Publicystyka filmowa
WIEDŹMIN, koniec ery Netfliksa (na szczęście?)
Piąty sezon serialu Wiedźmin będzie nie tylko finałem sagi rzekomo opartej na twórczości Andrzeja Sapkowskiego, lecz także symbolicznym zakończeniem pewnej ery.
Piąty sezon serialu Wiedźmin będzie nie tylko finałem sagi rzekomo opartej na twórczości Andrzeja Sapkowskiego, lecz także symbolicznym zakończeniem pewnej ery. Netflix mocno postawił na treści fantasy, a Wiedźmin, stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych, choć jednocześnie kontrowersyjnych projektów platformy, na co słusznie zwrócił uwagę ScreenRant. Serial wystartował z rozmachem i ogromnymi nadziejami fanów w 2019 roku. Trzeba przyznać, że zdobył spore uznanie za obsadę, styl narracji i wartości produkcyjne, dostał też spory kredyt zaufania.
Niestety, drugi sezon przyniósł spadek jakości przez fatalne decyzje kreatywne i wyrzucenie do kosza tego, co czyni Wiedźmina Sapkowskiego wyjątkowym i upodobnienie go do generycznego fantasy. Sezony trzeci i czwarty stanowiły lekką poprawę, przy czym czwarty zaznaczył się debiutem Liama Hemswortha w tytułowej roli Geralta z Rivii, po tym jak z roli zrezygnował Henry Cavill, który – nieoficjalnie – odszedł właśnie ze względu na to, że z oryginalnego materiału, którego był wielbicielem, niewiele zostało.

Przed serialem stoi teraz poważne wyzwanie – zamknięcie wątków Geralta, Yennefer i Ciri, przy czym wielkim znakiem zapytania pozostaje czy w oparciu o sagę Sapkowskiego, czy kolejne wymysły showrunnerki, Lauren Schmidt Hissrich.
Przypomnijmy tylko, Wiedźmin Netflixa nie jest pierwszą aktorską adaptacją prozy Sapkowskiego, ale pierwszą anglojęzyczną. W 2001 roku powstał polski film Wiedźmin, a rok później serial telewizyjny (zresztą z tego samego materiału zdjęciowego). Powstała też produkcja o bardziej – nazwijmy to – amatorskim charakterze, Pół wieku poezji później.

Co ciekawe, serial odniósł na platformie niekłamany sukces frekwencyjny, który doprowadził do dosyć paradoksalnej ekspansji – powstał dobrze przyjęty animowany film Zmora Wilka, opowiadający o młodym Vesemirze i upadku Kaer Morhen, który odniósł jeszcze większy sukces. Następnie pojawił się aktorski prequel Rodowód krwi, ten z kolei przyjęty – delikatnie mówiąc – chłodno. Drugi film animowany, Wiedźmin: Syreny z Głębin, ukazał się w 2025 roku, lecz nie udało mu się powtórzyć sukcesu Zmory Wilka. Ostatnim projektem były pełnometrażowe (i katastrofalne) Szczury: Opowieść ze świata Wiedźmina.
Wraz z zakończeniem głównego serialu oraz niepowodzeniem Rodowodu krwi i Szczurów kończy się era aktorskich produkcji ze świata Wiedźmina Netfliksa i chyba nie będzie przesadą napisać, że na szczęście. Piąty sezon zamknie nie tylko historię Geralta i jego bliskich, ale również możliwość tworzenia kolejnych projektów live-action w tym uniwersum na platformie. To symboliczne zakończenie rozdziału, który rozpoczął się z dużymi nadziejami w 2019 roku, a teraz dobiega końca po turbulentnej podróży pełnej głównie upadków.

Koniec świata Wiedźmina Netflixa niekoniecznie oznacza jednak kres franczyzy. Zobaczymy co z kolejnymi książkami, no ale jest oczywiście seria znakomitych gier CD Projektu. Może ktoś w końcu weźmie prawa, opowiadania, całą sagę i gry złoży je w całość i zrobi to tak, jak powinno to było być zrobione od początku. W końcu nawet Marvel miał fazę Netfliksową i Disneyowską, więc może zasłużyliśmy na drugi etap tej historii. HBO mówimy do ciebie.

