Recenzje
RÓŻA Z NEVADY. Zagadkowy HORROR z elementami science fiction
Róża z Nevady z 2025 roku to kolejne dzieło Marka Jenkina, które potwierdza jego renomę jako reżysera przemawiającego zupełnie osobnym językiem filmowym.
Róża z Nevady z 2025 roku to kolejne dzieło Marka Jenkina, które potwierdza jego renomę reżysera przemawiającego zupełnie osobnym językiem filmowym.
Pewnego dnia w porcie pewnej osady rybackiej na kornwalijskim wybrzeżu, która od lat zmaga się z kryzysem gospodarczym, nieoczekiwanie pojawia się Róża z Nevady – kuter, który trzy dekady wcześniej zaginął wraz z załogą na pełnym morzu. Mike, właściciel jednostki, postanawia wznowić połowy z nową załogą utworzoną przez szypra Murgeya oraz dwóch mieszkańców wioski: młodego ojca i męża Nicka oraz bezdomnego Liama. Pierwsza wyprawa jest udana, mężczyźni wracają na ląd z obfitym plonem, ale odkrywają, że miejscowość cofnęła się w czasie do 1993 roku, a jej mieszkańcy biorą ich za kogoś innego.

Mark Jenkin (rocznik 1976) to samorodny talent brytyjskiego kina, co udowodnił takimi fabułami, jak uhonorowana nagrodą BAFTA Przynęta (2019) i zdumiewający Enys Men (2022), a także filmami dokumentalnymi i krótkometrażowymi oraz wideoklipami dla grupy The Smile. Kino w wykonaniu Jenkina jest prawdziwie autorskie: artysta najczęściej samodzielnie pisze scenariusze, reżyseruje, operuje kamerą, montuje całość i okrasza ją własną ścieżką dźwiękową. Brytyjczyk zdołał przy tym wypracować własny język filmowy bazujący na pracy wiekowej kamery Bolex H16 SBM wyposażonej w ziarnistą taśmę 16 mm.
Produkcję najnowszego utworu Jenkina, Róży z Nevady, wsparły finansowo Film4 Productions oraz British Film Institute, który wyłożył aż 1,3 miliona funtów (najwyższa pojedyncza dotacja od czasu reaktywacji funduszu BFI przed trzema laty). Zdjęcia powstawały jak zwykle na terenie Kornwalii, jednak Jenkin po raz pierwszy w swojej karierze miał do dyspozycji młode gwiazdy kina, to jest George’a MacKaya i Calluma Turnera, którym towarzyszą między innymi Rosalind Eleazar, Francis Magee i Adrian Rawlins. W obsadzie znaleźli się również aktorzy znani z jego poprzednich filmów, czyli Mary Woodvine oraz Edward Rowe.

Pomimo punktu wyjścia rodem z konwencji fantastycznonaukowej, Róża z Nevady nie jest filmem science fiction sensu stricto. Jenkin nie wyjaśnia przyczyn niezwykłych okoliczności, jakie stały się udziałem Nicka i Liama – nie wiadomo nawet, czy chodzi tu o podróż w czasie, czy do równoległej rzeczywistości alternatywnej. Zamiast tego skupia się na psychologicznych reakcjach bohaterów. Nick desperacko usiłuje wrócić do swojego świata i czekającej tam na niego rodziny, tymczasem Liam gładko przystosowuje się do niecodziennej sytuacji, ponieważ najwyraźniej odnajduje w niej to, czego nie miał w poprzednim życiu.
Film ma też pewne tło społeczne, aczkolwiek zarysowane nienachalnie: chodzi tu o krach gospodarczy, który pozbawił wiele kornwalijskich wsi profitów z rybołówstwa, doprowadzając ich mieszkańców do wegetowania na skraju ubóstwa (Róża z Nevady stanowi ostatnią, po Przynęcie i Enys Men, część trylogii Jenkina o Kornwalii). Reżyser pokazuje to bardzo sugestywnie, samymi tylko kadrami – sfatygowane nieużywane łajby, zardzewiałe kotwice i łańcuchy, postrzępione sieci rybackie, paczki z jedzeniem dla biednych – a ten aspekt zbliża jego utwór do dramatu społecznego na modłę Kena Loacha i Mike’a Leigh.

Różą z Nevady w równym stopniu rządzi logika marzenia sennego lub fantasmagorii z pogranicza horroru, co z kolei kojarzy się zarówno z Davidem Lynchem, jak i ze starymi brytyjskimi filmami telewizyjnymi pokroju A Ghost Story For Christmas – to podobny poziom zagadkowego niepokoju o nieznanym źródle. Jenkin prowokuje widza do wejścia w buty Nicka i Liama: co byś zrobił, gdyby w mgnieniu oka twoje życie obróciło się o 180 stopni, gdybyś mógł zacząć od nowa, ze świeżą tożsamością i takimi szansami? Łatwo wczuć się w sytuację bohaterów, w czym zasługa zarówno reżysera, jak i kapitalnych aktorów.
Nie jest to może zbyt nowatorskie, historia kina zna wiele filmów stawiających podobne pytania, ale chyba też Jenkin nie pretenduje do miana odkrywcy. Brytyjczyk posługuje się oszczędnymi środkami, unika emocjonalnej przesady, jest powściągliwy i wyważony. Jednak lakoniczność nie zawsze działa na jego korzyść. Filmowi przydałyby się czasem bardziej zwarta narracja i mniej powtórzeń, jako że treść często sprawia wrażenie pretekstu dla formy. Róża z Nevady nie jest tak świetna jak Enys Men, ale i tak wyróżnia się pozytywnie na tle globalnej produkcji filmowej – a to już dużo.

