Krótkie spięcie

SPRAWDŹ JAK ŻYJE CRISTIANO RONALDO. Facebook pokaże reality show z CR7

Autor: Berenika Kochan
opublikowano

Transformacja globalnego serwisu społecznościowego w narzędzie pomocnicze Wielkiego Brata jest coraz bardziej nieunikniona. Całe szczęście, tym razem Facebook podglądać będzie nie zwykłego użytkownika, ale piłkarza z gigantyczną liczbą followersów – jego profil lubią 122 miliony obywateli świata. Jak podaje serwis Variety, Cristiano Ronaldo prowadzi rozmowy na temat reality show, w którym kamery będą podglądać jego codzienne życie.

To koncept nienowy. Wydawało mi się wręcz, że już przebrzmiały. Oklepany, pozornie prawdziwy. Wszyscy to wiemy.

Jednak założę się, że „Z kamerą u Cristiano Ronaldo” śledziłoby 5 razy więcej osób, niż lajkuje jego oficjalny profil. Na mundialu nie wyszło, mimo to sportowiec wciąż jest na topie.

Próbując spojrzeć z perspektywy Ronaldo… Cóż, nie młodnieje (idzie mu 34. rok), sprawności fizycznej mu nie przybywa. Czy podobnie jak u Michała Wiśniewskiego program będzie łabędzim śpiewem po świecie show-biznesu? Miałam wgląd w życie lidera Ich Troje (w wyprodukowanym dla TVN Jestem jaki jestem) jako widz nieuświadomiony, 13-letni. Program emitowany był kilka dni w tygodniu w prime time. Słowem, nie miałam wyjścia. Czerwonowłosa osobowość sceniczna wystawiła się pod osąd milionów – widzowie mogli wypowiedzieć się w ankietach sms-owych, co sądzą o codziennych czynnościach piosenkarza.

Reality shows typu wciąż emitowanego (12 serii!) Z kamerą u Kardashianów przesuwają granice prywatności gwiazd coraz bliżej łóżka i sedesu. Wiemy o kochankach Ronaldo, dzieciach rodzonych przez surogatki… Czy najpopularniejszy piłkarz świata naprawdę ma coś do stracenia?

Zabierając się do opracowania szkieletu tego tekstu, miałam zamiar ganić go za ekshibicjonizm. Jednak czym w 2018 roku reality show różni się od vlogów, które chętnie oglądam? Vlogerzy również przesuwają granice, przyczyniają się do tworzenia nowej normalności w otwartości. W jednym z parentingowych filmów kobieta pokazuje poranną rutynę matki, w tym wizytę w toalecie, choć w tej sytuacji bardziej stosowne byłoby słowo: ubikacja. Następnie w trakcie zakupów w supermarkecie, nie szczędząc szczegółów, opowiada, że właśnie dostała okresu. Zdrowa amerykańska kobieta z tysiącami subskrybentów z całego świata, którzy wcale nie robią sobie z niej żartów. A ja z szacunku do niej nie podam Wam nazwy kanału, bo słucham jej często jak przyjaciółki. (Co YouTube robi z człowiekiem?)

W codziennym Ronaldo być może niewielu widzów zobaczy siebie. Doceniajmy jednak tę wolność słowa – kto nie chce, nie zobaczy. Ja, być może w mniejszości, też przycisku „play” nie włączę.

Warto dodać, że to nie byłyby pierwsze działania piłkarza, jeśli chodzi o przemysł telewizyjny. Ronaldo podpisał już umowę z Facebook Watch – jest producentem wykonawczym niezatytułowanego jeszcze serialu w reżyserii Liz Garcii i Joshui Harto (twórcy Gliniarza z Memphis), opowiadającego o żeńskiej drużynie piłkarskiej szkoły średniej.

A gdyby Cristiano Ronaldo zdecydował się kręcić vloga? Z materiałów dostępnych w serwisie YouTube jeden z fanów zmontował próbkę:

Ostatnio dodane