Zestawienie
10 seriali SCI-FI idealnych dla wielbicieli FIREFLY
Seriale sci-fi dla tęskniących za Firefly: dziesięć kosmicznych podróży, w których liczy się przede wszystkim ekipa na wspólnym pokładzie.
Po seansie Firefly łatwo nabrać ochoty na kolejną podróż w towarzystwie ludzi, którym daleko do nieskazitelnych bohaterów: takich, którzy potrafią się pokłócić, rzucić złośliwością i mimo wszystko stanąć za sobą murem. W Ucieczce w kosmos trzeba dzielić pokład z równie zagubionymi uciekinierami, w Killjoys zarabiać na łapaniu poszukiwanych, a w Czerwonym karle znosić współtowarzyszy przez kosmiczną wieczność. W takich opowieściach najbardziej ciekawi nie sam cel wyprawy, lecz to, z kim przyjdzie przetrwać następny dzień — i czy po drodze zostanie jeszcze trochę miejsca na dowcip.
Ucieczka w kosmos (Farscape, 1999)
John Crichton podczas eksperymentu wpada w tunel czasoprzestrzenny i ląduje w odległej części kosmosu, gdzie jego dotychczasowe doświadczenie na niewiele się zdaje. Trafia na Moyę, żywy statek z załogą uciekinierów, którzy próbują wymknąć się ścigającym ich siłom porządkowym i mają dość własnych kłopotów, żeby jeszcze niańczyć zagubionego Ziemianina. Crichton musi odnaleźć się wśród istot o obcych mu obyczajach, a jego nowi towarzysze muszą ustalić, czy przybysz będzie pomocnikiem, obciążeniem, czy kolejnym powodem do awantury.

Rockne S. O’Bannon stworzył kosmiczną przygodę, w której osobliwość obcych naprawdę cieszy oko, ale jeszcze większą przyjemność sprawia poznawanie ich charakterów. Bohaterowie bywają drażliwi, zabawni i trudni we współżyciu, dzięki czemu ich stopniowe przywiązanie do siebie ma emocjonalny ciężar. Nawet animatroniczne istoty stają się tu kimś znacznie bliższym niż efektowną atrakcją w tle. Kto tęskni za nieporadnie dobraną załogą, szybko przywiąże się do tych odmieńców — i dostanie jeszcze kosmos pełen zachwycających dziwów.
Dark Matter (2015)
Załoga statku Raza budzi się z hibernacji i odkrywa, że nikt nie pamięta własnej tożsamości, przeszłości ani powodów wspólnej podróży. Bohaterowie muszą współpracować, choć nie wiedzą, komu można zaufać i jakie zobowiązania pozostawili po sobie ludzie, którymi byli przed utratą pamięci. Odkrywając kolejne fragmenty dawnych życiorysów, wikłają się w konflikt z potężnymi korporacjami, a równocześnie stają przed znacznie bardziej osobistym problemem: czy mają powtarzać stare wybory, czy spróbować urządzić sobie życie inaczej.

Joseph Mallozzi i Paul Mullie bardzo dobrze wykorzystują amnezję jako pretekst do zbliżenia ludzi, którzy bez niej niekoniecznie chcieliby sobie podać rękę. Najciekawsza jest tu rodząca się rodzina: wspólne zagrożenie zmusza bohaterów do współpracy, lecz dopiero kolejne decyzje pozwalają naprawdę się poznać. Twórcy łączą tę przyjemność obcowania z załogą z tajemnicą przeszłości i energicznymi zwrotami akcji. Warto wejść na Razę dla pytania o dawną tożsamość, a zostać dla ludzi, którzy próbują zasłużyć na zaufanie od nowa.
Killjoys (2015)
Dutch i Johnny pracują jako łowcy nagród w układzie Quad, gdzie starają się wykonywać zlecenia bez opowiadania się po którejkolwiek stronie politycznych sporów. Kiedy podejmują się uratowania D’avina, brata Johnny’ego, ich zawodowy duet zamienia się w trio, a sprawy rodzinne zaczynają mieszać się z obowiązkami. Bohaterowie próbują utrzymać neutralność w miejscu zagrożonym wojną klasową, lecz coraz trudniej im oddzielać własne interesy od konfliktów ludzi, wśród których żyją, i od tego, co dzieje się z ich najbliższymi.

M. A. Lovretta rozumie, że dobra awanturnicza przygoda potrzebuje przede wszystkim bohaterów, z którymi chce się spędzać czas. Dutch, Johnny i D’avin mają temperament, potrafią celnie sobie dogryzać i nie tracą uroku, kiedy sytuacja wymaga działania zamiast rozmowy. Ich wzajemne przywiązanie sprawia, że kolejne kłopoty obchodzą widza bardziej niż samo wykonanie zlecenia. Dowcip, wartkie tempo i klasowe podziały w tle świetnie się uzupełniają. Spragnieni kosmicznej awantury z zadziorną ekipą poczują się tu jak u siebie.
Blake’s 7 (1978)
Totalitarna Federacja usuwa pamięć dysydenta Roja Blake’a i skazuje go na pobyt w kolonii karnej, próbując pozbyć się niewygodnego przeciwnika. Podczas transportu Blake organizuje ucieczkę, gromadzi wokół siebie grupę wyrzutków i zdobywa statek Liberator, z którego zamierza prowadzić dalszą walkę. Jego towarzysze nie tworzą jednak zgodnego oddziału oddanego jednej sprawie: idealista musi współdziałać między innymi z cynicznym Avonem, a każdy kolejny krok wymaga pogodzenia rewolucyjnych zamiarów z cudzym instynktem samozachowawczym.

Terry Nation stworzył opowieść o rebeliantach, którym nie wystarcza wspólny wróg, żeby przestać sobie skakać do gardeł. W relacji Blake’a i Avona najciekawsze są właśnie tarcia: jeden chce zmieniać świat, drugi potrafi bezlitośnie sprawdzić cenę takiego przedsięwzięcia. Twórcy nie zamieniają wyprawy przeciw Federacji w wygodną fantazję o szlachetnych zwycięzcach, lecz dają bohaterom powody do sporów i trudnych decyzji. Tak powinien wyglądać kosmiczny bunt: z wyrazistymi charakterami, politycznym pazurem i stawką, która naprawdę obchodzi.
Czerwony karzeł (Red Dwarf, 1988)
Technik Dave Lister budzi się po trzech milionach lat hibernacji i odkrywa, że załoga jego frachtowca zginęła wskutek wycieku promieniowania, a on został sam bardzo daleko od dawnego życia. Towarzystwa dotrzymują mu komputer pokładowy, hologram Arnolda Rimmera oraz istota wywodząca się od kota, którego niegdyś miał na statku. Z takim składem Lister musi odnaleźć się w kosmicznej samotności, choć już zwyczajne dogadanie się ze współlokatorami okazuje się zadaniem godnym wyjątkowo cierpliwego człowieka, nawet bez dodatkowych zagrożeń.

Rob Grant i Doug Naylor znakomicie wykorzystują pomysł, żeby kosmiczną pustkę zaludnić towarzystwem, którego nikt rozsądny nie wybrałby na długi wspólny wyjazd. Zamiast podziwiać wzorową współpracę specjalistów, ogląda się zderzenie ambicji, przyzwyczajeń i wzajemnych pretensji. Autorzy wydobywają z tych charakterów komedię na tyle wyrazistą, że do dobrej zabawy wystarcza sama perspektywa kolejnej rozmowy na pokładzie. Trudno o lepszych kompanów na kosmiczną samotność — pod warunkiem że ich kłótni można słuchać z bezpiecznej kanapy.
Star Trek: Stacja kosmiczna (Star Trek: Deep Space Nine, 1993)
Po zakończeniu kardasjańskiej okupacji Bajoru Benjamin Sisko obejmuje federacyjne dowództwo na dawnej stacji okupantów, w miejscu obciążonym świeżą pamięcią przemocy i trudnymi wzajemnymi stosunkami. Odkrycie pobliskiego tunelu czasoprzestrzennego nagle zwiększa znaczenie placówki, a mieszkańcy muszą odnaleźć się w nowych okolicznościach. Sisko i jego współpracownicy zajmują się codziennymi problemami wielokulturowej społeczności, w której polityka, religia oraz osobiste doświadczenia nie pozwalają łatwo oddzielić sojuszników od przeciwników.

Rick Berman i Michael Piller świetnie pokazują pogranicze jako miejsce, w którym trzeba ze sobą żyć również nazajutrz po najtrudniejszej decyzji. Bohaterowie nie mogą po prostu odlecieć od cudzych konfliktów, a ich szlachetne zasady wymagają sprawdzianu w codziennym kontakcie z sąsiadami. Szczególnie mocne są niejednoznaczne życiorysy i rozmowy ludzi, którzy zupełnie inaczej pamiętają tę samą przeszłość. Właśnie dla tej społeczności warto zostać na stacji: trudno o równie zajmujących sąsiadów i równie nieoczywiste spory.
Babilon 5 (Babylon 5, 1994)
Na neutralnej stacji Babilon 5 spotykają się dyplomaci, handlarze i przedstawiciele cywilizacji, które mają ze sobą wiele do załatwienia, lecz niewiele powodów do wzajemnego zaufania. Konflikt między Centauri i Narn coraz mocniej daje o sobie znać, a codzienne negocjacje odbywają się w cieniu zagrożenia znacznie szerszą wojną. Mieszkańcy próbują utrzymać miejsce spotkań otwarte dla wszystkich stron, choć ich własne ambicje, lojalności i dawne urazy nie zostają przecież za drzwiami sal, w których mają rozmawiać o wspólnym bezpieczeństwie.

J. Michael Straczynski stworzył rozległą historię, w której przyjemność sprawia obserwowanie zarówno politycznych następstw decyzji, jak i stopniowych przemian samych bohaterów. Potrafi myśleć o fabule na lata naprzód, a jednocześnie pamięta, że za każdym sojuszem stoi ktoś ze swoją dumą, słabościami i rachunkiem krzywd. Wątek sprzeciwu wobec autorytaryzmu nabiera dzięki temu osobistej stawki. Największy sukces autora? O los stacji można martwić się jak o własną okolicę, a jej mieszkańców po prostu trudno potem pożegnać.
Zagubieni w kosmosie (Lost in Space, 2018)
Robinsonowie podróżują do kosmicznej kolonii, lecz zamiast dotrzeć do nowego domu, muszą awaryjnie lądować na obcej planecie, gdzie najpilniejszą sprawą staje się przetrwanie. Rodzina próbuje poradzić sobie w nieznanym otoczeniu, wykorzystując umiejętności poszczególnych osób i szukając sposobu na wspólne wyjście z niebezpiecznej sytuacji. Każdy problem wymaga od nich współpracy, więc kosmiczna wyprawa staje się również codziennym sprawdzianem wzajemnego zaufania: nie wystarczy troszczyć się o bliskich, trzeba jeszcze umieć ich słuchać.

Twórcy Zagubionych w kosmosie łączą widowiskową przygodę z bardzo czytelną emocjonalną stawką: chodzi o to, żeby rodzina poradziła sobie razem, a nie żeby pojedynczy śmiałek udowodnił własną wielkość. Dzięki temu kolejne niebezpieczeństwa angażują również jako próby wzajemnego zaufania i odpowiedzialności. Rozmach realizacyjny dobrze służy opowieści o ludziach zdanych na siebie w obcym otoczeniu. Robinsonom kibicuje się z autentycznym przejęciem; na wspólny seans z bliskimi taka mieszanka przygody i rodzinnych emocji pasuje znakomicie.
Podróżnicy (Travelers, 2016)
Ludzie z odległej przyszłości wysyłają swoje świadomości do ciał osób żyjących w XXI wieku, żeby pod ich tożsamościami zapobiec nadchodzącej katastrofie. Działają w zespołach, a powodzenie misji zależy od współpracy oraz od tego, czy potrafią przekonująco odnaleźć się w przejętym życiu. Muszą więc zajmować się nie tylko ratowaniem świata, lecz także zobowiązaniami i relacjami swoich gospodarzy, a w codziennych kontaktach uważać, by nie ujawnić prawdy o tym, kim są i dlaczego nagle zachowują się inaczej niż ludzie znani ich otoczeniu.

Brad Wright wykorzystuje podróż w czasie do opowieści o zespole, którego członkowie muszą na sobie polegać, choć każde z nich dźwiga także cudzy życiorys. Najlepszy pomysł polega na połączeniu wielkiej misji z bliskimi, niewygodnymi obowiązkami: łatwo mówić o ratowaniu przyszłości, trudniej uczciwie potraktować osobę stojącą tuż obok. Twórca świetnie splata współpracę grupy z konsekwencjami przybranych tożsamości. Siłą serialu jest właśnie ta podwójna odpowiedzialność: za powodzenie wspólnego zadania i za człowieka, którego życie trzeba kontynuować.
Battlestar Galactica (2004)
Po nuklearnym ataku Cylonów na ludzkie kolonie przestarzały okręt Galactica osłania flotę ocalałych, którzy szukają schronienia i szansy na dalsze życie. Dowódca William Adama i prezydent Laura Roslin muszą zadbać o bezpieczeństwo ludzi, choć wojskowy obowiązek i odpowiedzialność za cywilną społeczność nie zawsze prowadzą ich do tych samych decyzji. Uciekinierzy próbują przetrwać kolejne zagrożenia, a jednocześnie ustalić, kto ma prawo wydawać rozkazy i ile wolności można poświęcić w imię ochrony resztek ludzkości przed zagładą.

Ronald D. Moore postawił na funkcjonalny wygląd okrętu, materialne ograniczenia techniki i pracę kamery przypominającą dokument, dzięki czemu załoga wydaje się pracować w konkretnym, zużywającym się miejscu. Równie mocno angażują spory o władzę, bezpieczeństwo i wolność: bohaterowie muszą podejmować decyzje, z których żadna nie zapewnia wygodnej niewinności. Moore znakomicie łączy codzienny trud przetrwania z dramatem całej społeczności. Lojalność pod tak ciężką próbą porusza szczególnie mocno — to science fiction o imponującej sile rażenia.

