Connect with us

Recenzje

SILS MARIA

Tak niewiele zabrakło, by powstał obraz nietuzinkowy.

Published

on

SILS MARIA

Maria Enders (Juliette Binoche) jest gwiazdą. Zasypywana propozycjami ról, sesji zdjęciowych, kampanii reklamowych, etc. Ceniona i lubiana. Jednak sława nie stłumiła jej delikatności i wrażliwości. Poznajemy ją podczas podróży w Alpy, gdzie odebrać ma nagrodę w imieniu Wilhelma Melchiora – reżysera i scenarzysty, u którego zagrała swoją pierwszą rolę w produkcji Wąż Maloja. Charakter wyjazdu zmienia się, gdy okazuje się, że Melchior zmarł. Mimo to Maria postanawia kontynuować podróż, w której towarzyszy jej asystentka Valentine (Kristen Stewart).

Advertisement

Olivier Assayas sukcesywnie wprowadza widza w kolejne szczegóły – poznajemy okoliczności śmierci Wilhelma, a także coraz więcej informacji o przeszłości Marii. Przygotowania do gali, sama uroczystość i wieńczący ją bankiet stają się tłem ilustrującym wzajemne relacje bohaterki ze swoim dawnym filmowym kolegą – Henrykiem Waldem (Hanns Zischler). W tym czasie Marię odwiedza młody, obiecujący reżyser Klaus (Lars Eidinger) z propozycją kontynuacji Węża Maloja. Oboje wiedzą, że zmarły twórca rozważał nakręcenie drugiej części. Jednak zamiast młodziutkiej Sigrid, którą grała w pierwszym filmie, teraz ma wcielić się w Helenę – dojrzałą kobietę, która dała się uwieść młodej dziewczynie.

Taka koncepcja kłóci się z charakterem Marii Enders, która nie potrafi się odnaleźć w nowej roli. Dodatkową przeszkodą dla aktorki jest niemożność wczucia się w homoseksualne uczucie do młodszej dziewczyny. Na domiar złego jej rolę z młodości – postać Sigrid – ma zagrać nastoletnia skandalistka Jo-Ann Ellis (Chloe Grace Moretz). Pobyt w Alpach Maria spędza z asystentką Valentine na spacerach oraz uczeniu się roli, od czasu do czasu pijąc i dyskutując.

Advertisement

Duet Binoche-Stewart okazuje się bardzo dobrym wyborem obsadowym. Każda z aktorek w swoją postać wciela się z naturalną lekkością, relacje między nimi płynnie przechodzą z profesjonalnych w koleżeńsko-przyjacielskie. Obie mają pomysł na swoją bohaterkę, są wiarygodne i na swój sposób każda jest interesująca. Świetnie wypadają sceny „wieczorowe”, gdzie obie panie już są lekko podpite. Z kolei w momentach, gdzie Maria Enders uczy się swojej roli, wyczuwalne jest delikatne napięcie, po części spowodowane zmaganiem się z wymagającym zadaniem aktorskim.

Jednak to nie wszystko. Pojawiające się między Marią i Valentine różnice w odczytywaniu postaw bohaterek scenariusza świadczą o ich odmiennych doświadczeniach i światopoglądzie. Są to bardzo dobre oraz ciekawe sekwencje, jednak nie stają się zapowiedzią dalszego rozwoju relacji między aktorką a jej młodą asystentką – powoduje to niedosyt, ponieważ widz zostaje zwiedziony przez reżysera.

Advertisement

Pozostając w temacie aktorstwa – obecna w trzecim akcie Sils Maria Chloe Grace Moretz niestety rozczarowuje. Nastoletnia artystka, która realizuje się zawodowo w komiksowych superprodukcjach, lecz prywatnie jej nazwisko zdobią okładki tabloidów – tak rozpisana postać oferuje szerokie spektrum możliwości, a sama rola mogłaby okazać się spektakularna. Ostatecznie wyszło niezbyt ciekawie. Moretz w każdej swojej scenie sprawia wrażenie mało zaangażowanej w swoją postać, jest jakby nieobecna, a przez to mało interesująca (mimo dobrej zapowiedzi tej bohaterki).

Mimo ciekawych scen (gdzie uwydatnia się kontrast między młodszą i starszą aktorką), Binoche właściwie jest bezkonkurencyjna. Niezmiernie szkoda, ponieważ Chloe Grace Moretz pokazała już kilka razy, że potrafi zainteresować swoim aktorstwem – czekam zatem, może z następnym filmem zrobi lepsze wrażenie (bo że umie, to już wiem).

Advertisement

Cała techniczna strona Sils Maria zasługuje na uwagę. Przepiękne zdjęcia plenerowe, kręcone wśród gór i jezior, w pełnym słońcu i ze świetnie dobraną muzyką (w filmie usłyszymy między innymi kompozycje Haendla oraz Jordiego Savalla). Audiowizualna strona filmu nie budzi najmniejszych zastrzeżeń, brak tu niepotrzebnych ujęć, żaden z utworów nie rozprasza widza. Nie ma tu miejsca na eksperymenty, lecz kadrowanie ujęć nie jest też monotonne. W samym filmie wyjaśnione jest także znaczenie tytułu, który w oryginale brzmi Clouds of Sils Maria.

Otóż przez miasteczko Sils im Engadin w regionie Maloja przechodzi nietypowe zjawisko – pod wpływem warunków atmosferycznych chmury zbijają się w podłużny kształt i przemieszczają nisko między wzniesieniami kształtującymi teren. Z daleka ów efekt przypomina wijącego się węża, stąd nazwa Wąż Maloja. Zjawisko to zostało zarejestrowane przez Arnolda Fancka w 1924r w filmie dokumentalnym Das Wolkenphanomen von Maloja.

Advertisement

Jako całość, Sils Maria Oliviera Assayasa nie jest dziełem złym. Mając dobry wstęp i intrygując widza (zarówno rozwojem wydarzeń jak i relacjami między postaciami) składa obietnicę kulminacji. Poniekąd ma ona miejsce, lecz jest niewspółmierna do wyczekiwanego napięcia. Biorąc pod uwagę, jak świetnym filmem mógłby stać się ten obraz, i porównując to z efektem końcowym, pozostaje niedosyt. Niedosyt i rozczarowanie.

korekta: Kornelia Farynowska

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *