Felietony - Cykle
Nicolas Cage w biblijnej apokalipsie
Nicolas Cage w biblijnej apokalipsie serwuje nam niezwykle kiepski spektakl o złych wyborach i śmieszności w czasach końca.
Cage całym swoim aktorskim jestestwem stara się udowodnić wszystkim, jak kiepskim aktorem można się stać. Facet uczy, jak można dokonywać złych wyborów oraz jak skutecznie spaść w otchłań zapomnienia lub śmieszności.
„Left behind”, którego zwiastun możecie zobaczyć poniżej, wygląda jak podrzędna ramota telewizyjna, idealnie skrojona pod ramówkę Pulsu 2. Gdyby w trailerze pojawiło się logo „Asylum”, uwierzyłbym, że ta zacna wytwórnia stoi za tym czymś, tym bardziej, że „Left behind” to taki film o biblijnej apokalipsie we współczesnych Stanach, do tego oparty na książce Tima LeHaye, ewangelisty i kreacjonisty, co już samo w sobie jest śmieszne.
I w tym wszystkim zobaczymy Cage’a, który już wszedł na dobrą ścieżkę („Joe„), po czym znowu wpadł do rowu, tak jak to było najczęściej w ostatnich latach. Left behind” reżyseruje Vic Armstrong, kaskader na planach wielu produkcji, dla którego nie jest to wcale debiut, bowiem w 1993 roku wypuścił dziełko znane z kaset vhs: „Joshua tree” aka „Army of One” z Dolphem Lundgrenem. O to:
W październiku wpuści do kin o to dziełko:
Tak, to oficjalny poster. Naprawdę.
A jego zwiastun:
