search
REKLAMA
Recenzje

HAWKEYE – recenzja serialu. Najlepsza odsłona MCU na małym ekranie

Filip Pęziński

24 grudnia 2021

HAWKEYE
REKLAMA

W tę środę końca dobiegła emisja piątego serialu Marvela, Hawkeye’a. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to najlepsza odsłona tego uniwersum na małym ekranie. Prosta, pełna energii produkcja świąteczna, która jawi się jako idealna pozycja na długie zimowe wieczory.

Kolejny tytuł Kinowego Uniwersum Marvela opowiada, jak wskazuje sam tytuł, dalsze losy Clinta Bartona, Hawkeye’a, po wydarzeniach z filmu Avengers: Koniec gry. Równolegle poznajemy też historię Kate Bishop, młodej dziewczyny, która jako świadek bitwy o Nowy Jork zapatrzona jest w Clinta i sama stara się być najlepszym łucznikiem na świecie. Seria niefortunnych zdarzeń doprowadza już w pierwszym odcinku do spotkania Clinta i Kate.

hawkeye

Jak wspomniałem już we wstępie recenzji, siłą najnowszego serialu Marvela jest jego prostota. Co prawda produkcja mocno osadzona jest w uniwersum, na przykład przez liczne i bardzo udane easter eggi, powracające postaci i odwołania do wydarzeń m.in. z poszczególnych odsłon Avengers, ale też Czarnej Wdowy, jednak w centrum wydarzeń stawia dwie pozbawione nadludzkich mocy postaci i skupia się na ich walce z grupą średnio ogarniętych, nowojorskich mafiozów. Hawkeye to bardzo przyziemny i uliczny serial, a dla jego twórców najważniejsi są bohaterowie, ich relacje i przeżycia. To bardzo odświeżające podejście po wielkich wydarzeniach i monumentalnych tytułach, do których przyzwyczaił nas medialny gigant.

Intymnej atmosferze produkcji sprzyja klimatyczna sceneria zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. W serialu zobaczymy przystrojony Nowy Jork, gigantyczne choinki, świąteczne swetry i usłyszymy liczne bożonarodzeniowe piosenki. Współgra to doskonale z opowiadaną historią, która na wielu płaszczyznach opiera się na portretowaniu rodzinnych relacji, tych całkowicie udanych, ale i trudniejszych, niekiedy tragicznych. Koniec końców to prosta historia o facecie, który chce wrócić na święta do domu, i dziewczynie, która próbuje mu w tym pomóc. W tym sensie Hawkeye przypomina prawdziwe świąteczne klasyki jak Kevin sam w domu, Szklana pułapka, czy – ze względu na duet protagonistów – Zabójcza broń. Co jednak zaskakujące: jest też doskonałym pożegnaniem Natashy Romanoff, postaci granej w filmach Marvela przez Scarlett Johannson

hawkeye 1

Oczywiście mimo podkreślanego przeze mnie skupieniu na bohaterach nie mogło zabraknąć tu też licznych scen akcji, dużej dawki humoru, komediowych postaci drugoplanowych (Piotr Adamczyk jest tutaj po prostu wspaniały!), dynamicznych zwrotów akcji i nawiązań do innych produkcji Marvela. Całość wciąż pozostaje typowym produktem sprawnej machiny Kevina Feige’ego, ale ubranym w wyjątkowo ładny i ciepły sweter świąteczny.

Za to, że Hawkeye’a ogląda się tak znakomicie, w dużej mierze odpowiada rewelacyjna obsada. Duet Jeremy’ego Rennera i Hailee Steinfeld po prostu błyszczy na ekranie. Renner nadał granej od dekady postaci nowej energii i ciekawej wrażliwości, Steinfeld dołączyła do rodziny Marvela w iście mistrzowskim stylu, jej Kate to już teraz jedna z moich ulubionych postaci uniwersum. Rewelacyjny jest też drugi plan, który mieści w sobie między innymi dużą niespodziankę dla fanów innej ekranizacji komiksu Marvela, ale też tak zdolnych aktorów jak Vera Farmiga, Tony Dalton czy Florence Pugh.

W moim odczuciu Hawkeye to najbardziej bezpretensjonalna, urocza i szczera produkcja Marvel Studios w tym roku. A przy tym jedna z tych zwyczajnie najlepszych w całej historii studia. Nie mam wątpliwości, że będę do serialu chętnie wracał, szczególnie podczas kolejnych świąt Bożego Narodzenia. A wy, jeśli jeszcze nie widzieliście serialu, to ruszajcie na swoją przygodę z Clintem i Kate. Akurat skończycie ją przed pierwszą gwiazdką.

Filip Pęziński

Filip Pęziński

Wychowany na "Batmanie" Burtona, "RoboCopie" Verhoevena i "Komando" Lestera. Miłośnik filmów superbohaterskich, Gwiezdnych wojen i twórczości sióstr Wachowskich. Najlepszy film, jaki widział w życiu, to "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj".

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA