Publicystyka filmowa
HALO, serial SCI-FI, który (niestety) padł pod ciężarem oczekiwań graczy
Halo miało wszystko, czego potrzebował wielki serial: ogromny świat, skomplikowaną mitologię, superżołnierzy, i jednego z najbardziej ikonicznych bohaterów.
Przeniesienie jednej z najbardziej rozpoznawalnych serii gier science fiction do telewizji było zadaniem wyjątkowo karkołomnym. Halo miało wszystko, czego potrzebował wielki serial: ogromny świat, skomplikowaną mitologię, wojnę między ludzkością a obcą cywilizacją, superżołnierzy i jednego z najbardziej ikonicznych bohaterów w historii gier.
Problem polegał na tym, że fani znali tę historię bardzo dobrze i od lat mieli własne wyobrażenie o tym, jak powinien wyglądać Master Chief. Serial musiał więc znaleźć równowagę między wiernością materiałowi źródłowemu a stworzeniem samodzielnej opowieści. Ostatecznie powstała produkcja może nieco nierówna, ale zdecydowanie bardziej interesująca, niż sugerowałaby część negatywnych reakcji towarzyszących jej premierze.

Halo zadebiutowało w 2022 roku na Paramount+. Łącznie powstało 17 odcinków w dwóch sezonach. Twórcami serialu byli Kyle Killen i Steven Kane, natomiast od drugiego sezonu funkcję showrunnera przejął David Wiener. W głównej roli wystąpił Pablo Schreiber jako Master Chief. Towarzyszyły mu między innymi Natascha McElhone jako dr Catherine Halsey oraz Jen Taylor jako Cortana – aktorka znana fanom gier, ponieważ od lat użycza głosu tej postaci również w serii Halo.
Fabuła serialu wykorzystuje najważniejsze elementy znane z gier. W XXVI wieku ludzkość prowadzi wojnę z Przymierzem – potężnym sojuszem obcych ras, który chce doprowadzić do zagłady ludzi. Po stronie ludzkości walczą Spartanie, zmodyfikowani genetycznie superżołnierze wyposażeni w charakterystyczne pancerze Mjolnir. Najważniejszym z nich jest Master Chief, legenda UNSC i jeden z najbardziej skutecznych wojowników w całej galaktyce.

Na tym podobieństwa się nie kończą. Serial wykorzystuje Cortanę, dr Halsey, UNSC, Covenant, Spartan, Forerunnerów, artefakty oraz oczywiście tajemnicze pierścienie Halo. Pojawiają się również wydarzenia i miejsca dobrze znane graczom. W drugim sezonie twórcy znacznie mocniej zbliżyli się do materiału źródłowego, przedstawiając między innymi wydarzenia związane z jednym z najważniejszych momentów historii całej serii. Nie jest to jednak bezpośrednia ekranizacja żadnej z gier. Halo rozgrywa się w tak zwanej Silver Timeline, alternatywnej lini czasowej stworzonej specjalnie na potrzeby serialu.
Dzięki temu twórcy mogli zmieniać chronologię, relacje między postaciami i przebieg wydarzeń, nie naruszając kanonu. W praktyce oznaczało to między innymi pojawienie się nowych bohaterów oraz zmianę historii Master Chiefa. Twórcy chcieli zachować najważniejsze elementy świata Halo, ale jednocześnie nie być niewolnikami historii opowiedzianej w grach. Alternatywna linia czasowa pozwalała im opowiadać historię z perspektywy Master Chiefa, zamiast próbować odtwarzać scenariusz gry, który z natury rzeczy został zaprojektowany jako interaktywne doświadczenie. Dla najbardziej zagorzałych fanów było źródło ogromnego rozczarowania, które przywaliło serię brzemieniem niespełnionych oczekiwań.

Najbardziej oberwało się pierwszemu sezonowi. Fani krytykowali odejście od kanonu, charakterystykę Master Chiefa, dużą liczbę nowych wątków oraz fakt, że serial dużo czasu ekranowego poświęcił polityce i relacjom między bohaterami zamiast wojnie z Przymierzem. Szczególnie głośnym tematem stało się pokazanie twarzy Master Chiefa, który w grach przez większość czasu pozostaje anonimowym bohaterem ukrytym pod hełmem.
Jednocześnie serial miał swoje mocne strony. Sceny batalistyczne, efekty specjalne i wygląd Spartan potrafiły robić wrażenie, a Pablo Schreiber dobrze poradził sobie z rolą człowieka próbującego odzyskać własną tożsamość po latach podporządkowania wojskowemu programowi. Produkcja pokazywała też elementy uniwersum, których gry nie zawsze mogły rozwijać w podobny sposób.

Co ciekawe, drugi sezon spotkał się z wyraźnie lepszym przyjęciem. Twórcy ograniczyli część najbardziej kontrowersyjnych pomysłów i mocniej skupili się na wojnie, Spartanach oraz mitologii znanej fanom. Krytycy uznali drugi sezon za znaczącą poprawę względem pierwszego. Na Rotten Tomatoes pierwszy sezon ma 70% pozytywnych recenzji krytyków i 52% ocen widzów, podczas gdy drugi osiągnął aż 90% od tych drugich.
Paradoksalnie właśnie wtedy, gdy Halo zaczęło odnajdywać właściwy kierunek, Paramount+ zdecydował się je zakończyć. W lipcu 2024 roku platforma oficjalnie poinformowała, że nie zamówi trzeciego sezonu. Nie podano jednej konkretnej przyczyny tej decyzji. Wiadomo natomiast, że serial był bardzo kosztowną produkcją, a Paramount+ przechodziło w tym okresie przez proces ograniczania kosztów i selekcjonowania projektów.

Szkoda, ponieważ drugi sezon zakończył się w momencie, który otwierał drogę do jednej z najbardziej oczekiwanych historii w całym uniwersum Halo. Serial zdążył też udowodnić, że potrafi wyciągnąć wnioski z własnych błędów. Gdyby otrzymał trzeci sezon, mógłby wejść w najważniejszy etap swojej historii i jeszcze mocniej wykorzystać mitologię Forerunnerów, Przymierza oraz samych pierścieni Halo.
Halo nie okazało się więc idealną ekranizacją gry, na którą czekali fani. Było czymś innym: kosztowną, ambitną próbą stworzenia równoległej wersji tego uniwersum. Dla jednych zbyt daleko odchodzącą od źródła, dla innych – interesującą interpretacją znanej historii. Największy paradoks polega na tym, że serial potrzebował czasu, aby udowodnić, co właściwie potrafi. Nie dostał go.


rickenbacker
28 sierpnia, 2026 at 15:46
Nie powinienem tego pisać, ale co mi tam. Cieszę się kiedy produkcje tego typu wywalają się na twarza albo zostają dość sybko anulowane. Fani nie lubią gwałtów na materiale źródłowym i wcale im się nie dziwię, wszystko da się zrobić z poszanowaniem materiału źródłowego. Im szybciej się to kończy tym lepiej, niejeden pewnie życzyłby sobie aby kilka innych produkcji z wielkim budżetem, szmacących ich ukochane gry i książki, spotkało to samo.