Artykuł

100 LAT NIEPODLEGŁOŚCI. Świętujmy filmowo!

Autor: Szymon Pewiński
opublikowano

Do obchodów setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości zostało kilka miesięcy. Bez względu na światopogląd, polityczne sympatie i antypatie, 11 listopada 2018 roku to data – co by nie mówić – bardzo ważna. Czas, który do niej pozostał, chcemy wykorzystać, by przyjrzeć się polskiemu kinu: jego historii, wielkim dziełom, mniejszy i większym sukcesom i porażkom. A to wszystko bez wdawania się w światopoglądowe spory, za to z radością i dumą z polskiego kina, ale też z humorem i dawką zdrowej krytyki.

A w filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda… Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. Taka, proszę pana… Dialogi niedobre… Bardzo niedobre dialogi są.

Od kilku, kilkunastu lat ten fragment monologu inżyniera Mamonia wydaje się nietrafiony. W polskim kinie dzieje się… dobrze. Potwierdzają to liczby. W 2017 roku spośród 56,6 mln polskich widzów aż 13,5 mln wybrało rodzime produkcje. Znakomita większość – kino gatunkowe, ale w ostatnich latach nie brakuje też wyjątków. W 2016 roku na Wołyń Wojciecha Smarzowskiego bilety kupiło 1,4 mln osób, a ubiegłoroczny wynik – wcale nie mainstreamowego – Twojego Vincenta (prawie 370 tys.) także powinien cieszyć. Tym bardziej że sam film został też doceniony poza granicami naszego kraju. Potwierdza to nominacja do Oscara. Co ciekawe, do tego rodzaju sukcesów zdążyliśmy niemal przywyknąć.

Nie byłyby one jednak możliwe, gdyby nie doświadczenia poprzednich pokoleń polskich filmowców. Dlatego do listopada przeczytacie u nas felietony, zestawienia i inne teksty, w których nie tyle opiszemy historię polskiego kina, ile raczej wyłowimy tematy i zagadnienia obrazujące jego specyfikę.

W polskim kinie dzieje się… dobrze. Potwierdzają to liczby.

O tym, że trudno było realizować (uczciwe) kino historyczne w kraju, który najpierw przez 20 lat niepodległości – mówiąc delikatnie – nie należał do najbogatszych, potem znalazł się pod niemiecką okupacją, by przez kolejne pół wieku być w sowieckiej strefie wpływów, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Przykładem Jerzy Hoffman, który kilkadziesiąt lat czekał na realizację Ogniem i mieczem. Niepobity frekwencyjny rekord wciąż należy do Krzyżaków, których obejrzało ponad 32 mln widzów! O tym i zapewne o wielu innych ciekawostkach przeczytacie w zestawieniu przygotowanym przez Dawida Konieczkę.

Roman Polański, Andrzej Wajda, Krzysztof Kieślowski, Agnieszka Holland – to nazwiska znane kinomanom nie tylko w Polsce. Ale to nie oni, a Paweł Pawlikowski odebrał Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny. O polskich filmach docenianych (nie tylko Oscarami) za granicą opowie w swoim zestawieniu Dawid Myśliwiec.

Gdy myślimy o kinie typowo amerykańskim, jednym z pierwszych skojarzeń wciąż pozostaje western. Jego elementy przeniknęły również do polskiej kinematografii. Mariusz Czernic udowodni, że coś takiego jak „polski western” rzeczywiście istnieje i oferuje znacznie więcej, niż może się wydawać.

Jeśli jesteśmy już przy kinie gatunkowym, to Szymon Skowroński przyjrzy się polskiemu kinu wojennemu. To temat niezwykle trudny i drażliwy; z jednej strony mieliśmy w końcu ulubiony serial milionów Polaków Czterech pancernych i psa, z drugiej – dość ograniczone budżety na tego rodzaju produkcje wymagające sporych nakładów finansowych.

W zupełnie inne, bo kameralne i poetyckie rejony polskiego kina zabierze was Jan Dąbrowski. Bohaterem tekstu jego autorstwa będzie Jacek Kaczmarski. Tak, ten Jacek Kaczmarski – autor Obławy, Źródła, Naszej klasy, Murów i wielu innych, bardzo plastycznych tekstów inspirowanych literaturą, malarstwem i historią. Nazywany bardem “Solidarności”, choć to tylko część jego przebogatej i wszechstronnej pracy artystycznej. Twórczość (i osoba) Kaczmarskiego również w polskim kinie była obecna. Choćby u Krzysztofa Kieślowskiego.

Właśnie Kieślowski to jedno z polskich nazwisk najbardziej rozpoznawalnych w filmowym świecie. A ten świat to nie tylko reżyserzy, ale  też kompozytorzy, operatorzy, scenografowie i wielu innych. O najpopularniejszych poza granicami naszego kraju żyjących polskich twórcach przeczytacie w zestawieniu autorstwa Karola Barzowskiego.

O tym, że mamy znakomite i bardzo dobre reżyserki, nie trzeba chyba nikogo przekonywać: Holland, Kasia Adamik, Małgorzata Szumowska czy ostatnio Agnieszka Smoczyńska – której Córki dancingu okazały się sporym sukcesem za oceanem. Pytanie jednak brzmi: „Czy mamy w Polsce kino kobiece?”. Postara się na nie odpowiedzieć Karolina Dzieniszewska. Zaprezentuje też zestawienie najgorszych polskich produkcjach, jakie mieli (nie)szczęście obejrzeć miłośnicy dziesiątej muzy.

Nie da się ukryć, że największą popularnością w naszych kinach cieszą się komedie romantyczne. W 2017 roku to nawet nie dzieła Patryka Vegi, a Listy do M. 3 (z wynikiem prawie 3 mln widzów) wdrapały się na szczyt box office. Niektóre z tych komedii to niezobowiązująca, ale udana rozrywka, inne – marne podróbki amerykańskich kom-romów. Dlatego Łukasz Budnik zaprezentuje 50 prawd objawionych właśnie przez polskie komedie romantyczne.

A żeby nie było tak miło, kolorowo i radośnie, Jakub Piwoński przedstawi swoje powody, dla których polskich filmów po prostu nie lubi. I nie, nie będą to raczej argumenty à la inżynier Mamoń.

Powyższe teksty z pewnością nie będą jedyne. Praca w redakcji wre, wciąż pojawiają się kolejne pomysły, jeśli macie swoje – zapraszamy do dyskusji. Tymczasem świętowanie 100 lat niepodległości zbliża się wielkimi krokami. Świętujcie zatem razem z nami. Jak? Na pewno na filmowo!

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane