Connect with us

Publicystyka filmowa

Batman v Superman v DirCutman

W filmie BATMAN V SUPERMAN V DIRCUTMAN powraca emocjonujący pojedynek superbohaterów, tym razem w rozszerzonej wersji reżyserskiej.

Published

on

Batman v Superman v DirCutman

Macie już dość superbohaterów? Obrzydł wam do reszty pojedynek komiksowych gigantów by Zack Snyder? Nie? To dobrze, bo zza oceanu wypłynęły właśnie kolejne plotki i informacje odnośnie edycji rozszerzonej (reżyserskiej) filmu. Ponoć Warner Bros. poważnie zastanawia się nad wprowadzeniem takowej już do kin, a nie tylko na domowe nośniki – wszystko po to, by ratować tonący w box-office’owym morzu blockbuster. Edycja ta trwałaby przypuszczalnie trzy godziny, a więc o ok. 30 minut więcej od zwykłej. Ukazać miałaby się jeszcze przed wydaniami blu-ray/dvd, na których zawarto by z kolei tzw.

Advertisement

Ultimate Edition (czyżby cztery godziny, jak to miało miejsce w przypadku Watchmen – Strażników?). Cóż, poszczekamy – zobaczymy. Maniacy mogą już w każdym razie robić pre-ordery filmu na Amazonie.

Tymczasem sam Snyder zdradził w jednym z niedawnych wywiadów jedną z wyciętych z wersji oficjalnej scen:

Advertisement

Mieliśmy scenę, w której Superman zaczyna szukać matki po tym, jak dowiaduje się, że Lex ją porwał. To była trochę mroczna scena, którą wycięliśmy ze względu na zbytnie uwypuklenie tej ciemnej strony postaci. W trakcie swoich poszukiwań Superman słyszał bowiem wszystkie krzyki ofiar dziejących się w tym czasie zbrodni.

Podobał mi się pomysł, że potrafi on nauczyć się odwracać wzrok od takich wydarzeń, bo kiedy na nie patrzy ich ciąg nie ma końca. Jako Superman musisz wiedzieć kiedy interweniować, a kiedy odpuścić. Nie możesz być dosłownie wszędzie na raz, więc musiał być on na swój dziwny sposób selektywny w wyborze tego, kiedy i komu pomóc.

Brzmi fajnie i, co ważniejsze, sprawiedliwie?

Advertisement
  • Tak? Cóż, cała ta produkcja brzmiała kiedyś fajnie.
  • Nie? Christopher Reeve nadchodzi, by pomóc wam zapomnieć o wszystkim:

KINO - potężne narzędzie, które pochłaniam, jem, żrę, delektuję się. Często skuszając się jeno tymi najulubieńszymi, których wszystkich wymienić nie sposób, a czasem dosłownie wszystkim. W kinie szukam przede wszystkim magii i "tego czegoś", co pozwala zapomnieć o sobie samym i szarej codzienności, a jednocześnie wyczula na pewne sprawy nas otaczające. Bo jeśli w kinie nie ma emocji, to nie ma w nim miejsca dla człowieka - zostaje półprodukt, który pożera się wraz z popcornem, a potem wydala równie gładko. Dlatego też najbardziej cenię twórców, którzy potrafią zawrzeć w swym dziele kawałek serca i pasji - takich, dla których robienie filmów to nie jest zwykły zawód, a niezwykła przygoda, która znosi wszelkie bariery, odkrywa kolejne lądy i poszerza horyzonty, dając upust wyobraźni.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *