Connect with us

News

ADAM DRIVER w programie Saturday Night Live: To „wokeness” zabiło Hana Solo

Driver poprowadził nowy odcinek popularnego programu.

Published

on

ADAM DRIVER w programie Saturday Night Live: To "wokeness" zabiło Hana Solo

W siódmej części Star Wars pożegnano postać Hana Solo – grany przez Harrisona Forda bohater został zabity przez własnego syna, Bena, znanego w galaktyce jako Kylo Ren. Wcielający się w niego Adam Driver skomentował niedawno, jaki efekt do dziś ma ta scena, a ostatnio nawiązał do niej także w otwierającym monologu programu Saturday Night Live. 

Advertisement

Przypomnijmy: Driver stwierdził, że fragment ten do dziś wypominają mu fani, niezadowoleni z tego, co zrobił Kylo:

Często ktoś mi o tym przypomina. Nie codziennie, ale ogólnie tak. Kiedyś było tego więcej, teraz średnio raz w miesiącu ktoś mi daje znać, że zabiłem Hana Solo. Pamiętam, jak kręciliśmy tę scenę i wtedy nie myślałem o tym w taki sposób, to oczywiste. W tle nie grała muzyka Johna Williamsa. Realizacja tej sceny i granie z Harrisonem było bardzo emocjonalne.

Harrison był bardzo szczodry i rozważny. To był świetny moment na planie, nawet jeśli kręciliśmy scenę jego śmierci.

Advertisement

W nowym odcinku SNL Driver w otwarciu kieruje prośby do Świętego Mikołaja, mówiąc między innymi:

Chciałbym, żeby ludzie przestali podchodzić do mnie na ulicy i mówić, że zabiłem Hana Solo. Ja tego nie zrobiłem. Wokeness zabiło Hana Solo.

Jak zauważają komentujący, żart aktora jest zapewne nawiązaniem do widzów, którzy dopatrują się wpływu negatywnego kultury woke na filmy.

Advertisement

Advertisement

Driver powtórzył rolę Kylo Rena w dwóch kolejnych częściach serii, Ostatnim Jedi oraz Skywalker. Odrodzeniu. 

Advertisement

Elblążanin. Docenia zarówno kino nieme, jak i współczesne blockbustery oparte na komiksach. Kocha trylogię "Before" Richarda Linklatera. Syci się nostalgią, lubi fotografować. Prywatnie mąż i ojciec, który z niemałą przyjemnością wprowadza swojego syna w świat popkultury.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *