Publicystyka filmowa
Ta miniseria SCI-FI idealnie połączyła klimaty THE LAST OF US z głębią POZOSTAWIONYCH
To serial o końcu świata, który paradoksalnie znacznie mniej interesuje się samym końcem świata niż tym, co ludzie robią później. Stacja jedenasta.
To serial o końcu świata, który paradoksalnie znacznie mniej interesuje się samym końcem świata niż tym, co ludzie robią później. Nie ma tu typowej fascynacji zniszczeniem, ruinami, bronią, gangami i walką o ostatnią puszkę jedzenia. Pandemia jest punktem zerowym, po którym opowieść zaczyna zadawać pytanie: co właściwie warto ocalić, kiedy cywilizacja już się skończyła? Pamięć, sztukę, relacje, poczucie, że życie powinno być czymś więcej niż przetrwaniem? Stacja jedenasta.
Stacja jedenasta zadebiutowała 16 grudnia 2021 roku na HBO Max. Twórcą i showrunnerem był Patrick Somerville, wcześniej związany m.in. z Pozostawionymi i Maniac. Reżyserem większości odcinków był Hiro Murai, znany z Atlanty. Główne role zagrali Mackenzie Davis jako Kirsten Raymonde, Himesh Patel jako Jeevan Chaudhary oraz Matilda Lawler jako młoda Kirsten. Powstał jeden sezon liczący 10 odcinków, który był dostępny w Polsce na HBO po premierze, ale teraz, z powodów znanych tylko stacji, już nie jest.

O czym opowiada Stacja jedenasta
Historia rozpoczyna się w Chicago, podczas przedstawienia Króla Leara. Na scenie umiera słynny aktor Arthur Leander. W tym samym czasie świat zaczyna ogarniać śmiertelna pandemia grypy. W ciągu kilku tygodni społeczeństwo rozpada się, a większość ludzkości ginie. Serial nie opowiada jednak tej historii chronologicznie, przeskakuje między okresem poprzedzającym pandemię, pierwszymi dniami katastrofy i światem dwadzieścia lat później. Jedną z centralnych postaci jest Kirsten, która jako dziecko przeżyła początek pandemii, a jako dorosła podróżuje z grupą aktorów i muzyków występujących dla ocalałych społeczności.
Ich repertuar stanowią przede wszystkim sztuki Szekspira. To ważny element całej opowieści: w świecie bez internetu, telewizji i stabilnej cywilizacji przedstawienie teatralne nie jest luksusem – jest sposobem przechowywania pamięci o tym, kim byli ludzie.

Adaptacja powieści
Serial jest adaptacją powieści Stacja jedenasta Emily St. John Mandel z 2014 roku. Książka zdobyła ogromne uznanie i była finalistką National Book Award oraz PEN/Faulkner Award. Somerville nie próbował jednak bardzo wiernie przenieść powieści na ekran. Serial zmienia część bohaterów, ich relacje i kolejność wydarzeń, a niektóre wątki mocno rozwija. Szczególnie ważna staje się relacja Kirsten i Jeevana oraz sposób, w jaki wydarzenia z pierwszych dni pandemii wpływają na ich późniejsze życie.
Mandel nie pracowała przy scenariuszu, ale zaakceptowała kierunek adaptacji, a sam Somerville podkreślał, że dostał od niej zgodę na duże zmiany. Dzięki temu serial nie jest po prostu ilustracją książki, lecz jej twórczą reinterpretacją.

Stacja jedenasta to znakomite spekulatywne science fiction
Stacja jedenasta jest science fiction w bardzo nietypowym sensie. Nie potrzebuje statków kosmicznych, robotów ani futurystycznej technologii, bo jej spekulatywnym elementem jest pytanie jak wyglądałaby ludzkość po globalnej katastrofie i co z naszej cywilizacji przetrwałoby tak naprawdę.
To także jeden z powodów, dla których serial tak mocno różni się od tradycyjnego postapo. W klasycznym modelu, od Mad Maxa po wiele współczesnych produkcji, świat po katastrofie często oznacza brutalizację społeczeństwa. Znika państwo, pojawiają się uzbrojone grupy, a głównym celem jest zdobycie jedzenia i bezpiecznego schronienia. Stacja jedenasta proponuje coś, co można nazwać post-postapokalipsą. Dwadzieścia lat po katastrofie najgorszy chaos już minął, ocalali budują nowe społeczności, uprawiają ziemię, podróżują i próbują stworzyć nowe normy.

Zamiast pytać wyłącznie, jak przetrwać, pytają, po co właściwie żyć. Najważniejszym symbolem tej różnicy jest Traveling Symphony, czyli wspomniana wędrowna ekipa teatralna. Jej członkowie nie są wojownikami, są aktorami i muzykami, a ich motto – Survival is insufficient – streszcza filozofię całego serialu.
Perfekcyjna forma miniserii
Dziesięć odcinków okazało się dla tej historii niemal idealnym rozwiązaniem. Serial ma wystarczająco dużo czasu, by zbudować relacje między bohaterami, pokazać świat przed pandemią i rozwinąć jego wersję dwadzieścia lat później, ale nie musi sztucznie przedłużać historii. Każdy odcinek ma własny rytm i punkt widzenia: niektóre są niemal thrillerami, inne dramatami psychologicznymi, a jeszcze inne przypominają nieco surrealistyczne wspomnienia dawnego świata.

Dzięki temu serial nie zaczyna przypominać typowej produkcji, która musi co sezon wymyślać większego przeciwnika. Dziesięć odcinków pozwala zakończyć historię bez poczucia, że została rozciągnięta tylko dlatego, że platforma zamówiła kolejny sezon – ograniczenie formatu działa zdecydowanie na korzyść opowieści. Patrick Somerville traktował dziesięć odcinków jako zamkniętą całość, choć przyznał, że interesująca byłaby możliwość zobaczenia świata w 25. roku po pandemii.
Co ciekawe, serial o zabójczej pandemii trafił do widzów w grudniu 2021 roku, gdy świat wciąż żył z COVID-19. Somerville pracował nad adaptacją jeszcze przed pandemią, więc część podobieństw była całkowicie przypadkowa, choć serial – trochę przez przypadek – stał się nad wyraz aktualnym komentarzem rzeczywistości. Oglądanie historii o pustych ulicach, izolacji i śmierci milionów ludzi było dla wielu widzów wyjątkowo trudnym doświadczeniem.

Produkcja dostała znakomite recenzje (98% pozytywów na Rotten Tomatoes!), a krytycy zwracali uwagę właśnie na to odejście od schematu ponurego postapo. Jednocześnie część widzów uważała nielinearną narrację za wymagającą i trudniejszą w odbiorze niż klasyczna opowieść katastroficzna.
Stacja jedenasta wykorzystała więc pandemię tylko jako punkt wyjścia. Jej prawdziwym tematem nigdy nie był wirus, lecz człowiek próbujący znaleźć sens po utracie świata, który znał. To science fiction, które nie przewiduje przyszłości poprzez technologię, lecz poprzez zachowania ludzi. W gatunku postapo to rzadkość i dlatego seria pozostaje jednym z najciekawszych osiągnięć telewizyjnego science fiction ostatnich lat.

