Publicystyka filmowa
HEROES: ta warta maratonu seria SC-FI zrobiła to w stylu Marvela zanim to było modne
Zanim MCU stało się największą franczyzą w historii kina, a DC podjęło próbę jego naśladownictwa, byli Heroes, czyli po naszemu bardziej swojscy Herosi.
Zanim MCU stało się największą franczyzą w historii kina, a DC podjęło próbę jego naśladownictwa, telewizja już eksperymentowała z własnymi historiami o ludziach obdarzonych niezwykłymi zdolnościami. Jednym z najważniejszych przykładów byli Heroes, czyli po naszemu bardziej swojscy Herosi.
Serial, który zadebiutował w 2006 roku i nie był adaptacją komiksu Marvela ani DC, stworzył własną mitologię, własnych bohaterów i własne zasady świata, w którym zwyczajni ludzie odkrywają, że posiadają niezwykłe moce. Przez chwilę wyglądało nawet na to, że NBC znalazło własną odpowiedź na rosnącą popularność opowieści o superbohaterach. Heroes byli emitowani od 2006 do 2010 i w ciągu czterech sezonów powstało 77 odcinków. Twórcą serialu był Tim Kring, a w głównych rolach wystąpili między innymi Milo Ventimiglia jako Peter Petrelli, Hayden Panettiere jako Claire Bennet oraz Masi Oka jako Hiro Nakamura. Ważną postacią był również Zachary Quinto jako Sylar.

Punktem wyjścia serialu była prosta, ale bardzo nośna koncepcja: zwyczajni ludzie na całym świecie zaczynają odkrywać, że posiadają niezwykłe zdolności. Nie są jednak klasycznymi superbohaterami. Nie mają kostiumów, nie należą do jednej drużyny i często nawet nie wiedzą o istnieniu innych osób takich jak oni. Ich moce stają się raczej źródłem problemów niż spełnieniem marzeń.
Peter Petrelli potrafi przejmować zdolności innych ludzi, Claire Bennet posiada zdolność regeneracji, Matt Parkman słyszy myśli innych, Hiro Nakamura może manipulować czasem i przestrzenią, a Sylar potrafi poznawać sposób działania cudzych zdolności. Każda z tych postaci ma własną historię, ale z czasem ich losy zaczynają się splatać. Nad wszystkim unosi się wizja katastroficznej przyszłości i pytanie, czy bohaterowie mogą zmienić swoje przeznaczenie.

To właśnie sposób budowania mitologii był jedną z największych zalet Heroes. Serial nie przedstawiał świata, w którym supermoce są czymś powszechnym. Przeciwnie – ich pojawienie się było tajemnicą. Bohaterowie stopniowo odkrywali, że istnieją inni ludzie posiadający niezwykłe zdolności, a za ich pojawieniem się może stać znacznie większa historia. W pierwszym sezonie szczególnie ważną rolę odgrywała tajemnicza firma zajmująca się osobami obdarzonymi mocami, postać Sylara oraz zagrożenie nuklearną eksplozją w Nowym Jorku.
Heroes zdobyło ogromną popularność, bo bardzo sprawnie połączyło superbohaterską fantastykę z serialem obyczajowym, thrillerem i tajemnicą. Pierwszy sezon był szczególnie wysoko oceniany – na Rotten Tomatoes otrzymał 82 proc. pozytywnych recenzji krytyków oraz 93 proc. pozytywnych ocen widzów. Krytycy podkreślali świeżość podejścia do gatunku i umiejętne budowanie napięcia.

Produkcja nie uniknęła jednak kontrowersji. Największym problemem okazało się to, co początkowo było jej największą zaletą: ogromna liczba bohaterów i rozbudowana mitologia. Po znakomitym pierwszym sezonie serial zaczął coraz bardziej komplikować własną historię. Drugi sezon został dodatkowo skrócony z powodu strajku scenarzystów w Hollywood, a część planowanych wątków musiała zostać zmieniona lub usunięta. Widzowie narzekali na wolniejsze tempo, zbyt wiele nowych postaci i fabularny chaos. Trzeci i czwarty sezon spotkały się z jeszcze chłodniejszym przyjęciem.
Mimo problemów Heroes pozostaje ważny również dlatego, że pomógł ugruntować kariery kilku późniejszych gwiazd. Najbardziej oczywistym przykładem jest Zachary Quinto, dla którego rola Sylara stała się jedną z najważniejszych wczesnych kreacji i pomogła mu zdobyć rolę Spocka w filmowym Star Treku. Serial znacząco zwiększył również rozpoznawalność Milo Ventimiglii, który później wystąpił między innymi w świetnie przyjętym serialu Tacy jesteśmy, oraz dla niestety niedawno zmarłej Hayden Panettiere, która po Heroes zagrała główne role w Nashville i innych produkcjach.

Dlaczego więc serial został skasowany? Przede wszystkim z powodu gwałtownego spadku oglądalności. Pierwszy sezon przyciągał średnio niemal 14 milionów widzów, podczas gdy czwarty miał już średnio około 6,5 miliona. NBC oficjalnie anulowało produkcję 14 maja 2010 roku. Paradoksalnie Heroes mogło zasługiwać na więcej, choć niekoniecznie na kontynuację dokładnie w tej samej formule. Serial miał ogromny potencjał, a jego mitologia była wystarczająco rozbudowana, by opowiadać kolejne historie o ludziach z niezwykłymi zdolnościami. Problem polegał raczej na tym, że twórcy nie zawsze potrafili wykorzystać ten potencjał. Czwarty sezon zakończył historię w sposób pozostawiający możliwość dalszego ciągu, a finał wyraźnie sugerował kolejny rozdział.
Ostatecznie Heroes doczekało się jeszcze powrotu w postaci Heroes: Odrodzenie z 2015 roku, jednak nowa seria nie powtórzyła sukcesu oryginału. Dziś pierwotny serial pozostaje więc przede wszystkim świadectwem momentu, w którym telewizja zaczęła odkrywać, jak wiele można zrobić z gatunkiem superbohaterskim bez korzystania z gotowych komiksowych marek.

Heroes, którzy są dostępni na kliku streamingach w Polsce to idelany materiał do binge-watchingu. Każdy odcinek dokłada kolejne elementy do rozbudowanej układanki, a historie poszczególnych bohaterów stopniowo zaczynają się ze sobą łączyć. Szczególnie dobrze działa tu pierwszy sezon, w którym tajemnice dotyczące mocy, przyszłości bohaterów i ich wzajemnych powiązań są odkrywane bardzo stopniowo.
Heroes nie było produkcją idealną, ale jego znaczenie trudno dziś ignorować. Pojawiło się przed erą MCU i współczesnego superbohaterskiego boomu, udowadniając, że można stworzyć całkowicie oryginalny świat ludzi z mocami, bez Batmana, Supermana, czy Avengers.

