News
W drugim odcinku THE LAST OF US mogliśmy poznać mroczną historię z przeszłości Tess. Twórcy opowiadają
„The Last of Us” to adaptacja cenionej gry.
W drugim odcinku The Last of Us sporo miejsca poświęcono postaci Tess (Anna Torv), która wraz z Joelem eskortowała Ellie do wyznaczonego przez Świetliki miejsca. Okazuje się, że bohaterka mogła dostać jeszcze więcej scen.
W podcaście poświęconym serialowi, jego twórcy, Craig Mazin i Neil Druckmann, zdradzili, że pierwotnie chcieli przedstawić mroczną historię Tess w scenie otwierającej odcinek. Mieliśmy dowiedzieć się od bohaterki, że miała męża i syna, którzy zostali zarażeni przez grzyba i należało ich zabić. Scena została napisana, jednak nigdy jej nie zrealizowano. Twórcy opowiadają:
Zabiła męża, ale nie mogła się zdobyć na zabicie syna. Nie była w stanie. Zamknęła go w piwnicy, a on, teoretycznie, nadal tam przebywa jako klikacz.
Druckmann dodał:
W otwierającej scenie mieliśmy usłyszeć, jak coś uderza w drzwi piwnicy z drugiej strony. Później Tess opowiedziałaby historię o tym, jak nie mogła zabić swojego syna. Ostatecznie nam to nie pasowało, ale ciekawie o tym myśleć.
Ostatecznie scena otwierająca drugi odcinek została osadzona w Dżakarcie, gdzie rozpoczęła się pandemia. Poznaliśmy też więcej szczegółów na temat jej źródła.
