Zestawienie
8 HORRORÓW z „najstraszniejszego” roku w historii (jest jeden polskiego reżysera)
Jeśli szukać roku, w którym horror wyjątkowo eksplodował kreatywnością, 1978 trudno nie brać pod uwagę – te kilka filmów na lata zmieniło jego oblicze.
Jeśli szukać momentu, w którym horror wyjątkowo mocno eksplodował kreatywnością, 1978 roku trudno nie brać pod uwagę. W ciągu zaledwie dwunastu miesięcy gatunek dostał kilka filmów, które na lata zmieniły jego oblicze, ale również wiele znacznie mniej oczywistych produkcji eksperymentujących z formą, atmosferą i tematyką. Co ciekawe, siłę tego rocznika wciąż potwierdzają oceny widzów.
Świt żywych trupów (Dawn of the Dead)
George A. Romero wrócił do swoich żywych trupów i stworzył film, który był jednocześnie horrorem, satyrą społeczną i jednym z najważniejszych obrazów konsumpcyjnej Ameryki. Czwórka bohaterów znajduje schronienie w ogromnym centrum handlowym, podczas gdy na zewnątrz rozprzestrzenia się epidemia zombie. Początkowo wydaje się, że trafili do raju – mają jedzenie, ubrania, broń i wszystko, czego potrzeba do przetrwania.

Szybko okazuje się jednak, że centrum handlowe nie jest bezpiecznym azylem, lecz kolejną pułapką. Romero wykorzystuje zombie jako metaforę bezmyślnej konsumpcji, a jednocześnie dostarcza mnóstwa napięcia i jego firmowej brutalności.
Halloween (Halloween)
John Carpenter nie potrzebował hord potworów ani hektolitrów krwi, żeby zmienić historię horroru. Wystarczyła jedna zamaskowana postać, spokojne amerykańskie przedmieścia i dziewczyna, która pewnej nocy odkrywa, że ktoś ją obserwuje. Michael Myers jest przerażający właśnie dlatego, że Carpenter nie próbuje dokładnie wyjaśnić jego natury. Po prostu pojawia się w kadrze, nieruchomy i milczący, a zwykłe ulice Haddonfield zamieniają się w przestrzeń zagrożenia.

Reżyser mistrzowsko wykorzystuje muzykę, światło, montaż i długie ujęcia, budując napięcie często bez pokazywania czegokolwiek. Halloween nie tylko stworzył fundamenty slashera, ale udowodnił, że najskuteczniejszym potworem może być człowiek, którego właściwie nie rozumiemy.
Inwazja porywaczy ciał (Invasion of the Body Snatchers)
Philip Kaufman sięgnął po historię, która już wcześniej doczekała się filmowej adaptacji, i zrobił z niej jeden z najbardziej paranoicznych horrorów science fiction lat 70. W San Francisco pojawiają się tajemnicze zarodniki, z których wyrastają ogromne kapsuły. Wkrótce mieszkańcy miasta zaczynają być zastępowani przez pozbawione emocji kopie.

Najstraszniejsze nie jest jednak samo przejęcie ciała. Przeraża świadomość, że nie można już ufać nikomu. Donald Sutherland, Brooke Adams i Jeff Goldblum tworzą świetny zespół bohaterów próbujących zrozumieć, co właściwie dzieje się z ich miastem. Kaufman wykorzystuje horror do opowiedzenia o paranoi, konformizmie i utracie indywidualności.
Wrzask (The Shout)
Jerzy Skolimowski stworzył jeden z najbardziej osobliwych horrorów 1978 roku. Na początku poznajemy tajemniczego Crossleya, który pojawia się w życiu młodego muzyka i jego żony. Mężczyzna twierdzi, że podczas pobytu w Australii nauczył się niezwykłej techniki pozwalającej zabijać za pomocą potężnego krzyku. Od tego momentu granica między rzeczywistością, szaleństwem i nadnaturalnym zjawiskiem zaczyna się coraz bardziej zacierać.

Wrzask jest bardziej psychologicznym koszmarem niż klasycznym horrorem. Alan Bates w roli Crossleya tworzy postać niepokojącą właśnie dlatego, że nigdy do końca nie wiadomo, czy rzeczywiście posiada nadnaturalne zdolności, czy też wszyscy uczestniczą w bardzo dziwnej grze.
Długi weekend (Long Weekend)
Film Colina Egglestona to jeden z najlepszych przykładów ozploitation i zarazem bardzo nietypowej opowieści o zemście natury. Małżeństwo wybiera się na weekend na odległą plażę. Zamiast odpoczynku dostają jednak coraz bardziej niepokojące spotkania z dziką przyrodą. Problem polega na tym, że sami traktują otoczenie z wyjątkową pogardą – śmiecą, zabijają zwierzęta i zachowują się tak, jakby cała natura istniała wyłącznie dla ich wygody.

Film nie potrzebuje klasycznego potwora. To sama przyroda staje się przeciwnikiem, a widz z czasem zaczyna się zastanawiać, czy bohaterowie rzeczywiście są ofiarami, czy może po prostu otrzymują to, na co zasłużyli.
Magia (Magic)
Richard Attenborough zrobił horror, który na papierze brzmi jak żart: nieudany magik odnosi sukces jako brzuchomówca, a jego lalka Gruby zaczyna przejmować kontrolę nad jego życiem. W roli głównej występuje Anthony Hopkins, który znakomicie wykorzystuje możliwość zagrania człowieka stopniowo tracącego kontakt z rzeczywistością. Najciekawsze jest to, że film długo nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy lalka rzeczywiście żyje.

Gruby może być nadnaturalnym bytem, ale równie dobrze może być materializacją rozpadającej się psychiki bohatera. Dzięki temu Magic działa jednocześnie jako horror, thriller psychologiczny i opowieść o obsesji.
Patrick (Patrick)
Australijski horror Richarda Franklina jest jednym z tych filmów, które pokazują, jak wiele ciekawych rzeczy działo się poza Hollywood w drugiej połowie lat 70. Tytułowy Patrick leży w śpiączce w szpitalu, ale nowa pielęgniarka zaczyna podejrzewać, że pacjent wcale nie jest pozbawiony świadomości. Co więcej, mężczyzna posiada zdolności psychokinetyczne i zaczyna wykorzystywać je do manipulowania otoczeniem.

Patrick łączy horror psychologiczny z science fiction, a jego największą siłą pozostaje atmosfera szpitalnej izolacji. Film jest daleki od perfekcji, ale doskonale wpisuje się w fascynację lat 70. telekinezą, eksperymentami i możliwością istnienia zdolności wykraczających poza granice ludzkiego umysłu.
Pirania (Piranha)
Najniżej oceniony film zestawienia jest jednocześnie jednym z najbardziej kultowych. Joe Dante dostał do dyspozycji wariację na temat Szczęk i stworzył bezczelny, pełen czarnego humoru horror o genetycznie zmodyfikowanych piraniach, które trafiają do rzeki w pobliżu popularnego ośrodka wypoczynkowego. Efekt mógł być kompletną tandetą, ale Dante doskonale wiedział, jak balansować między horrorem a komedią.

Pirania stała się jednym z najważniejszych filmów nurtu Jawsploitation i pokazała, że kino klasy B może mieć własny styl, poczucie humoru i pomysłowość. Jego znaczenie dla historii horroru jest zdecydowanie większe, niż mogą sugerować jego zwyczajowe oceny.

