera, a stanie się nim człowiek? To szpiegowska paranoja przeniesiona do wnętrza ludzkiego umysłu.

