Strategia mistrza | FILM.ORG.PL

Strategia mistrza

Poprawnie do bólu. Foster ratuje obraz, ale nie tworzy niezapomnianej kreacji.




Bez emocji




Dawid Gawałkiewicz
06.11.2015


 

Autorem recenzji jest Dawid Gawałkiewicz.

Strategia mistrza (angielski tytuł „The Program” – ach ci nasi tłumacze!) to naprawdę solidny film biograficzny. Za jego wyreżyserowanie wziął się Stephen Frears, który ma na swoim koncie sporo obrazów opartych faktach (Najtrudniejsza walka Muhammada Alego, Tajemnica Filomeny czy Królowa). Mogłem się spodziewać filmu bardzo dobrego. Czy „The Program” taki był? Nie do końca.

Obraz opowiada historię wzlotu na szczyt, a następnie upadku Lance’a Armstronga, najsławniejszego kolarza w dziejach, siedmiokrotnego zwycięzcę Tour de France (w tej roli znakomity Ben Foster), a także śledztwa na jego temat, które przeprowadził David Walsh (Chris O’Dowd) – dziennikarz sportowy „Sunday Times”. To co pierwsze rzuca się w oczy to to, że reżyser stara się unikać typowej zagrywki dla filmów biograficznych, czyli bawienia się chronologią. W Strategii Mistrza mamy do czynienia z linearną fabułą i powolnym, metodycznym rozwojem postaci. Niestety tylko w wypadku Armstronga dostrzegłem ewolucję charakteru bohatera, który zaczynał jako przeciętny kolarz, następnie został złamany przez raka jąder, by wreszcie, z pomocą lekarza Michele’a Ferrariego (dobra mała rola Guillaumego Caneta), wspiąć się na szczyt. Wszystko dzięki dopingowi i bezwzględności w zduszaniu śledztw organizacji antydopingowych (słynne: Żaden sportowiec nie przeszedł tylu testów co ja. I nigdy nie wykryto u mnie żadnych środków dopingujących.)

the-program-trailer-lance-armstr

Tyle fabuły. Jak broni się sam film? Cóż, przede wszystkim byłaby to porażka, gdyby nie Ben Foster. Wzbudził moją sympatię, pokazując Armstronga jako prostego chłopaka z Ameryki, który po prostu chciał wygrać wyścig, być mistrzem niezależnie od kosztów. Był po prostu zdeterminowany, nie wiedział, kiedy się wycofać. No i robił wiele dobrego przy pomocy swojej organizacji charytatywnej – nie widać było w tym fałszu. Nawet w chwilach, gdy Lance zaczyna niszczyć wszystkich wokół i przejawiać zachowania socjopatyczne, to wciąż nie potrafiłem go nie lubić. Równie dobrą robotę wykonał scenarzysta, który tak napisał tę historię, że ja, nieinteresujący się kolarstwem i, przed seansem, mający znikomą wiedzę o sprawie Armstronga, potrafiłem się połapać w fabule i śledzić ją z zainteresowaniem. Kolejną zaletą jest to, że film unika tanich chwytów, to jest seksu i przemocy, a związek Armstronga jest tylko mgnieniem.

Niestety w beczce miodu znalazła się bynajmniej nie jedna łyżka dziegciu, a całe wiadro. Strategia mistrza nie wyróżnia się muzyką, montażem czy zdjęciami. Reszta aktorów (no może poza Guillaumem Canetem) to postacie wycięte z kartonu, na jedną modłę. Nikt nie zapada w pamięć, a David Walsh (zagrany przez Chrisa O’Dowda), który mógłby uratować ten film, ostatecznie go niszczy i spycha do kategorii przeciętnych.

7C7A0066.CR2 Również nie mamy co spodziewać się jakiś zręcznych plot twistów. Można z kilkuminutowym wyprzedzeniem przewidywać fabułę, nawet nie będąc wytrawnym widzem filmów biograficznych (a przypomnijmy, że nic o sprawie Armstronga nie wiedziałem!). Równie źle jest z ukazaniem upadku sportowca. Nie pokazano w przekonujący sposób jak bardzo to niszczyło zarówno Lance’a, jak i jego rodzinę czy współpracowników. Właściwie jestem pełen podziwu, że Foster potrafił, w jednej z ostatnich scen, wycisnąć tyle dramatyzmu, mając do dyspozycji tylko swoją twarz z kilkudniowym zarostem.

To wszystko prowadzi do największego grzechu Strategii Mistrza, czyli nieumiejętności wywoływania emocji. Brak jakichkolwiek uczuć i przemyśleń po wyjściu z sali najlepiej świadczą o tym, jaki to jest film. Solidny rzemieślniczo, ale nie bardzo dobry. Nie sądzę by otrzymał wiele nagród. Czy warto pójść? Raczej tylko w wypadku, jeśli jesteś fanem kolarstwa.

Jestem tu

Dawid Gawałkiewicz

Rocznik 1991. Nowy narybek KMFu, dołączył w 2015 roku. Student filozofii, kocha filmy od lat, miłością tylko trochę słabszą niż książki. Lubi być zaskakiwanym prze scenarzystów, stąd na piedestale stawia kino "mind fuck'owe". Jest przesadnym optymistą, stąd jego recenzje są z reguły zbyt łagodne. Oprócz recenzji filmowych prowadzi cykl "Filmowe Gry Komputerowe".
Jestem tu

Dawid Gawałkiewicz - ostatnie teksty: (zobacz wszystkie)







  • bobzielarz

    Bardzo dobra recenzja. Najgorsze w filmach biograficznych jest to, że pokazują głównych bohaterów jednostronnie, czego niestety nie ustrzegł się reżyser. Chyba minie wiele czasu zanim zobaczę równie dobry film, z tego gatunku, jak „Wyścig” Rona Howarda.

    • Bardzo dziękuje za opinie :)
      Dla mnie niedoścignionym wzorem, jeśli chodzi o filmy biograficzne, był „Wściekły byk”.

  • Katarzyna Biarda

    Film Strategia mistrza [2015] można pobrać lub oglądać tutaj online
    kinocda.pl/filmyonline/strategia-mistrza-2015-napisy-pl/

  • CL

    Recenzja niezła, ale za „plot twistów” powiesiłabym cię na najbliższej gałęzi… ;)






Przeczytaj jeszcze



Poprzedni tekst

BLACK MASS (Pakt z diabłem)

Następny tekst

DANNY BOYLE I JEGO FILMY - Życie mniej zwyczajne



OSTATNIE KOMENTARZE NA STRONIE