Connect with us

Publicystyka filmowa

PLEASE, COME BACK! Aktorzy, za którymi tęsknimy

Wielkie powroty i aktorska nostalgia – PLEASE, COME BACK! to refleksja nad ulubieńcami, za którymi tęsknimy w kinie.

Published

on

RICK MORANIS zaatakowany i uderzony w głowę pod swoim domem w Nowym Jorku. Policja poszukuje napastnika

Trwa okres wielkich powrotów. W zeszłym roku w Bridget Jones 3 po latach przerwy mogliśmy oglądać Renée Zellweger. Z emerytury powrócił Warren Beatty, występując w reżyserowanym przez samego siebie Rules Don’t Apply. Niedługo w polskich kinach będziemy mogli oglądać Babskie wakacje z udziałem zapomnianej Goldie Hawn, a zapowiedziane są też nowe projekty Jacka Nicholsona oraz Daniela Day Lewisa (oj, jego przerwa też się niebezpiecznie przedłużała…).

Advertisement

Są też jednak tacy aktorzy, których długo nie mogliśmy oglądać na ekranie, a jednak nie chcą wracać. Część z nich jest na zasłużonej emeryturze i oczywiście trzeba uszanować ich decyzję, ale naprawdę szkoda, że kinomani z całego świata nie mają okazji podziwiać ich kolejnych ról (zwłaszcza szkoda tych, którzy pożegnali się filmem niegodnym ich talentu). Część z nich postanowiła zrobić sobie przerwę od aktorstwa, a potem stwierdzili, że życie z dala od show biznesu jest całkiem przyjemne. Część narzeka, że nie otrzymuje ciekawych propozycji. Łączy ich jedno – bardzo za nimi tęsknimy.

Rick Moranis

Advertisement

Moranisa kojarzymy jako gwiazdora komedii lat osiemdziesiątych. Od 1997 roku nie mogliśmy go jednak oglądać na ekranie. Kilka lat wcześniej żona aktora zmarła, a on postanowił poświęcić się wychowaniu dzieci. To miała być jedynie przerwa, ale przedłużała się, aż w końcu aktor stwierdził, że tak naprawdę nie tęskni za kinem. Nie zgodził się nawet na epizod w nowej wersji Pogromców duchów. Choć wciąż podkreśla, że nie jest na emeryturze i może kiedyś zdecyduje się na powrót, propozycje, które otrzymuje, są coraz mniej interesujące. Często natomiast pracuje głosem.

Meg Ryan

Advertisement

O swoistym upadku królowej komedii romantycznych mówi się w mediach sporo. Meg Ryan była jedną z najpopularniejszych aktorek Hollywood, dziś właściwie zniknęła. To naprawdę smutna historia, w której duży wpływ na taki, a nie inny rozwój wydarzeń, miała skłonność Meg do operacji plastycznych. Aktorka nie poradziła sobie z upływem czasu i, chcąc zatrzymać czas, zrobiła sobie wielką krzywdę – tylko w niewielkim stopniu przypomina siebie sprzed lat. Próbowała wrócić w zeszłym roku wyreżyserowanym przez siebie filmem Ithaca (zagrała tam też małą rólkę), ale zgodnie uznano go za klapę.

W amerykańskich kinach pojawił się w bardzo małej liczbie kopii, poza USA właściwie nie można go zobaczyć. Ostatnia poważniejsza produkcja z Ryan to Kobiety z 2008 roku. Szkoda, bo po Tatuażu Jane Campion wydawało się, że aktorka płynnie przejdzie do innego typu ról.

Advertisement

Debra Winger

Winger to wspaniała aktorka, trzykrotnie nominowana do Oscara (Oficer i dżentelmen, Czułe słówka, Cienista dolina). Krytycy zachwycali się jej grą, widzowie również ją uwielbiali. W 1995 roku postanowiła jednak przestać występować na ekranie. Była to przemyślana decyzja. Przestała czytać scenariusze i cieszyła się odpoczynkiem. Raz na jakiś czas ludzie prosili ją, aby wróciła, ale nie widziała dla siebie żadnej roli. Jeśli jakiś film jej się podobał, stwierdzała, że nie zagrałaby lepiej niż aktorka, która ostatecznie w nim wystąpiła. Dała się namówić dopiero własnemu mężowi – przyjęła rolę w reżyserowanym przez niego Big Bad Love.

Advertisement

Potem oglądaliśmy ją też między innymi w Radio. Ale coraz mniej ludzi pamiętało o Winger – zaczęła grać w filmach niezależnych, bardzo skromnych, z dala od głównego nurtu czy festiwali. Rachel wychodzi za mąż z 2008 roku to jej ostatni poważniejszy występ. Szkoda. Chciałoby się oglądać Winger w kinie.

Sean Connery

Advertisement

Chyba najsłynniejszy Szkot na świecie. Dla wielu osób najlepszy odtwórca kultowej roli Jamesa Bonda. Sean Connery jest na emeryturze tak naprawdę od 2003 roku, kiedy to wystąpił w Lidze niezwykłych dżentelmenów. Trzy lata później oficjalnie poinformował, że był to jego ostatni film. Nie dał się namówić na udział w czwartej części Indiany Jonesa, nie wypalił też pomysł, aby to Connery wcielił się w Kincade’a w Skyfall (choć nie wiadomo, czy do aktora w ogóle trafiła taka propozycja – sam reżyser stwierdził w końcu, że widzowie czuliby się dziwnie, widząc na ekranie dwóch Bondów). W 2012 roku Connery zrobił jednak inny prezent swoim fanom. Użyczył głosu w animacji Sir Billi. Nie był to żaden triumfalny powrót – brytyjski film został zmiażdżony przez krytykę.

WRAŻLIWY KLAUN. 5 najlepszych ról ROBINA WILLIAMSA

Randy Quaid

Advertisement

Aktor, którego pamiętamy choćby z Ostatniego zadania czy Dnia niepodległości, nie zagrał w żadnym filmie od 2009 roku. Uwaga, nadchodzi trener Gary z pewnością nie był godnym pożegnaniem z widzami, ale w przypadku Quaida nie można mówić o przejściu na emeryturę. Aktor ukrywa się – twierdzi, że na jego życie czyha gang oprawców hollywoodzkich gwiazd. Ofiarami tego gangu mieli być między innymi Heath Ledger oraz David Carradine. Według Quaida prawnicy i doradcy finansowi zabijają celebrytów, przejmując potem ich majątki. W 2010 roku aktor wraz z żoną opuścił Stany Zjednoczone i udał się do Kanady, gdzie złożyli wniosek o przyznanie statusu uchodźcy. Dziennikarze są jednak zdania, że cała ta sytuacja ma ścisły związek z fatalną sytuacją finansową pary – biorąc pod uwagę, że Quaid nagrał nawet o gangu piosenkę, może to być prawdą.

Bridget Fonda

Advertisement

W latach dziewięćdziesiątych Bridget „z tych Fondów” była na topie. Dwa miliony dolarów napiwku czy Jackie Brown to jej wielkie sukcesy. W 2002 roku aktorka wystąpiła w filmie jednak po raz ostatni. Krótko po premierze telewizyjnej Królowej śniegu miała wypadek samochodowy – musiała zrobić sobie przerwę na rekonwalescencję. Już wtedy stwierdziła, że wcale nie tęskni tak bardzo za graniem. Potem wzięła ślub (jej mężem jest kompozytor Danny Elfman), urodziła dziecko, a życie domowe pochłonęło ją.

Gene Hackman

Advertisement

Ostatni film uwielbianego przez widzów Gene’a Hackmana to niezbyt wysokich lotów komedia Witamy w Mooseport z 2004 roku. Choć wielu twórców próbowało przekonać aktora do powrotu (w tym polski reżyser Wiesław Saniewski, który proponował mu udział w Wygranym, albo Alexander Payne przy Nebrasce), Hackmanowi na emeryturze bardzo się podoba i nie zamierza w tej kwestii nic zmieniać. Tłumaczy, że bardzo potrzebował odpoczynku, a tempo pracy sprawiło, że aktorstwo coraz mniej go cieszyło. Teraz jest szczęśliwy. Zajął się pisaniem książek.

korekta: Kornelia Farynowska

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *