Recenzje
JUNG_E. Co ten film science fiction żywcem zapożycza z „Łowcy androidów”?
„Jung_E” prezentuje się wyjątkowo solidnie jak na produkcję streamingową, zarówno pod względem choreografii walk i scen batalistycznych, jak i podstawowego światotwórstwa.
Tekst oryginalnie opublikowany w 2.02.2023 roku.
Rzadko kiedy zdarza mi się narzekać, że jakiś film jest zbyt krótki, ale kiedy widowisko science fiction nie daje podstawowych odpowiedzi na temat głównego konceptu fabularnego, mam nieodparte wrażenie, że czegoś tu zabrakło. Jung_E, najnowsza koreańska superprodukcja science fiction zrealizowana dla Netflixa, to film, którego twórcom najwyraźniej zabrakło pomysłu na rozwinięcie futurystycznego świata przedstawionego.
Reżyserem Jung_E jest Yeon Sang-ho, który w ostatnich latach nakręcił kilka widowiskowych hitów, jak dylogia Zombie express czy Psychokineza, dlatego o jakość realizacji raczej nie należało się martwić.
I rzeczywiście: Może to tylko moje rozkojarzenie, ale gdy zacząłem czytać o tych wszystkich wojnach, koloniach, schronach oraz nazwiskach i pseudonimach, szybko poczułem się zagubiony. Ponowne przeczytanie nieco rozjaśniło mi obraz, ale jeśli ktokolwiek liczy na to, że przebieg fabuły rzuci nieco więcej światła na genezę postapokaliptycznej rzeczywistości, srodze się rozczaruje – historia
Film Yeona zadedykowany jest Kang Soo-youn, odtwórczyni roli Seohyun, tragicznie zmarłej w maju 2022 roku, zaledwie kilka tygodni po zakończeniu zdjęć do Jung_E. W rozgrywającym się u schyłku XXII wieku filmie Yeona wciela się w naukowczynię nadzorującą projekt zbudowania androida bazującego na świadomości legendarnej najemniczki, Jung-yi (Kim Hyun-joo). Trwa wojna domowa pomiędzy… no właśnie; i tu jest pewien problem, bo naprędce zarysowana historia konfliktu pozostawia sporo znaków zapytania.
Wiemy jedynie, że uciekający z wyniszczonej Ziemi ludzie stworzyli schrony, z których część utworzyła złowrogi pakt, atakując sprzymierzone siły pozostałych schronów. Jak przebiega ten konflikt, jakie są jego motywacje – tego, jak już wspomniałem, nie mamy czasu się dowiedzieć, bo narracja szybko fokusuje się wokół Seohyun i Jung_E, a także nieodzownych dla wszelkich opowieści o „zabawie w boga” kwestii etycznych. Mamy tu więc rozważania na temat wykorzystywania wspomnień i świadomości autentycznej osoby do stworzenia robota bojowego (a także innych maszyn o… zgoła innym zastosowaniu) czy zapożyczone żywcem z
Pozostaje pytanie, czy odtwórczość filmu Yeona należy uznać za poważny zarzut. Choć Jung_E nie oferuje zbyt wiele oryginalnych elementów, to jednak wysoka jakość realizacji oraz wzruszająca historia oparta na przejmującym aktorstwie Kim Hyun-joo i Kang Soo-youn w jej ostatniej roli sprawiają, że o filmie Yeona nie da się zapomnieć tak szybko, jak mogłoby się wydawać. Wciąż uważam, że zaledwie 98 minut metrażu nie wystarczyło, by zbudować w Jung_E przekonujący świat z bogatym kontekstem, ale doceniam emocjonalny wymiar tego filmu, potęgowany jedynie świadomością, że odtwórczyni jednej z głównych ról pożegnała się z widzami na zawsze.
I choć nie przez takie zdarzenia powinno się odczytywać jakiekolwiek dzieło filmowe, jest w tym pewne tragiczne piękno, które uwzniośla Jung_E i nadaje mu niemal metafizycznego znaczenia.
