Connect with us

Publicystyka filmowa

SROGA POMSTA W ZAPALCZYWYM GNIEWIE. Kino zemsty w najlepszym wydaniu

SROGA POMSTA W ZAPALCZYWYM GNIEWIE to podróż przez zawirowania emocji, gdzie zemsta staje się celem, ale czy daje prawdziwą satysfakcję?

Published

on

SROGA POMSTA W ZAPALCZYWYM GNIEWIE. Kino zemsty w najlepszym wydaniu

Może być słodka, a najlepiej ponoć smakuje na zimno. Problem w tym, że planowana i wykonana najczęściej nie daje satysfakcji, prowadząc do eskalacji przemocy lub, co równie częste, poczucia pustki. Bo co zrobić, gdy zemsta – cel życia głównego bohatera – już się dokona? 

Advertisement

Literatura i film kochają motyw zemsty. Na jej temat powstało zapewne tysiące ważnych i mniej ważnych dzieł. Zapraszam to zapoznania się z zestawieniem kilkunastu filmów, w których zemsta odgrywa bardzo ważną rolę. Swego czasu Mariusz Czernic przypomniał europejskie filmy o zemście. Ja skupiłem się głównie na kinie rozrywkowym, choć nie zabrakło kilku perełek z artystycznym pazurem i jednego-dwóch prawdziwych kwiatków.

„Dokonam na nich wielkiej pomsty za pomocą srogich kar. Wtedy poznają, że Ja jestem Pan, gdy dokonam na nich pomsty” – Księga Ezechiela, rozdział 25, werset 17 (tłumaczenie za Biblią Tysiąclecia)

Pani Zemsta

Można się spierać, czy w tym miejscu nie powinien znaleźć się Oldboy (który niestety doczekał się amerykańskiej wersji) lub Pan Zemsta, ale ja postanowiłem wybrać ostatnią część trylogii zemsty Park Chan-wooka – odmienną stylistycznie od dwóch poprzednich opowieść o kobiecie, która zostaje zmuszona do przyznania się do niepopełnionej zbrodni.

Advertisement

W więzieniu przez 13 lat dzień po dniu obmyśla swój plan, manipulując przy tym ludźmi, których rozstawia niczym pionki na szachownicy. Ale, jak to często bywa, życie weryfikuje również zamiary Geum-ji Lee. W pięknej formie (ach, ten sen!) Park Chan-wook pyta, czy zemsta rzeczywiście może komukolwiek pomóc. A jeśli tak, kto ma do niej prawo, i za jaką cenę? Brzmi poważnie, ale przy całym ładunku przemocy, Pani Zemsta bywa też zabawna.

Desperado

Pisząc o sequelach obejrzanych przed oryginałami, zapomniałem napisać o El Mariachi Desperado. O ile ten pierwszy to historia chłopaka uwikłanego w gangsterskie porachunki, o tyle druga część filmu Roberta Rodrigueza – zrobiona za dużo większe pieniądze – to kino zemsty w czystym wydaniu. Bandyci zabijają ci ukochaną? Zabij całą ich zgraję! A gdy już to zrobisz, weź się za ich szefów. Bo przecież każdy gangster ma jakichś. Nawet Bucho. PS. Tłumaczenie z VHS-u wymiata.

Advertisement

Kill Bill

Gdy już jesteśmy przy Rodriguezie, to trzeba też wspomnieć jego dobrego kumpla, który, swoją drogą, w Desperado pojawia się w epizodycznej roli. Niemal 15 lat (!) temu Quentin Tarantino dał nam dwie bardzo różne, ale absolutnie spójne części historii zemsty Panny Młodej na Billu i członkach Plutonu Śmiercionośnych Żmij. Pomijając fakt, że główna bohaterka też wcześniej mordowała ludzi za pieniądze, to – jak przyznaje Budd – ta kobieta rzeczywiście zasłużyła na swoją zemstę.

Nie tylko zresztą ona. O-Ren Ishii, która jako młoda dziewczynka stała się świadkiem zabójstwa swojej rodziny, też krwawo rozprawiła się z oprawcami. Świadkiem zabójstwa matki stała się również córka Vernity Green… Tarantino nie zapomina, że raz dokonana zemsta nigdy się nie kończy. A że Kill Bill garściami czerpie z dokonań poprzednich pokoleń filmowców podobne motywy, chwilami identyczne sceny można znaleźć choćby w starszej o 30 lat Krwawej Pani Śniegu.

Advertisement

Krwawa Pani Śniegu

– Kim jesteś?

– Zemstą.

Advertisement

– Za co?

– Za los bezbronnych, którzy cierpieli z twojej winy.

Advertisement

Piękny dialog! Jeden z pierwszych, jakie słyszymy w równie pięknym, co krwawym filmie Toshiyo Fujity. Krwawa Pani Śniegu to historia zemsty wyssanej z mlekiem matki; zemsty, która przechodzi z pokolenia na pokolenie, stając się jedynym celem istnienia. Yuki została poczęta i urodziła się w więzieniu. Pojawiła się na świecie tylko po to, by znaleźć i zabić czwórkę bandytów, którzy kilka lat wcześniej zgwałcili jej matkę, zabijając wcześniej męża i syna.

Pozornie mamy tu do czynienie z rozrywką (i to pierwszorzędną!), ale oglądając ten film, można zastanowić się nad pielęgnowanych w naszych domach, w społeczeństwie urazach do przewin minionych pokoleń. Czy złoczyńcy zasługują na karę? Z pewnością. Ale czy dzieci powinny mścić się za krzywdy rodziców?

Advertisement

Ostatni dom po lewej

Co prawda motyw zemsty bardziej eksponuje remake, ale to właśnie wersja Wesa Cravena znacznie mocniej zapada w pamięć, będąc przy tym filmem niezwykle konserwatywnym w swojej wymowie – zwłaszcza gdy patrzy się na ten obraz z perspektywy czasu. Ostatni dom po lewej to mocna krytyka przebrzmiałych i wypaczonych hipisowskich ideałów. Według wizji Cravena, w roku 1974, na rok przed końcem wojny w Wietnamie, hipisów dawno zastąpiły nastolatki ślepo zapatrzone w hasła „peace & love” – zbyt ufne, zbyt nieostrożne, oraz zwyrodnialcy – ćpuny i mordercy tę naiwność wykorzystujący.

Na wyjątkowo bestialskie morderstwo i krwawą zemstę (niektórzy mogą nabawić się obaw przed seksem oralnym) rodziców duży wpływ – jak w Źródle Ingmara Bergmana, tylko bez jego refleksji – ma zwykły przypadek lub jak kto woli – Bóg. Gdyby dziewczęta nie zaczepiły Juniora, gdyby policjantom nie zabrakło benzyny, gdyby banda nie zatrzymała się akurat w tym domu…

Advertisement

Kruk

Kult, jakim wciąż otaczany jest ten film, choć mniejszy niż jeszcze 15, 20 lat temu, wciąż trwa. Nadal przy każdej niemal okazji przypominana jest również śmierć Brandona Lee – jeden z tragicznych wypadków na filmowym planie. Ale nawet bez niej twórcy Kruka mocno zapracowali na status dzieła kultowego również z innych powodów: zdjęcia, muzyka, wizerunek gangsterów i czarnego mściciela. Eric powraca do świata żywych, by zemścić się na mordercach, którzy rok wcześniej pozbawili życia jego samego i jego narzeczoną – Shelly.

Kruk nie jest może dziełem wybitnym, ale nawet po ponad dwudziestu latach od premiery to wciąż solidna, a przy tym dość brutalna rozrywka. Zemsta silniejsza niż śmierć? Eric mówi o miłości, ale kto by tam słuchał martwych.

Advertisement

Wygrać ze śmiercią

Steven Seagal mści się w co drugim filmie, w co trzecim ratując świat przed zagładą (rzućcie okiem na to zestawienie), ale z mojego dzieciństwa najbardziej zapadł mi w pamięć Wygrać ze śmiercią. Jego bohater, Mason Storm, odkrywa korupcyjną aferę. To sprowadza śmierć na jego żonę. On sam, ciężko ranny, zapada w śpiączkę na kilka lat (a nawet wtedy pielęgniarki do niego wzdychają!). Gdy się budzi, bierze sprawy we własne ręce i wymierza bandytom sprawiedliwość. W tym filmie znajdziemy wszystko, co u Seagala najlepsze, a co w roku 1990 musiało robić wrażenie na miłośnikach kina akcji wprost z pirackich kaset wideo.

Zmowa pierwszych żon

Annie, Ellise i Brenda – trzy przyjaciółki z college’u – spotykają się na pogrzebie czwartej. Cynthia popełniła samobójstwo, gdy opuścił ją mąż, a małżeństwa każdej z tej trójki to porażki. Panie poprzysięgają zemstę na niewiernych facetach. Tyle o fabule, która dziś może nieco trąci myszką, bo trudno poważnie podchodzić do wizerunku kobiet, które przez całe życie dawały sobą pomiatać, a swoje szczęście uzależniają od mężczyzn. Mimo wszystko Zmowa pierwszych żon to doskonała komedia na niedzielne popołudnie. Warto po nią sięgnąć z kilku powodów. Trzy mają nazwiska: Diane Keaton, Goldie Hawn i Bette Midler.

Advertisement

Pozostałe to choćby doskonałe, kąśliwe, ale pełne klasy dialogi, jakich we współczesnym kinie bardzo mi brakuje, i kilka świetnych epizodów. Znajdziecie tam nie tylko Sarah Jessikę Parker wciśniętą w ultrakrótką kieckę, ale też J. K. Simmonsa, Maggie Smith, Stephena Dorffa, a nawet Ivanę Trump – byłą żonę prezydenta USA, która kosztownie ukarała swojego niewiernego męża.

Szefowie wrogowie

Trzech kumpli kontra trzech szefów. Nick i Dave Harken, Kurt i Bobby Pellitt oraz Dale i doktor Julia Harris. Chyba każdy, kto ma szefa, marzy od czasu do czasu, by wbić mu nóż pod żebra. Może bez przesady, ale jakaś szpilka położona na jego fotelu… Szefowie wrogowie to z pozoru komedia, jakich wiele, która niby podchodzi do tematu z dużym dystansem, ale między wierszami całkiem zgrabnie komentuje relacje oparte na zasadzie zależności. Jasne, zawsze można na szefa złożyć skargę, zawsze można iść do sądu pracy, ale jak donieść na szefa, który jest synem właściciela firmy? Jak – nie tracąc reputacji – głośno powiedzieć „szefowa mnie molestuje”? No i jak przeciwstawić się skurczybykowi o twarzy Franka Underwooda? To oczywiście tylko moje domysły, ale sądzę, że na tej komedii znacznie lepiej bawili się pracownicy niższych szczebli niż ich przełożeni.

Advertisement

Gangi Nowego Jorku

Nie jest to na pewno najlepszy film Martina Scorsesego, ale i tak to wciąż (nie tylko) wizualny majstersztyk. Opowieść o początkach Wielkiego Jabłka i walczących o wpływy grupach. Wielki przegrany Oscarów 2003. Zdecydowanie najciekawszą postacią jest tu Bill „Rzeźnik” Cutting – brutal, ale też człowiek honorowy. Gdy w uczciwej walce zabija „Księdza” Vallona, domyśla się, że jego syn – Amsterdam – wróci, by pomścić ojca. Doskonały Daniel Day-Lewis kradnie każdą scenę, ale jest też Leonardo DiCaprio, któremu właśnie rola w Gangach Nowego Jorku pozwoliła zmienić wizerunek.

Vabank i Vabank II, czyli riposta

Henryk Kwinto, czyli „pierwszy kasiarz Rzeczypospolitej”, wychodzi z więzienia, do którego trafił dzięki zeznaniom dawnego wspólnika. Gustaw Kramer dziś prowadzi bank i naciąga naiwnych klientów. Zawiązanie akcji w Vabanku jest o tyle ciekawe, że Kwinto tak naprawdę nie planuje zemsty. Waha się, bierze pieniądze i odchodzi z uczuciem goryczy. Jej czarę przelewa tajemnicza śmierć przyjaciela. Mocodawcą mordercy był właśnie Kramer. Dopiero wtedy w głowie Kwinty rodzi się plan.  Genialne dialogi w debiucie Juliusza Machulskiego, a na dokładkę „Murzyn z psem”.

Advertisement

Vabank II to po prostu przyzwoity sequel. Tym razem to Kramer chce zemścić się na Kwincie. Siedząc w więzieniu, zbiera największych oprychów, ucieka i szykuje intrygę, która ma pogrążyć jego wroga. Nie przepadam za tym filmem, ale rozumiem, że publiczność oczekiwała kontynuacji, a Machulski stanął po prostu na wysokości zadania. Piszę o nim z innego powodu, bo zemsta Kramera – jak łatwo się domyślić – była nieudana. Takich prób w kinie było więcej.

Komando

To nie zemsta na porywaczach i John Matrix, który to swoich przeciwników załatwia szybciej i sprawniej niż T-800 i T-1000 razem wzięci, ale punkt wyjścia VHS-owego hitu jest w kontekście najciekawszy. Bennett i jego ludzie najpierw mordują ludzi z oddziału Matrixa, a potem porywają jego córkę, żądając, by ten zabił prezydenta jednego z południowoamerykańskich krajów. Niby chodzi tu o zorganizowanie przewrotu wojskowego, ale wszyscy wiemy, że to prywatna zemsta Bennetta za wyrzucenie faceta z oddziału. Upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu? Nie z Arnoldem takie numery!

Advertisement

Przylądek strachu

DZIEŃ BEZ STANIKA w filmowym wydaniu [NSFW]

To jeden z niewielu przypadków, gdy remake przerósł – i tak bardzo dobry – oryginał. Z jednej strony genialne nawiązania do pierwowzoru, z drugiej – Robert De Niro; przerażający, szalony, brutalny, metodyczny i, na swój sposób, bardzo logiczny. Przy całym bestialstwie Maxa Cady’ego trudno odmówić mu dozy racji. System prawny musi być bowiem oparty na równości wobec prawa i, czasami ślepej, sprawiedliwości. Czy Sam Bowden i jego rodzina zasłużyli na horror, który ich spotyka? Nie, bo kara powinna być adekwatna do winy.

Ale czy również Bowden nie zasłużył na karę, sprzeniewierzając się elementarnej zasadzie leżącej u podstaw prawodawstwa? Przekraczając tę granicę, sprowadził na siebie zemstę Cady’ego, który zdaje się wierzyć w swoje boskie posłannictwo. Bardzo niejednoznaczne kino, a Scorsese to mistrz i basta!

Advertisement

Tytus Andronikus

Może uciekamy mocno od kina rozrywkowego, ale to dla motywu zemsty bardzo ważny tytuł. Po sukcesie Romeo i Julii Buza Luhrmanna stało się jasne, że widzowie są w stanie pokochać Szekspira w nowoczesnym wydaniu. W roku 1999 Julie Taymor, późniejsza reżyserka Fridy, zebrała znakomitą obsadę i przeniosła na ekran jeden z najbardziej krwawych szekspirowskich dramatów.

Zwycięski rzymski wódz wraca z wojny przeciw Gotom. Jego jeńcami są królowa Tamora i trzech jej synów. Zgodnie ze zwyczajem najstarszy zostaje poświęcony w ofierze bogom, mimo błagań królowej o darowanie życia jej pierworodnego. Gdy umiera cesarz, senat wybiera jego następcę – Tytusa. Ten jednak oddaje władzę najstarszemu synowi cesarza – Saturninusowi, który po pewnym czasie obiera sobie za żonę królową, właśnie Tamorę, nie wiedząc, że ta już wcześniej przysięgła zemstę na całym rodzie Andronikusa. Gdy zemsta się dokonuje, Tytus szuka swojej.

Advertisement

Nie dziwię się, że Tytus Andronikus nie odniósł oszałamiającego sukcesu, zarabiając raptem dwa miliony dolarów, ani nie przebił się do wyobraźni masowej widowni jak wspomniany Romeo i Julia. Film Taymor trwa ponad dwie i pół godziny, z jednej strony jest pełen rozmachu, a z drugiej – zachowuje swój teatralny rodowód. Niektórzy widzowie pewnie nie do końca wiedzieli, co z tym fantem zrobić. A szkoda, bo to kawał rewelacyjnego kina i jedna z najciekawszych filmowych adaptacji sztuk Williama Szekspira. Anthony Hopkins i Jessica Lange toczą w niej prawdziwy aktorski pojedynek, który wciąga i fascynuje.

A skoro jesteśmy już w starożytnym Rzymie…

Advertisement

Gladiator

„Nazywam się Maximus Decimus Meridius, dowódca wojsk północnych, generał legionów Feliks, lojalny sługa prawdziwego cesarza, Marka Aureliusza. Ojciec zamordowanego syna, mąż zamordowanej żony. Których pomszczę w tym życiu lub następnym”. Ten cytat w zasadzie wyczerpuje temat.

Szczęki 4: Zemsta

HANS ZIMMER LIVE, czyli całkowita satysfakcja. Relacja z koncertu

To nawet nie guilty pleasure, to gniot czystej wody! Uznawany za jeden z najgorszych sequeli w historii kina, którego głupocie trudno dorównać nawet dzisiejszym, powstającym seriami produkcjom spod znaku Rekinado. Rekin szukający zemsty na członkach rodziny szeryfa Brody’ego? Już sam pomysł jest tak niedorzeczny, że aż zabawny. Nawet rekin jakiś nie taki. Tylko Michael Caine zawsze powtarza, że filmu nigdy nie oglądał, ale za gażę kupił sobie piękny dom.

Advertisement

korekta: Kornelia Farynowska

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *