Connect with us

Recenzje

STARSZA PANI MUSI ZNIKNĄĆ. Ktoś będzie musiał zginąć, aby żyć mógł ktoś

STARSZA PANI MUSI ZNIKNĄĆ to komedia o małżeństwie, które pragnie spokoju, lecz napotyka na urokliwą przeszkodę w postaci starszej pani.

Published

on

STARSZA PANI MUSI ZNIKNĄĆ. Ktoś będzie musiał zginąć, aby żyć mógł ktoś

Czy klasyczny film komediowy ma jeszcze coś do powiedzenia we współczesnym kinie? Wciąż te same gagi, te same style i sposoby rozśmieszania, podawane w kilku, od lat tych samych, konwencjach: komedia romantyczna, komedia sensacyjna, czarna komedia, parodia… Okazuje się jednak, że nawet największy filmowy schemat podany w ładnym opakowaniu i precyzyjnie skonstruowany może bawić do łez. I właśnie tak – w sposób bezpretensjonalnie tradycyjny – śmieszy Duplex – najnowszy film w reżyserii Danny’ego DeVito.

Advertisement

Młode, nowoczesne małżeństwo staje przed nie lada okazją: mogą kupić duży, przytulny dom za miastem – coś, o czym zawsze marzyli – po niezwykle atrakcyjnej cenie. Alex (Ben Stiller) będzie miał ciszę i spokój, tak niezbędne do tego, aby dokończyć swoją drugą książkę. Nancy (Drew Barrymore) z kolei będzie mogła odpocząć od biurowego zgiełku w zacisznych wnętrzach tradycyjnego, dwukondygnacyjnego domku. Ta idealna para mogłaby się tam spokojnie zestarzeć, w międzyczasie spłodzić dzieci (kombinacja genów Drew Barrymore i Bena Stillera podbiłaby Hollywood), rozwieść się, a potem znowu się zejść i żyć przez kolejnych czterdzieści lat w (delikatnie rzecz ujmując) mało interesujący sposób, gdyby nie pewna istota, która stanie im na drodze.

Wspomniana przeszkoda na drodze do szczęścia ma około dziewięćdziesięciu lat, siwe włosy, czarujący uśmiech, artretyzm, znajomości na policji, a do tego występuje w kościelnym zespole muzycznym. Ale cóż, zamieszkująca pierwsze piętro pani Connelly (Eileen Essell) raczej prędzej niż później zakończy swój barwny żywot, a wtedy luksusowe mieszkanie będzie należało już tylko do Alexa i Nancy. Aby ogólnego szczęścia było jeszcze więcej, starsza pani sprawia wrażenie sympatycznej. Wrażenia jednak mają to do siebie, że często okazują się mylne… Alex i Nancy będą musieli zmierzyć się z groźnym, podstępnym i dwulicowym przeciwnikiem.

Advertisement

Pani Connelly nękać będzie naszych bohaterów nieustannie: Alexa spotka zaszczyt podrzucenia uroczej sąsiadki do apteki, naprawiania rur, wynoszenia śmieci. Nancy zaś będzie pomagała pani Connelly w niezwykle ważkich problemach życiowych za pośrednictwem biurowego telefonu. W końcu obcowanie z przesympatyczną staruszką stanie się grą o przetrwanie, bezpardonową walką o terytorium, pojedynkiem o życie… Ktoś będzie musiał zginąć, aby żyć mógł ktoś!

Tytuł, pod jakim Duplex jest rozpowszechniany w Polsce, sugerować ma potencjalnemu widzowi, że obejrzy w kinie jeden z ulubionych gatunków DeVito – czarną komedię. Nie jest to jednak prawda, a przynajmniej nie do końca. W pierwszej części filmu mamy bowiem do czynienia raczej z konfliktem pokoleń i z ironią wynikającą z tego, że naszym bohaterom na drodze do szczęścia staje osoba na pierwszy rzut oka zupełnie nieszkodliwa. Kobieta rozbrajająco słodka i nieporadna, która nie do końca zdaje sobie z tego, co robi. Okazuje się więc, że Alex i Nancy radzą sobie doskonale ze swoim związkiem, z krnąbrnym kapitalizmem, z pogonią za pieniędzmi, a nie mogą poradzić sobie z dziewięćdziesięcioletnią emerytką. W efekcie nie śmiejemy się więc ze zwyczajów pani Connelly, z jej dziwactw i sposobu bycia, a raczej z nieporadności pary głównych bohaterów w starciu z sąsiadką.

Advertisement

Podstawowym warunkiem dla ewentualnego ciepłego przyjęcia i sukcesu kasowego filmu DeVito było odpowiednie obsadzenie roli uroczej staruszki. To w dużej mierze właśnie na jej aparycji, głosie i umiejętności wzbudzenia sympatii u widza opiera się komizm tego filmu. Eileen Essell okazała się strzałem w dziesiątkę. Swoją energią i wigorem przyćmiewa, zabawną skądinąd, pucołowatą Drew Barrymore. Prywatnie Essell, po śmierci męża dramaturga, wznowiła przerwaną karierę teatralną i tam została zauważona przez pewnego agenta filmowego. Zagrała w kilku serialach telewizyjnych, a ostatnio w dość kiepskiej komedii Ali G in Da House.

W każdym razie jak na osiemdziesięciodwuletnią aktorkę posiada niesłychany talent komediowy i dystans do samej siebie, co w filmie DeVito widać i słychać nieustannie. Abstrahując zaś od okrągłej twarzy Barrymore, jej duet z Benem Stillerem wypadł naprawdę przyzwoicie. Swoje postacie zagrali wiarygodnie i dosyć dynamicznie, unikając przy tym zbędnych przerysowań.

Advertisement

Humor, który dominuje w pierwszej odsłonie filmu jest – jak już wspomniałem we wstępie – aż do bólu sztampowy. Paradoksalnie staje się to jednak zaletą całego przedsięwzięcia. Mimo że, oglądając scenę, w której Alex buszuje po mieszkaniu pani Connelly, jesteśmy od samego początku prawie pewni, że staruszka za chwilę niespodziewanie wróci, co zaowocuje nie lada zamieszaniem – to i tak wydajemy się być nad wyraz rozbawieni faktem, że nasze przypuszczenia znajdują potwierdzenie na ekranie. Takim i całą masą innych schematów żongluje nieustannie DeVito. A widz powinien się raczej cieszyć, że powstają dziś jeszcze takie filmy jak Duplex, które zamiast dosadności Strasznego filmu, proponują raczej spontaniczną, dobrą, klasyczną zabawę.

Prostotę – chciałoby się powiedzieć – której tak brakuje dzisiejszemu kinu. O sukcesie pierwszej części filmu stanowi więc zgrabne połączenie ironii sytuacji, świetnego aktorstwa i klasycznego humoru – to wszystko pod okiem dobrego filmowego rzemieślnika, jakim okazał się w tym wypadku być Danny DeVito. Gdy jednak film przechodzi z poziomu komedii sytuacyjnej w konwencję bardziej czarnego humoru, gdy sytuacja sięga wyżyn absurdu, gdy w końcu dochodzi do podjęcia ostatecznej decyzji o tym, że „starsza pani musi zniknąć”, cała lekkość filmu i cały kunszt reżyserski gdzieś pryskają. Być może po prostu ta – sugerowana przez dystrybutora – czarna komedia jest w tym wypadku całkowicie zbędna.

Advertisement

Być może po prostu filmowe trio Barrymore-Stiller-Essell jest zbyt zabawne, zbyt sympatyczne, zbyt wzbudzające zaufanie, żeby na koniec bawić się w morderstwa. Ostatnie 20 minut po prostu nie pasuje do konwencji narzuconej przez twórców w pierwszej części. Nie pasuje do wymowy całości. Jest filmowi po prostu niepotrzebne. Scenarzysta w zakończeniu dosyć sprytnie wychodzi z sytuacji obronną ręką, pozostawia to jednak mimo wszystko jakiś drobny niesmak i jest pewną – uwaga, będę górnolotny – szramą na wizerunku całości.

Podsumowując, Duplex jest świetną hollywoodzką komedią nieromantyczną, co ostatnio należy do rzadkości. W dodatku niesie ze sobą sporą dawkę klasycznego dowcipu i być może niezbyt dyskretnej, ale wyważonej ironii oraz niezwykle celnej obserwacji społecznej. A że lubię humor z pogranicza geriatryka, ten zabawny film wszystkim gorąco polecam.

Advertisement

Tekst z archiwum film.org.pl.

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *