Ranking

5 FILMÓW DOBRYCH NA SYLWESTROWĄ NOC

Autor: Jacek Lubiński
opublikowano

31 grudnia nie każdy rusza na miasto na szaloną imprezę. Bo dopadła mnie rzadka choroba tropikalna, bo nikt mnie nie lubi, bo religia mi zabrania, bo zupa była za słona… – powodów jest mnóstwo, a każdy równie dobry. Co wtedy robić? Gdzie szukać rozrywki? Jak spędzić ten czas, kiedy prawie cały świat wokół hucznie wita Nowy Rok? Ratunkiem, jak niemal zawsze, są filmy. Poniżej kilka propozycji na sylwestrową noc – idealnych do obejrzenia tak w samotności, jak i w towarzystwie.


Mad Max: Na drodze gniewu

Rozbuchane widowisko przepełnione rykiem silników i tętniące dynamiczną muzyką to film wręcz wymarzony na jedyny w roku wieczór, podczas którego nie obowiązuje cisza nocna. Wybieramy jak największy możliwy ekran, podkręcamy dźwięk na… maxa i jedziemy! To dwie godziny bezustannej, wysokooktanowej rozrywki, którą warto rozpocząć w okolicach 22 – tak aby wstrzelić się z finałowymi „fanfarami” w początek fajerwerkowej kanonady dochodzącej z zewnątrz. Potem można się zresztą do niej przyłączyć w równie widowiskowy sposób, czyli sprejując twarz i wyskakując z balkonu (oczywiście pierwszego piętra) z okrzykiem: „Witness me!”. Szaleństwo.


Szklana pułapka

Klasyczny tytuł świąteczny, lecz dobrze wypadający także w sylwestra – poniekąd z tych samych powodów, co poprzednik, czyli głośno i dużo się tu dzieje. Ale też i dla kontrastu. W końcu czy może być coś piękniejszego od zestawienia śpiewających ku chwale nadchodzącego roku, wstawionych sąsiadów z obrazkiem zakrwawionego Johna McClane’a, który samotnie walczy o przeżycie? Ano nie. Dodatkowo Szklana pułapka propsuje tym, że można obejrzeć je także jako double feature z utrzymanym w podobnej, zimowej stylistyce sequelem, czyli jeszcze więcej i jeszcze głośniej. Yippee-ki-yay…


To wspaniałe życie

Jeszcze jedna pozycja silnie utożsamiana ze świętami Bożego Narodzenia. I również chyba lepiej sprawdzająca się te kilka dni później, bo gdy dopada nas noworoczny dół lub samotność, Frank Capra udowadnia, że zawsze może być gorzej i nie ma co tracić czasu na łzy, bez sensu jest się dołować. A po seansie, wzorem głównego bohatera, można wyskoczyć na zewnątrz i, ku afirmacji życia, radośnie przewracać się w śniegu (o ile spadł), ściskać się oraz bratać z obcymi ludźmi o drugiej w nocy, nadal sprejując paszczę. Bo czemu nie? To wszak wspaniałe życie.


Wielki chłód

Kolejna propozycja na poprawę samopoczucia zaczyna się od… pogrzebu. Ale spoko, dalej jest tylko lepiej, a i w obsadzie, jak to się mówi, nie ma lipy. Jeśli więc w sylwestra cierpicie z jakichkolwiek względów na brak towarzystwa, to gwarantuje, że Kevin Kline, Glenn Close, Jeff Goldblum, William Hurt, Tom Berenger, JoBeth Williams i Mary Kay Place szybko staną się waszymi nowymi przyjaciółmi na dobre i na złe. Natomiast jeśli noc upływa jednak w większym gronie, to atmosferze szampańskiej zabawy oraz dobrze spędzonego czasu z pewnością przysłuży się przyjemny humor, bijące z ekranu ciepło i znakomita ścieżka dźwiękowa złożona ze starych hitów dobrych na każdą okazję. A potem nie pozostaje nic innego, jak tylko jeszcze raz się uściskać – z okazjonalnymi życzeniami na wysprejowanych ustach, na których z wolna postępuje reakcja alergiczna.


Wkraczając w pustkę

Na deser tego filmowego wkraczania w kolejny rok nieco metafizycznej psychodeli w pstrokatych barwach. Film kontrowersyjnego Gaspara Noé to wspaniała feeria neonowych kolorów stolicy Japonii, dość oryginalna wizja ukazana z perspektywy pierwszej osoby i całkiem niegłupia historyjka, która przeprowadzi nas przez wszystkie stany emocjonalne oraz… samo życie. To seks, narkotyki i rock’n’roll. Nie jest to ani mieszanka perfekcyjna, ani dla każdego, ale na wielki finał sylwestrowej nocy taki filmowy haj będzie jak znalazł. A jeśli zamierzacie bawić się w towarzystwie cioci Marysi, wujka Jasia, maści na uczulenie i innych grzesznych rozkoszy, to już w ogóle może być odlot. Oby tylko obyło się bez moralnego kaca, czego tym samym serdecznie w Nowym Roku życzę.

Łączny czas trwania powyższych tytułów to blisko 11 godzin, czyli nocka z głowy.

A wy co polecacie? Komentować!

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane