Publicystyka filmowa
Ta kontrowersyjna seria SCI-FI łączy w sobie SILOS i WOJNĘ ŚWIATÓW
Inwazja kosmitów to jeden z najbardziej eksploatowanych motywów sci-fi: statki nad miastami, eksplozje… Ten serial od początku chciał zrobić coś innego.
Inwazja kosmitów to jeden z najbardziej eksploatowanych motywów science fiction. Statki nad miastami, eksplozje, armie próbujące odeprzeć obcych i ludzkość walcząca o przetrwanie – kino pokazywało to już setki razy. Ten serial od początku chciał zrobić coś innego. Zamiast wielkiego widowiska postawił na ludzi: ich strach, relacje, samotność i próbę zrozumienia wydarzeń, których skali początkowo nawet nie potrafią objąć.
Inwazja zadebiutowała 22 października 2021 roku na Apple TV. Twórcami byli Simon Kinberg, scenarzysta i producent takich hitów jak X-Men, Deadpool i Marsjanin, oraz David Weil, twórca serialu Łowcy. W głównych rolach wystąpili Golshifteh Farahani jako Aneesha Malik, Shioli Kutsuna jako Mitsuki Yamato oraz Shamier Anderson jako Trevante Ward. Ważną postacią pierwszego sezonu był również Sam Neill jako szeryf John Bell Tyson. Serial liczy trzy sezony, po dziesięć odcinków każdy.

O czym jest Inwazja?
Inwazja pokazuje atak obcej cywilizacji z perspektywy kilku zwykłych ludzi znajdujących się w różnych częściach świata. Aneesha próbuje chronić rodzinę, Mitsuki pracuje przy japońskim programie kosmicznym, Trevante jest żołnierzem stacjonującym w Afganistanie. To właśnie wielość perspektyw jest jednym z kluczowych założeń serialu – zamiast jednego bohatera mamy globalną układankę, której poszczególne elementy przez długi czas wydają się ze sobą niezwiązane. Stopniowo okazuje się jednak, że wszyscy uczestniczą w tym samym wydarzeniu. Dopiero w ostanim sezonie ta konstrukcja się zmienia – bohaterowie zaczynają działać razem, a historia prowadzi ich w stronę bezpośredniej konfrontacji z obcymi.
Ambitny projekt
Ambicją serialu Inwazja było stworzenie czegoś w rodzaju anty-Dnia Niepodległości. Kinberg i Weil nie chcieli zaczynać od eksplozji i gigantycznych bitew, bardziej interesowało ich pytanie, jak wyglądałby kontakt z obcą cywilizacją z perspektywy ludzi, którzy nie wiedzą nawet, co właściwie się dzieje.

Serial rozgrywa się na kilku kontynentach, korzysta z międzynarodowej obsady i dużej liczby lokacji. Japonia, Afganistan, Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania nie są tylko dekoracjami – każda lokalizacja pokazuje inny sposób reagowania na globalny kryzys. To sci-fi bardziej nastawione na atmosferę niż akcję – twórcy chcieli, żeby widz najpierw poczuł dezorientację i zagrożenie, a dopiero później dostał odpowiedzi.
Między Silosem a Wojną światów
Inwazję można też widzieć jako połączenie dwóch zupełnie różnych tradycji sci-fi: Silosu i Wojny światów. Z Wojny światów H.G. Wellsa bierze podstawowy motyw – ludzkość zostaje skonfrontowana z obcą cywilizacją, której zamiarów początkowo nie rozumie. David Weil wielokrotnie podkreślał, że to właśnie powieść Wellsa była dla niego inspiracją, a Simon Kinberg opisywał swój pomysł jako War of the Worlds meets Babel.

Z Silosem łączy go natomiast sposób budowania opowieści: zamiast na starcie wyjaśnić, co się dzieje, serial pozwala bohaterom stopniowo odkrywać prawdę. W obu produkcjach ważniejsze od samego zagrożenia jest pytanie, co naprawdę dzieje się ze światem i komu można ufać. Silos zamyka bohaterów w z grubsza jednym miejscu, podczas gdy Inwazja rozrzuca ich po całej planecie. W obu przypadkach tajemnica jest jednak ważniejsza niż widowisko, a odpowiedzi są celowo dawkowane.
Inwazja i fala krytyki
Tempo serii stało się jej największym problemem. Pierwszy sezon otrzymał na Rotten Tomatoes zaledwie 48% pozytywnych recenzji krytyków. Potem było wyraźnie lepiej, ale…

Krytycy często zarzucali produkcji, że rozwija się zbyt wolno. Zamiast pokazywać samą inwazję, serial obserwuje ludzi patrzących w niebo, próbujących zrozumieć dziwne sygnały albo rozwiązujących własne problemy rodzinne. Jeden z recenzentów określił serial wręcz jako katastroficzną historię, która przez kilka odcinków posuwa się naprzód w tempie, które film zrealizowałby w pół godziny. Paradoks polega na tym, że właśnie to, co jednych odrzucało, dla innych było największą zaletą. Inwazja konsekwentnie wybierała napięcie zamiast widowiska.
Inwazja jest interesującym przykładem serialu, który próbował zrobić z ataku kosmitów coś bardziej kameralnego i psychologicznego. Zamiast pytać wyłącznie, jak pokonać obcych, pytał, jak zachowają się ludzie, kiedy ich dotychczasowy świat przestanie mieć sens. Nie zawsze działało to idealnie, ale trudno odmówić mu ambicji. Inwazja chciała opowiedzieć o końcu świata nie z perspektywy generałów i prezydentów, lecz zwykłych ludzi i głównie dzięki czemu pozostaje jednym z ciekawszych eksperymentów współczesnego sci-fi.

