Connect with us

Publicystyka filmowa

HORROR W BIAŁY DZIEŃ. Przerażające filmy grozy, które DZIEJĄ SIĘ ZA DNIA

W „HORROR W BIAŁY DZIEŃ” odkryj, jak reżyserzy przekształcają poczucie bezpieczeństwa w koszmar, kradnąc nam spokój w świetle dziennym.

Published

on

HORROR W BIAŁY DZIEŃ. Przerażające filmy grozy, które DZIEJĄ SIĘ ZA DNIA

Większość ludzi boi się ciemności z bardzo prostego powodu – nie mogą zobaczyć wyraźnie tego, co się w niej kryje. Nasza wyobraźnia zaczyna szaleć, a umysł podsuwa niepokojące obrazy postaci siedzącej na krześle, chociaż jedyne, co się na nim znajduje, to sterta ubrań, które zdążyliśmy uzbierać przez cały tydzień. Na tym pierwotnym ludzkim instynkcie żerują twórcy horrorów – właściciele nawiedzonego domu zawsze oszczędzają na rachunkach za elektryczność, w ich ciemnej piwnicy z sufitu zwisa smętnie jedna jedyna żarówka, która przepali się dokładnie w momencie, kiedy bohater zejdzie na dół, a słońce wschodzi dopiero wtedy, kiedy zło zostaje pokonane.

Advertisement

Światło równa się bezpieczeństwu – w końcu każdego mordercę, demona czy ducha z łatwością dostrzeżemy w pełnym świetle, nawet z daleka, nie ma się więc czym martwić. Reżyserzy filmów skutecznie igrają z naszym fałszywym poczuciem bezpieczeństwa, tworząc przerażające horrory dziejące się za dnia i uświadamiając nam, że nigdy nie jesteśmy bezpieczni.

Ptaki (1963)

Straszakiem nie jest tu żądny krwi psychopata czy tajemnicza sekta, lecz ptak, stworzenie pozornie zwyczajne i niespecjalnie groźne. W filmie Hitchcocka mewy, kruki i wróble wpadają w dziki szał, przeprowadzając zmasowane ataki na ludzi. Zanim jednak Alfred sprzeda nam makabryczne sceny ptaków raniących dzieci, mordujących nauczycielkę i wydziobujących oczy farmerowi, film toczy się całkiem niewinnie, zaczynając się od historii miłosnej. Melanie Daniels (Tippi Hedren) i Mitch Brenner (Rod Taylor) spotykają się w sklepie zoologicznym.

Advertisement

Krótkie spotkanie w San Francisco ma jednak ciąg dalszy – Melanie odwiedza Mitcha w jego nadmorskim domu, aby podarować mu papużki nierozłączki (co za subtelna symbolika), których poszukiwał dla swojej 11-letniej siostry. To właśnie tam bohaterkę zastanie ptasia apokalipsa.

Chociaż efekty specjalne w Ptakach zdążyły się już nieco zestarzeć, mistrzowski sposób budowania napięcia wciąż działa, wraz z ciekawą warstwą psychologiczną i świetnie nakręconą, choć brutalną sceną, w której Melanie zostaje przyparta do ściany ptasim atakiem.

Advertisement

Ostatni dom po lewej (1972)

Ten trącący amatorszczyzną, lecz niewątpliwie kultowy tytuł z nurtu kina eksploatacji nie przestaje wzbudzać kontrowersji od dnia swojej premiery. Luźno oparty na filmie Ingmara Bergmana Źródło (1960), Ostatni dom po lewej opowiada historię dwóch nastoletnich przyjaciółek zmierzających na koncert, które, próbując kupić marihuanę, trafiają na gang złożony z czterech seryjnych morderców, gwałcicieli i psychopatów. Ciężko przymknąć oczy na liczne mankamenty techniczne filmu, nie da się jednak pominąć wpływu debiutu reżyserskiego Wesa Cravena na sam gatunek.

Ostatni dom po lewej to jeden z filmów, który zapoczątkował nurt slasherów, a wydźwięk i tak niezwykle brutalnych scen potęguje jeszcze bardziej pora dnia – tortury i morderstwa rozgrywają się w świetle słońca, w spokojnym lesie nad jeziorem przy przyjemnym świergocie ptaków.

Advertisement

Kult (1973)

To ojciec wszystkich horrorów pogańsko-folkowo-okultystycznych. Sierżant Howie otrzymuje od mieszkańców wyspy Summerisle u wybrzeży Szkocji list z prośbą o wszczęcie śledztwa w sprawie zaginionej dziewczynki. Na dziwnej wyspie rządzącej się swoimi prawami i kultywującej wierzenia pogańskie sierżant napotyka jedynie mur milczenia mieszkańców, który szybko daje mu do zrozumienia, że coś tutaj jest nie tak.

Kult jest znakomitą mieszanką horroru, filmu detektywistycznego i dramatu, z głębszą refleksją na temat ludzkiej natury i religii. Film jest bardzo subtelny w straszeniu, lecz równie skuteczny w sianiu niepokoju – oglądając film czujemy się tak wyobcowani, jak jego bohater, a rozgrywające się na tle zachodzącego słońca zakończenie przyprawia o ciarki.

Advertisement

Osada (2004)

To zupełnie zapomniany film M. Nighta Shyamalana, który dla 11-letniej mnie był najstraszniejszym filmem, z najbardziej niespodziewanym zwrotem akcji na zakończenie, jakie widziały moje młode, niewyrobione filmowo oczy. Dzisiaj patrzę już na niego inaczej, ale to wciąż najlepszy po Szóstym zmyśle (i może Znakach) film tego reżysera, z gwiazdorską obsadą (Bryce Dallas Howard, Adrien Brody, Sigourney Weaver, William Hurt, Joaquin Phoenix) i całkiem udaną opowieścią o toksycznym społeczeństwie odizolowanym od świata przez gęsty las, który otacza wioskę.

Mieszkańcy nie mogą się z niej wydostać, bo pośród drzew grasują tajemnicze, humanoidalne stwory. Shyamalan tworzy obraz konserwatywnej społeczności, wyznającej sztywne zasady i absurdalne przesądy, i pokazuje, jak cienka jest granica pomiędzy kłamstwem a prawdą, przesądem a rzeczywistością.

Advertisement

Funny Games (1997)

PRAWDZIWE KŁAMSTWA. Niezapomniany hit Jamesa Camerona

Chociaż Michael Haneke stworzył w 2007 roku hollywoodzki remake swojego własnego filmu, zdecydowanie wolę oryginał. Być może nieprzyjemne brzmienie języka niemieckiego dodaje temu filmowy grozy, której i tak ma w nadmiarze. To niewątpliwie jeden z bardziej brutalnych i wstrząsających filmów w historii kinematografii, w którym rozpoczynającą sielskie wakacje w domku nad jeziorem rodzinę odwiedzają dwaj psychopatyczni mordercy. Napięcie towarzyszące ekranowej eskalacji przemocy, kręconej chłodnym, naturalistycznym okiem Hanekego, szybko staje się trudne do zniesienia. Film wysysa z widza energię i przeraża do granic, bo zagrożenie jest tak realne, że wydaje się, że mogłoby spotkać każdego z nas.

Advertisement

Film Hanekego jest jednak przede wszystkim krytyką wykorzystywania przemocy jako rozrywkowego widowiska w przemyśle filmowym, co widać w scenie, w której reżyser burzy czwartą ścianę, pozwalając jednemu z morderców mrugnąć do widzów. Jednocześnie Haneke łapie nas w zastawione przez siebie sidła – krytyka przemocy staje się jej afirmacją, w końcu przecież on sam stworzył film o przemocy, który my z zainteresowaniem oglądamy.

Midsommar. W biały dzień (2019)

O tym kinowym hicie ze studia A24 napisano już wiele w ostatnim czasie, ale nie sposób go pominąć – to jeden z bardziej ciekawych horrorów ostatnich lat, którego akcja rozgrywa się za dnia. W swoim drugim filmie Ari Aster opowiada o grupce młodych Amerykanów trafiających do odciętej od świata szwedzkiej wioski. Mieszkańcy osady świętują właśnie Midsommar – święto celebrujące letnie przesilenie. Niepokój bohaterów rośnie wprost proporcjonalnie do ilości dziwnych obrzędów i skonsumowanych przez Szwedów narkotyków, a pogłębia go fakt, że w wiosce nigdy nie nastaje noc.

Advertisement

Chociaż Aster wykorzystuje motywy znane już chociażby z Kultu, jest to dzieło zupełnie oryginalne, okraszone świetną scenografią i kostiumami budującymi z każdą minutą coraz bardziej paranoiczny klimat szwedzkiej wioski skąpanej w blasku słońca.

Advertisement

Filmoznawczyni, historyczka sztuki i miłośniczka współczesnego kina grozy i klasycznego kina hollywoodzkiego, w szczególności filmu noir i twórczości Alfreda Hitchcocka. W kinie uwielbia mieszanie gatunków, przełamywanie schematów oraz uważne przyglądanie się bohaterom.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *