search
REKLAMA
American Film Festival i Nowe Horyzonty 2020

LATO ’85. Młodzi i piękni

Jan Brzozowski

8 listopada 2020

REKLAMA

François Ozon to jeden z najbardziej wszechstronnych reżyserów współczesnego kina. Twórca, który na przestrzeni kilkunastu miesięcy potrafił zrealizować tak diametralnie różne filmy jak elegancki, osadzony w realiach I wojny światowej Frantz oraz szalony, nawiązujący do estetyki dzieł Polańskiego i Hitchcocka Podwójny kochanek. Jego zeszłoroczny projekt, czyli Dzięki Bogu, film nadzwyczaj poważny, poświęcony problemowi pedofilii we francuskim Kościele, został nagrodzony Srebrnym Niedźwiedziem na festiwalu w Berlinie. Ozon powrócił więc na ekrany z czymś zupełnie odmiennym – frywolną, lekko kiczowatą, ale niepozbawioną uroku opowieścią o wakacyjnej miłości, której kres kładzie niespodziewana tragedia.

Lato ’85 zaczyna się nadzwyczaj dramatycznie. Głównego bohatera, szesnastoletniego Alexisa (Félix Lefebvre), poznajemy, gdy znajduje się w rękach policji. Za pomocą burzącego czwartą ścianę monologu z offu, szkieletu narracyjnego filmu, protagonista informuje nas o tym, że jego zatrzymanie jest związane ze śmiercią Davida (Benjamin Voisin). Jak do niej doszło? Ozon nie odkrywa, rzecz jasna, wszystkich kart od razu. Naznacza swój film fatum śmierci, już na samym początku zasiewając w widzu ziarenko niepokoju.

Zupełnie inaczej ogląda się z tego powodu całą resztę Lata ’85 – nastoletni, błyskawicznie zawiązujący się romans Alexisa i Davida wydaje się jeszcze bardziej kruchy i utopijny. Chłopcy poznają się w nadzwyczajnych okolicznościach. Łódka, na której beztrosko wyleguje się Alexis, ulega wypadkowi. Bohater ląduje w wodzie i zaczyna się topić. Na ratunek przybywa mu właśnie David – pewny siebie, szarmancki osiemnastolatek, który przypadkiem znajdował się w okolicy. Wybawca przygarnia niedoszłą ofiarę niczym bezbronnego, uratowanego z trudnej opresji psiaka: okrywa go ciepłym kocem, zabiera do domu, wraz z nieco nieobecną matką (Valeria Bruni Tedeschi) szykuje gorącą kąpiel i użycza świeżych ubrań. Pomiędzy bohaterami szybko nawiązuje się nić porozumienia, która prowadzi do zbliżenia erotycznego – w sprytny, zabawny sposób zasugerowanego, jednak niepokazanego na ekranie wprost.

Co ciekawe, Lato ’85 mogło być pierwszym, a nie dziewiętnastym filmem w bogatym dorobku reżyserskim Ozona. Krótką powieść Dance on My Grave, stanowiącą podstawę dla scenariusza, Francuz przeczytał ponad 30 lat temu – właśnie w 1985 roku. Książka Aidana Chambersa zrobiła na Ozonie na tyle duże wrażenie, że postanowił on nakręcić na jej kanwie swój debiutancki film. Napisał nawet we współpracy z przyjacielem pierwszą wersję scenariusza, ale projektu nie udało się koniec końców zrealizować. Jak wspomina w wywiadzie dla The Guardian: „Przez lata miałem nadzieję, że Gus Van Sant, Rob Reiner albo inny amerykański filmowiec ją zaadaptuje (książkę Chambersa), ale nikt nigdy tego nie zrobił”.

Ozon musiał więc wziąć sprawy w swoje ręce. Pomiędzy wydarzeniami opisanymi w książce i rzeczywistością wytworzył się na przestrzeni ponad trzech dekad spory dystans czasowy, który Francuz skrzętnie wykorzystał. Od Lata ’85 bije potężna aura nostalgii, której ładunek zgrabnie rozłożony został na warstwę wizualną i audialną. Jeżeli chodzi o tę pierwszą, to swój film Ozon postanowił zrealizować przy użyciu taśmy 16 mm. Piękne, nadmorskie krajobrazy Normandii (do złudzenia przypominające cudowne pejzaże z takich dzieł Érica Rohmera jak Kolekcjonerka, Kolano Klary bądź Pauline na plaży) oglądamy przez pryzmat charakterystycznej, ziarnistej faktury – w ten sposób kolorowe plaże, piaszczyste klify i kamienne uliczki nabierają dodatkowego, nieodpartego uroku.

Warstwę audialną wypełnił Ozon kultową muzyką z epoki. Dwukrotnie pojawia się na ścieżce dźwiękowej melancholijne Sailing Roda Stewarta – sceny okraszone tą wyjątkową piosenką należą zdecydowanie do najpiękniejszych, najbardziej emocjonalnych momentów filmu. Muzyczną klamrę kompozycyjną stanowi zaś energiczne, wpadające w ucho In Between Days zespołu The Cure. W cytowanym już wcześniej wywiadzie Ozon stwierdził, że to właśnie tej piosence projekt zawdzięcza swój ostateczny tytuł: „Film pierwotnie miał się nazywać Lato ’84. Tytuł uległ korekcie z powodu Roberta Smitha z The Cure. Chciałem koniecznie wykorzystać w filmie ich piosenkę In Between Days, ale on powiedział: «Nie ma mowy, ona wyszła w 1985 roku». Zmieniłem więc tytuł, a on pozwolił nam użyć piosenki. Dla mnie jednak film jest tak naprawdę o roku 1984, ponieważ wtedy ja sam miałem szesnaście lat”.

Lato ’85 na pewno nie jest najlepszym filmem François Ozona. Stanowi natomiast kolejny twardy dowód na to, że Francuz nadal potrafi bawić się kinem – tworzy to, na co ma ochotę, zawsze na co najmniej przyzwoitym poziomie. Jest reżyserem, który wciąż zaskakuje, nie ograniczając się do jednego gatunku, tematu czy stylu. Jaki będzie następny przystanek w karierze twórcy Młodej i pięknej? We wczesnej fazie produkcji znajduje się już jego kolejny film – ekranizacja powieści Tout s’est bien passé Emmanuèle Bernheim. Jedno jest pewne: Ozon bardzo nie lubi marnować czasu.

Janek Brzozowski

Jan Brzozowski

Absolwent poznańskiego filmoznawstwa. Permanentnie niewyspany, bo nocami chłonie na zmianę westerny i kino nowej przygody. Wielki fan umiejętności aktorskich Jamesa Deana i Jimmy'ego Stewarta oraz urody Ryana Goslinga i Elle Fanning. Poza dziesiątą muzą interesuje go również literatura amerykańska (w szczególności proza Huntera S. Thompsona i Philipa Rotha) oraz francuska (zwłaszcza dzieła Marcela Prousta i Alberta Camus), a także piłka nożna (od 2006 roku jest oddanym kibicem FC Barcelony). Ostatnimi czasy odkrywa w sobie ogromne pokłady miłości względem kina dokumentalnego. Żałuje w życiu tylko jednego: że nie jest kimś innym.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA