Felietony

Uważaj, bo FILM ZEPSUJESZ! Kiedy strach przed SPOILERAMI zmienia się w PARANOJĘ

Autor: Tomasz Raczkowski
opublikowano

Nie ma chyba wątpliwości, że wielbiciele filmu dużo zyskują na wszechobecnej dziś błyskawicznej i masowej komunikacji, przede wszystkim opartej na internecie. Dzięki globalnemu usieciowieniu możemy cieszyć się premierami najgorętszych widowisk kinowych praktycznie w tym samym momencie co uprzywilejowani niegdyś widzowie amerykańscy czy brytyjscy. Tak samo jak dzięki ogólnie dostępnym platformom streamingowym otrzymujemy premierowe odcinki seriali (a także niektóre filmy) właściwie równocześnie z widzami na całym świecie (no, może prawie na całym). Jednak to, co eksperci nazywają epoką komunikacji, ma też swoje gorsze strony i nie chodzi mi w tym momencie o społeczno-ekonomiczne bolączki związane z procesami globalizacyjnymi. Mam na myśli zagrożenie być może o wiele mniej poważne, ale za to niezwykle irytujące: błyskawiczne i niemalże nieograniczone przesyłanie i rozpowszechnianie informacji w światowej sieci naraża bowiem nas – fanów, widzów – na plagę psującą nierzadko odbiór wyczekiwanych dzieł, której na imię spoiler.

Spoiler twój wróg

Funkcjonujące potocznie jako anglicyzm określenie „spoiler” (od ang. spoil – psuć) to po prostu zdradzenie informacji na temat filmu lub serialu powodujące, że osoba, która jeszcze danego obrazu nie widziała, będzie miała zepsute pierwsze wrażenie. Najczęściej dotyczy to rzecz jasna fabuły – klasycznym spoilerem jest zatem anegdotyczne wyjawienie tego, „kto zabił”, w odniesieniu do powieści kryminalnych. Zdradzenie kluczowych szczegółów fabuły, czy jest to tożsamość mordercy, nagły zwrot akcji, śmierć któregoś z bohaterów, czy też w ogóle rozwiązanie ekscytującej historii, jest niewątpliwie czymś, co potrafi mocno zirytować i faktycznie wpłynąć negatywnie na wyczekiwany seans. W końcu angażującą intrygę będziemy śledzić z nieco mniejszym zapałem, jeśli z góry wiemy, że bohater straci w finale głowę, lub odwrotnie – zdecydowanie słabiej odczujemy napięcie dramatycznej walki z niebezpiecznym antagonistą, jeśli wiemy dokładnie, w jaki sposób i przez kogo zostanie pokonany. Jest to bolesne zwłaszcza wtedy, gdy na dany film lub sezon serialu czekamy przez długie miesiące, nakręcając w sobie (bądź dając nakręcać marketingowcom) pełne ekscytacji napięcie wynikające z nieświadomości tego, co się stanie.

Zły spoiler może czaić się w zasadzie wszędzie.

Ktoś mógłby powiedzieć, że jasne, spoilery są przykre, ale przecież raczej łatwo nie zaglądać do analiz fabuły kinowych czy serialowych nowości lub uprzedzać znajomych, że jeszcze nie widziało się danego dzieła i nie chce się poznać jego fabuły. Częściowo jest to prawda. Problem jednak w tym, że w tej współczesnej „erze komunikacji” spoiler może czaić się w zasadzie wszędzie, a szczególnie w mediach społecznościowych. Na ewentualny spoiler możemy się więc natknąć, przeglądając zdjęcia lub wpisy obserwowanych osób bądź naszych znajomych czy też zdjęcia, komentarze lub memy na fanpage’u; możemy na niego natrafić także w niemal każdej wypowiedzi w internecie, nawet jeśli nie jest zamieszczona w miejscu związanym z tematem (tak było np. ostatnio, gdy w wątkach dotyczących serialu Gra o tron i filmu Avengers. Koniec gry pojawiały się krzyżowo spoilery tej drugiej produkcji). Czasem spoilerami mogą być też niestety recenzje, choć etyka publicystyczna nakazywałaby nie zamieszczać w omówieniach drażliwych szczegółów fabuły lub przynajmniej ostrzegać przed ich obecnością w tekście. W takiej sytuacji łatwo jest mieć poczucie osaczenia niechcianymi informacjami i nieustannego zagrożenia ze strony mniej lub bardziej świadomie spoilerujących.

Sam doświadczyłem tego dosyć niedawno, gdy zupełnie nie myśląc akurat o tej kwestii, wszedłem nieopatrznie w dzień premiery popularnego serialu na pewien portal i z miejsca „dostałem” dwoma nagłówkami, w których pojawiały się spoilery odcinka, którego nie zdążyłem jeszcze obejrzeć. Jasne, że mogłem to przewidzieć i nie wchodzić na portal lub też zawczasu „odlajkować” potencjalnie niebezpieczne profile (co zazwyczaj robię). Poniekąd zatem to moja wina. Problem jednak w tym, że po pierwsze, jak wspomniałem, spoilery mogą znajdować się nie tylko w miejscu powiązanym tematycznie z danym filmem czy daną serią. Po drugie zaś, dla większości z nas, niezależnie od stopnia zaangażowania w świat filmu i miłości do niego, jest on tylko (lub aż, w zależności od punktu widzenia) rozrywką i w związku z tym trudno przez kilka dni lub nawet tygodni podporządkowywać absolutnie całą aktywność temu, by przypadkiem nie trafić na spoiler. Ryzyko nigdy nie zostanie wyeliminowane do końca, a my, próbując ochronić czystość swojego doświadczenia odbioru wyczekiwanego dzieła, musimy nauczyć się żyć w niebezpiecznym świecie pełnym spoilerów.

Ostatnio dodane