Connect with us

Zestawienie

Najlepsze filmy z gatunku FOLK HORROR (jest jeden polski)

Ludowe obrzędy, przesądy i wspólnoty bez drogi ucieczki. Zestawienie filmów folk horror, które do dziś potrafią wbić w fotel i odebrać spokój.

Published

on

Najlepsze filmy z gatunku FOLK HORROR (jest jeden polski)
Obraz zmodyfikowany przez AI.

Na wsi w kinie grozy można spotkać znacznie gorsze rzeczy niż samotny dom i podejrzanie milczących sąsiadów: wspólnotę, która od pokoleń wie, komu wolno żyć spokojnie, a kogo trzeba złożyć w ofierze albo oskarżyć o czary. W Kulcie, Czarownicy: Bajce ludowej z Nowej Anglii czy Midsommar. W biały dzień bohaterowie zderzają się z wierzeniami, których nie potrafią odrzucić ani bezpiecznie oswoić. Folk horror straszy obrzędami, przesądami i ludzkim okrucieństwem, ale potrafi też uwieść krajobrazem — nawet wtedy, gdy pośród traw, pól i kwiatów zdecydowanie nie ma już dokąd uciekać.

Advertisement

Kobieta-diabeł (Onibaba, 1964)

Dwie kobiety ukrywają się wśród wysokich traw i utrzymują przy życiu dzięki zabijaniu zabłąkanych samurajów oraz sprzedaży ich dobytku, traktując cudzą śmierć jak sposób na przetrwanie wojny. Kiedy powraca Hachi, w ich odciętym od świata schronieniu pojawiają się pożądanie i zazdrość, a dotychczasowe wspólniczki muszą zmierzyć się z konfliktem, którego nie rozwiąże kolejny łup. W tę opowieść o głodzie, cielesności i wzajemnej zależności wkracza demoniczna maska, przez którą dobrze znany krajobraz staje się jeszcze bardziej niepokojący.

Kadr z filmu Kobieta-diabeł: czarno-biała scena, postać w masce demona z rogami, długie włosy, białe szaty, ciemne liście. folk horror

Kaneto Shindō nakręcił przejmujący folk horror, w której człowiek boi się własnych pragnień równie mocno jak demona. W czarno-białych zdjęciach trawy wyglądają jak idealna kryjówka i pułapka zarazem, a reżyser łączy zmysłowość z brutalną walką o przetrwanie bez łagodzenia któregokolwiek z tych żywiołów. Motyw maski, zaczerpnięty z ludowej przypowieści, świetnie dopełnia historię ludzkiego okrucieństwa. To fascynujący prekursor folk horroru dla widza, który w opowieściach o nadprzyrodzonym szuka także bardzo przyziemnego źródła lęku.

Advertisement

Pogromca czarownic (Witchfinder General, 1968)

Podczas angielskiej wojny domowej Matthew Hopkins zarabia na oskarżaniu ludzi o czary, a mieszkańcy prowincji muszą obawiać się człowieka, który z prześladowań uczynił dochodowe zajęcie. Kiedy Hopkins krzywdzi rodzinę narzeczonej żołnierza Richarda Marshalla, opowieść o polowaniu na rzekome wiedźmy staje się również historią osobistej zemsty. Richard rusza za prześladowcą, lecz w świecie przemocy i fanatyzmu trudno znaleźć bezpieczne miejsce: zagrożenie przychodzi tu wraz z ludźmi przekonanymi, że mają prawo sądzić innych.

Witchfinder General folk horror

Michael Reeves pokazuje piękną prowincję bez pocztówkowej niewinności: pośród spokojnych krajobrazów ludzie torturują innych ludzi i jeszcze potrafią nazwać to obowiązkiem. Reżyser celnie wykorzystuje ten kontrast, a Hopkins pozostaje przerażający właśnie dlatego, że nie potrzebuje ani magicznych mocy, ani komicznego przerysowania. W tym klasyku folk horroru najgroźniejszy jest człowiek, któremu przesąd zapewnia władzę. Samozwańczy obrońca przed czarami przeraża tu bardziej niż jakakolwiek wiedźma — Reeves nakręcił kino bezlitosne i boleśnie przyziemne.

Advertisement

Krew na szponach szatana (The Blood on Satan’s Claw, 1971)

W dawnej angielskiej wsi farmer wyoruje zdeformowaną czaszkę, a zwykła praca na roli kończy się odkryciem, którego mieszkańcy nie potrafią potraktować jak kolejnego znaleziska w ziemi. Szczątki znikają, zaś młodzi ludzie zaczynają uczestniczyć w złowrogich praktykach, coraz mocniej oddalając się od porządku znanego dorosłym. Wieś nie musi czekać na przybysza z zewnątrz, żeby znaleźć się w niebezpieczeństwie: jej mieszkańcy obserwują, jak pośród własnych dzieci i sąsiadów wyrasta kult, którego zamiarów nie umieją powstrzymać.

Kadr z filmu Krew na szponach szatana: blada, częściowo zakopana twarz z otwartym okiem wśród ziemi i piór. folk horror

Piers Haggard świetnie straszy tym, co może kryć się pod powierzchnią sielskiego obrazka. Filmował wiejski pejzaż tak, by ziemia, pola i znajome otoczenie przestały dawać poczucie bezpieczeństwa, a wraz z muzyką i zdjęciami stworzył wyjątkowo sugestywną opowieść o społeczności opanowywanej przez zło. Szczególnie mocno działa tu pomysł kultu skupiającego młodych: dorośli tracą rozeznanie we własnym świecie. Miłośnicy przeklętych okolic znajdą tu esencję ludowej grozy — zagrożenie tkwi tak blisko, że nie da się go po prostu ominąć szerokim łukiem.

Advertisement

Kult (The Wicker Man, 1973)

Sierżant Howie przybywa na szkocką wyspę Summerisle, by zbadać zgłoszenie zaginięcia dziecka, i próbuje prowadzić śledztwo w społeczności żyjącej według obcych mu zasad. Jako gorliwy chrześcijanin z coraz większym niepokojem przygląda się miejscowym obrzędom, których mieszkańcy wcale nie zamierzają się wstydzić ani przed nim ukrywać. Szukając odpowiedzi na pytania o zaginione dziecko, policjant musi poruszać się wśród ludzi, dla których jego przekonania i urzędowy autorytet nie znaczą tego samego co dla niego.

Kadr z filmu Kult: płonąca wiklinowa figura na wzgórzu nad morzem o zmierzchu, obok sylwetki ludzi i martwe drzewo. folk horror

Robin Hardy łączy śledztwo, muzykę i pogańskie obrzędy z niezwykłą swobodą, dzięki czemu Summerisle fascynuje, zanim zacznie naprawdę przerażać. Mieszkańcy nie muszą wyglądać jak ponurzy wyznawcy zła: ich radość i pewność siebie są znacznie bardziej niepokojące dla osamotnionego Howiego. Reżyser prowadzi widza od ciekawości ku lękowi, nie rezygnując z osobliwego uroku wyspy. Kult zasługuje na miano arcydzieła: Hardy stworzył horror z własnym światem, obyczajem i muzyką, od którego trudno się uwolnić nawet długo po zakończeniu seansu.

Advertisement

Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii (The Witch, 2015)

W XVII-wiecznej Nowej Anglii William po konflikcie religijnym opuszcza wraz z rodziną wspólnotę i osiedla się przy lesie, z dala od ludzi, którzy mogliby pomóc w chwili zagrożenia. Kiedy znika najmłodsze dziecko, domownicy szukają wyjaśnienia nieszczęścia, a coraz więcej podejrzeń kierują ku Thomasin, starszej córce. Rodzina próbuje trzymać się wiary i własnych zasad, lecz w odosobnieniu jej członkowie zaczynają obawiać się również siebie nawzajem, zaś las pozostaje miejscem, którego nie potrafią ani zrozumieć, ani kontrolować.

Kadr z filmu Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii: dwie postacie w ciemnych strojach idą przez zamglony pusty teren obok drewnianych chat krytych strzechą, z których unosi się dym na tle lasu. folk horror

Robert Eggers odtwarza dawny świat z imponującą dbałością o szczegóły, ale najcelniej trafia w lęk ludzi, dla których czary są realnym zagrożeniem. Reżyser czerpał z historycznych świadectw i wierzeń, a na ekranie pokazuje rodzinę coraz bardziej podejrzliwą, surową i bezradną wobec nieszczęścia. Zamiast serii gwałtownych straszaków proponuje grozę bliskości: trudno odetchnąć, kiedy nie można ufać nawet domownikom. Współczesny folk horror rzadko bywa równie sugestywny; wielbiciele historycznej atmosfery i rodzinnych koszmarów będą zachwyceni.

Advertisement

Demon (2015)

Piotr przyjeżdża z Anglii, żeby poślubić Żanetę, i tuż przed weselem znajduje ludzkie szczątki, przez co przygotowania do uroczystości nabierają niepokojącego charakteru. Podczas zabawy pan młody zaczyna zachowywać się w sposób, który budzi lęk gości i coraz trudniej daje się pogodzić z oczekiwaniem, że wszyscy mają po prostu dobrze się bawić. Wśród weselników pojawia się problem, którego nie sposób załatwić kolejnym toastem: Piotr staje się dla nich kimś obcym właśnie wtedy, gdy powinien zostać przyjęty do rodziny.

Demon

Marcin Wrona połączył polskie wesele z motywem dybuka i pamięcią o Żydach, której uczestnicy uroczystości nie chcą dopuścić do głosu. Reżyser wykorzystuje atmosferę zabawy, aby pokazać społeczność próbującą zachować pozory normalności w sytuacji coraz bardziej od normalności odległej. Dzięki sugestywnym zdjęciom i pomysłowi osadzenia grozy w tak rozpoznawalnym obyczaju stworzył horror boleśnie bliski. Wrona wykracza poza opowieść o walce z niewidzialnym napastnikiem: najdotkliwiej przeraża tym, co wspólnota woli przemilczeć.

Advertisement

Listopad (November, 2017)

W XIX-wiecznej estońskiej wsi Liina kocha Hansa, ale grozi jej małżeństwo z innym mężczyzną, więc o własnej przyszłości nie może myśleć ze spokojem. Wokół niej mieszkańcy targują się z diabłem, obcują z duchami i tworzą kratty, istoty składane z przedmiotów, traktując nadprzyrodzone możliwości jako część codziennego życia. Liina próbuje odnaleźć drogę do ukochanego w świecie, w którym ludzie muszą liczyć się zarówno z cudzymi pragnieniami i interesami, jak i z siłami znacznie mniej przewidywalnymi od sąsiada czy przyszłego męża.

Kadr z filmu Listopad: jasno ubrana postać stoi wśród ciemnych pni drzew w mglistym lesie, czarno-biała scena.

Rainer Sarnet stworzył zachwycająco osobny film, w którym ludowa groza sąsiaduje z czarnym humorem i opowieścią o miłości wystawionej na próbę. Czarno-białe zdjęcia Marta Taniela nadają tej wsi niezwykły wygląd, ale reżyser nie poprzestaje na pięknych obrazach: z równą pomysłowością pokazuje ludzi, którzy z diabłem najchętniej ubiliby korzystny interes. Fantastyczne istoty nie są tu ozdobą, tylko naturalnymi towarzyszami ludzkich pragnień. Sarnet zachwyca dziką, przewrotną baśnią, bardzo daleką od wygładzonej fantazji i pełną osobliwego uroku.

Advertisement

Midsommar. W biały dzień (Midsommar, 2019)

Dani po śmierci rodziny próbuje poradzić sobie z żałobą, a jednocześnie tkwi w trudnym związku z Christianem i nie znajduje w nim oparcia, którego potrzebuje. Dołącza do chłopaka i jego znajomych podczas podróży do szwedzkiej wspólnoty Hårga, gdzie goście mają uczestniczyć w letnich obrzędach i poznać miejscowe zwyczaje. W jasnej, pozornie pogodnej scenerii Dani spotyka ludzi żyjących według własnych reguł; sama wciąż przeżywa żałobę i potrzebuje wsparcia, a gospodarze traktują udział w obrzędach jako oczywistą część życia.

Kadr z filmu Midsommar. W biały dzień: kobieta z zapłakaną twarzą otoczona bukietami kwiatów, wieniec z kolorowych kwiatów na głowie.

Ari Aster bezbłędnie wykorzystuje pełne słońce: każe patrzeć na obrzędy wyraźnie, bez wygodnej zasłony mroku i bez nadziei, że najgorsze rzeczy uda się przeoczyć. Równie mocno skupia się na Dani, dzięki czemu film przeraża nie tylko zwyczajami wspólnoty, lecz także bliskością kobiety rozpaczliwie potrzebującej wsparcia. Przejmująca rola Florence Pugh i precyzyjna inscenizacja nadają temu koszmarowi wyjątkową siłę. Po tym olśniewającym folk horrorze nawet kwiaty, biel i serdeczne uśmiechy trudno uznać za gwarancję bezpieczeństwa.

Advertisement
Kadr z filmu Midsommar. W biały dzień: w słonecznym krajobrazie stoi kobieta w białej sukni z wiankiem z kwiatów, a wokół kłaniają się uczestnicy w kwiecistych wiankach.
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *