Publicystyka filmowa
ŁOWCA ANDROIDÓW. Dlaczego Roy Batty zabija J.F. Sebastiana i dlaczego poza kadrem?
Ktoś ginie tak cicho, że łatwo to przeoczyć, a powody takiego ujęcia mówią o filmie więcej, niż się wydaje. Łowca androidów (Blade Runner).
Śmierć Eldona Tyrella trudno przeoczyć. Los J.F. Sebastiana łatwo zgubić między wstrząsem po tamtej scenie a dalszym pościgiem za replikantami. W filmie obaj spotykają się z Royem Battym, lecz tylko jednego oglądamy w chwili zabójstwa; o drugim dowiadujemy się z policyjnego komunikatu. Dlaczego człowiek, który pomaga replikantom, znika z opowieści tak niepozornie? Odpowiedzi trzeba szukać zarówno w zachowaniu Roya podczas wizyty u jego twórcy, jak i w decyzjach podejmowanych przy pracy nad filmem. Szczególnie ciekawe okazuje się to, co po latach opowiedzieli aktorzy. Łowca androidów.
Co film pokazuje, i co mówi, o losie Sebastiana
Ridley Scott w Łowcy androidów z 1982 roku, napisanym przez Hamptona Fanchera i Davida Webba Peoplesa, przeciwstawia ścigającego replikantów Deckarda ich przywódcy, Royowi Batty’emu. Harrison Ford gra łowcę, Rutger Hauer — zbiega, który podczas spotkania z Tyrellem szuka sposobu na przedłużenie życia. To właśnie to, a nie sam pościg, staje się najważniejsze dla zrozumienia wizyty u twórcy replikantów. Film uderza wciąż szczególnie mocno w tej kameralnej konfrontacji.

Scott pokazuje zabójstwo Tyrella, a wiadomość o Sebastianie przekazuje później przez policyjne radio: Bryant informuje Deckarda o zidentyfikowaniu jego ciała. Komunikat słychać w wersji kinowej z 1982 roku i w ostatecznej wersji reżyserskiej, The Final Cut. Nie poznajemy sposobu zadania śmierci ani jej dokładnego przebiegu. Sprawstwo Roya wynika z następstwa scen; Hauer potwierdzał też, że właśnie to zamierzano zasugerować. Sebastian umiera więc bez własnej sceny, niemal na marginesie zbrodni popełnionej na jego pracodawcy.
Braterstwo skazanych: Sebastian i replikanci
Sebastian pracuje dla Tyrella jako inżynier genetyczny. Sam cierpi na zespół Metuzalema: jego gruczoły starzeją się zbyt szybko, a choroba uniemożliwiła mu przejście badań wymaganych do opuszczenia Ziemi. Replikanci Nexus-6 mają z kolei zaprogramowane cztery lata życia — zabezpieczenie przed rozwojem emocji. Pris zauważa podobieństwo ich położenia, Roy również mówi o wspólnocie doświadczeń. Spotykają się tu istoty, które wiedzą, że ich ciała zawiodą je przedwcześnie. Powinny rozumieć się bez słów, a jednak to pokrewieństwo nie wystarcza.

Sebastian pomaga Royowi dotrzeć do Tyrella, choć sam nie potrafi uwolnić się od przedwczesnego starzenia. W tej relacji najboleśniejsza jest ta dziwna bliskość: podobny lęk przed końcem nie daje mu żadnej ochrony. Roy potrzebuje jego pomocy, ale nie musi uznać go za kogoś równie ważnego jak on sam. Sebastian pozostaje przy tym pracownikiem firmy odpowiedzialnej za stworzenie replikantów. Dla zdesperowanego przybysza może być jednocześnie towarzyszem niedoli i człowiekiem należącym do świata, który wyznaczył mu termin śmierci.
Dlaczego Roy mógł zwrócić się przeciw Sebastianowi?
Roy mógł chcieć pozbyć się świadka zabójstwa Tyrella. Sebastian znajduje się przy nim w chwili zbrodni, a w scenariuszu z lutego 1981 roku reaguje przerażeniem, zanim opowieść przechodzi do samotnego Roya w windzie. Dla ściganego replikanta pozostawienie świadka oznaczałoby dodatkowe zagrożenie. Sam chłodny rachunek nie tłumaczy jednak emocjonalnej gwałtowności tej konfrontacji. Roy przychodzi przecież po życie, a odchodzi po zabiciu własnego twórcy. Sebastian staje się przeszkodą właśnie wtedy, gdy jego pomoc przestaje dawać nadzieję.

Okrucieństwo Roya wynika tu z połączenia rozpaczy i kalkulacji: po odmowie Tyrella przestaje on widzieć w Sebastianie towarzysza niedoli, dostrzega już tylko świadka. Film nie ujawnia motywu, ale właśnie ten splot najlepiej tłumaczy zdradę pomocnika. Hauer miał z tym czynem problem: mówił, że w jego rozumieniu wojownik taki jak Roy nie zabijałby nikogo bez potrzeby. Aktor potwierdzał zamierzone sprawstwo jego postaci, choć sprzeciwiało się ono ocenie bohatera przez niego samego. Roy przekracza tę granicę: własny strach przed śmiercią stawia ponad cudzym życiem.
Śmierć poza kadrem a współczucie dla Roya
Los Sebastiana zmieniał się podczas pisania filmu. W szkicu Fanchera z 24 lipca 1980 roku bohater spada na chodnik na oczach Deckarda; autor nie wskazuje przy tym, kto spowodował upadek. W wersji Fanchera i Peoplesa z 23 lutego 1981 roku po scenie pokazującej przerażenie Sebastiana oglądamy już Roya samego w windzie. Różnica jest zasadnicza: w pierwszym wariancie widz musi zmierzyć się z widokiem śmierci, w drugim zostaje z podejrzeniem (później potwierdzonym). Scott może dzięki temu dłużej skupiać naszą uwagę na rozpaczy replikanta, zamiast na krzywdzie jego kolejnej ofiary.

William Sanderson, grający Sebastiana, wspominał, że Hauer zabiegał o pozostawienie śmierci poza ekranem, by widz łatwiej współczuł Royowi; w innej rozmowie dodawał, że Scott przystał na tę propozycję. Tak powstała słynna scena, po której łatwiej pamiętać rozpacz sprawcy niż cierpienie ofiary. Widz może wiedzieć o zbrodni i nadal patrzeć na Roya jak na istotę przerażoną własnym końcem, a oglądanie przemocy wobec schorowanego pomocnika znacznie by to utrudniło. Sebastian płaci więc podwójnie: traci życie, a potem także miejsce w naszej pamięci o cierpieniu Roya.

