Seriale TV

MAŁA DOBOSZKA. Twórca „Oldboya” w ELEKTRYZUJĄCYM serialu szpiegowskim

Serialowa adaptacja słynnej powieści Johna Le Carré

Autor: Katarzyna Kebernik
opublikowano

"Nie można powstrzymać diabła, a jedynie ludzi grających jego rolę"

Na Zachodzie bez zmian. Żyjemy w epoce schyłkowej. Starzejemy się. Nasza kultura jest kulturą identycznych bakterii, reprodukujących się w masowych ilościach. Nasza sztuka jest sztuką generowania jak największej ilości pieniędzy lub festiwalowych nagród. Nic się nie zmieniło od czasów, kiedy Fellini zjadliwie podsumował Zachód w Słodkim życiu – nudzimy się. W popkulturze rządzą rebooty, sequele, remaki i spin-offy. W kulturze wysokiej wciąż króluje postmodernizm. Zbawiennym zastrzykiem świeżej krwi wydaje się globalizacja: szukając ożywczych filmowych wrażeń, coraz częściej wypuszczamy się poza znajome ramy kultury zachodniej. Prawdziwym odkryciem ostatnich lat była dla Zachodu m.in. kinematografia koreańska. Co się jednak stanie, gdy to Korea przybędzie do Europy? Na ekranach telewizorów debiutuje właśnie miniserial koprodukcji AMC i BBC, który nakręcił sam Park Chan-wook: prawdziwa reżyserska gwiazda kina azjatyckiego. Jak wyszedł ten transfer? O tym w poniższej recenzji.

Koreańczyk bierze na warsztat klasyczną powieść szpiegowską brytyjskiego pisarza Johna le Carré – Małą doboszkę. Książka była już wcześniej zekranizowana, a główną rolę zagrała Diane Keaton, ale film spotkał się z raczej chłodnym odbiorem: twórcy nie poradzili sobie z selekcją obszernego i skomplikowanego materiału źródłowego. Park powraca do powieści ponad trzydzieści lat później, a cała historia wydaje się wprost stworzona dla mieszkańców globalnej wioski: opowiada o konflikcie izraelsko-palestyńskim, za głównych bohaterów ma Angielkę i Niemca o żydowskim pochodzeniu, dzieje się w latach 70. na terenie różnych państw – od Jugosławii i Grecji po RFN i Izrael. A w wersji A.D. 2018 dochodzi do tego jeszcze koreański reżyser.

Kultura zachodnia już od lat fascynuje Parka – erudytę, obywatela świata i filozofa z wykształcenia. O ile jednak w amerykańskim Stokerze stworzył autorski, osobliwy mikrokosmos, który nie musiałby zaistnieć akurat w Stanach Zjednoczonych, a stojąca za Służącą literatura markiza de Sade nie zdominowała koreańskości tego dzieła, to Mała doboszka jest jednak opowieścią bardzo silnie osadzoną w europejskich realiach i wymagającą doskonałej znajomości konkretnej sytuacji geopolitycznej. Park zdaje sobie z tego sprawę i pieczołowicie rekonstruuje miniony, obcy sobie świat: jest w tej pedanterii coś zarówno z dziecięcego entuzjazmu do eksplorowania egzotycznej kultury, jak i podskórnego lęku obcokrajowca, który pragnie zostać odebrany przez lokalsów jako „swój”.

mala doboszka park chan wook serial 2018 florence pugh alexander skarsgard

O czym jest jego najnowsze dzieło? Przenosimy się do podzielonych Murem Niemiec z końca lat 70. W całej Europie jest coraz głośniej od bomb wojowników o wolność Palestyny. Agenci izraelskiego wywiadu – Mossadu – wpadają na trop stojącego za częścią tych ataków genialnego umysłu: Khalila. Opracowują plan mający na celu zinfiltrowanie jego grupy, do którego realizacji potrzebny jest im jeden drobny szczegół: atrakcyjna europejska dziewczyna. W tym celu drogą podstępu werbują do swoich szeregów młodą brytyjską aktorkę, Charlie. To dla nich odegra swoją życiową rolę, współtworząc wielką iluzję…

Charlie zostaje agentką wbrew własnym zamierzeniom. Pisze się na coś, co nieodwracalnie odmieni jej życie.

Nie wiadomo, czy życiową, ale chyba najlepszą rolę w dotychczasowej karierze zagrała tutaj 22-letnia (!) Florence Pugh. Pulchna, krzepka, harda i energiczna Charlie nigdy nie przestaje budzić zainteresowania – to wyjątkowo zajmująca bohaterka. Początkowo ta pyskata dziewczyna może lekko irytować, ale w ostatecznym rozrachunku młodziutkiej aktorce udała się rzecz niebywała: widz autentycznie przejmuje się jej losem. Razem z Charlie odczuwamy ciężar kolejnych, coraz poważniejszych wyborów. Michael Shannon jako mówiący z ciężkim, niemieckim akcentem szef jednostki operacyjnej Mossadu kreuje tu równie niezapomnianą sylwetkę bohatera, który w jednej scenie przeraża nas swoim wyrachowaniem, by w następnej budzić litość. Z kolei zimny, wycofany Alexander Skarsgård idealnie pasuje do roli byłego żołnierza – maszyny bojowej wyuczonej bezrefleksyjnego wykonywania rozkazów. Tylko po jego oczach można poznać, że uczucie, jakie udaje względem Charlie, zaczyna wykraczać poza kreowaną na potrzeby operacji fikcję.

Ostatnio dodane