Recenzje

THE WORLD IS YOURS (Nowe Horyzonty 2018)

Romain Gavras stworzył świeży, pompatycznie stylowy heist movie, którego nigdy nie nakręcił Guy Ritchie, choć bardzo by chciał.

Autor: Maja Budka
opublikowano

Przeczuwam, że już na żadnym innym filmie tegorocznych Nowych Horyzontów nie uśmieję się tak, jak na najnowszym dziele Romaina Gavrasa. Udało mu się nakręcić przewrotną, sensacyjną komedię gangsterską w iście barokowej stylistyce, nie bez kozery uznaną za jedno z największych odkryć festiwalu w Cannes. Francuz, znany głównie ze swoich brutalnych, mistrzowsko nakręconych teledysków, takich jak do No Church In The Wild Jaya Z i Kanye’a Westa, wykorzystał swoje wieloletnie doświadczenie w pracy z muzykami, tworząc świeży, pompatycznie stylowy heist movie, którego nigdy nie nakręcił Guy Ritchie, choć bardzo by chciał. 

Historia ta pełna jest tarantinowskich skojarzeń oraz odwołań do Człowieka z blizną.

Choć The World Is Yours to głównie błyszczące, barwne, pełne przepychu kadry, reżyser nie zapomina o dopracowaniu fabuły. Historia, pełna tarantinowskich skojarzeń oraz odwołań do klasyków gatunku, takich jak Człowiek z blizną, skupia się wokół François. Cwaniaczka-maminsynka o gołębim sercu, drobnego handlarza narkotyków, który pragnie porzucić szemrane interesy dla uczciwej franczyzy i domu z basenem. Do galerii barwnych postaci dołączają matka głównego bohatera – Danny, cwana, patologiczna oszustka przewodząca kobiecemu gangowi kieszonkowców; Henry – ojciec głównego bohatera, niewinny przestępca podatny nie tylko na manipulacje Danny, ale także na teorie spiskowe; oraz Lamya, młodziutka femme fatale, nieustannie węsząca okazje do przekrętu. François, skuszony perspektywą dużego zarobku, godzi się na ostatni narkotykowy przemyt i wyjeżdża z osobliwymi wspólnikami do malowniczego kurortu u wybrzeży Hiszpanii. Jak można się było spodziewać, gdy drobiazgowo zaplanowana akcja nie idzie zgodnie z planem, zdarzenia przybierają niespodziewany obrót. Rozpoczyna się spektakl pełen spisków, pomyłek i absurdu.

Im dalej brniemy w historię, tym bardziej Gavras angażuje się w polityczne i społeczne realia Europy. Na pierwszy plan wychodzi rasizm, który jest nieodłączną częścią wielu scen. Reżyser pochyla się także nad losem imigrantów oraz społeczności muzułmańskiej. Przede wszystkim jednak The World Is Yours to istna jazda bez trzymanki. Niepokorna gangsterka pełna krwawej przemocy, mafijnych porachunków i ryzykownych intryg, które skrywają w sobie ogromne pokłady humoru. Bawią nie tylko żarty o stereotypach czy kulturze iPhone’ów, ale i słodkość oraz niewinność, które uparcie przebijają się przez tę stylizowaną agresję. Całość dopełnia także swoboda aktorów. Brawura młodego reżysera przyciągnęła na plan filmowy znane nazwiska francuskiego kina, takie jak Isabelle Adjani (Złota Palma za rolę w filmie Opętanie w 1981 roku) czy Vincent Cassel. Nawet najbardziej karykaturalne i ekscentryczne role świetnie wybrzmiały na ekranie.

Reżyser tworzy sekwencje jakby żywcem wycięte z hiphopowego teledysku.

To, co decyduje jednak o wyjątkowości filmu, to bogata i eklektyczna stylistyka. Hiperstylowość filmu objawia się przy każdej scenerii. Czy to duszne, neonowe sale klubowe, komnaty bogato przyozdabiane arabeskami, ociekające złotem, pastelowe plenery czy zadymione wnętrza samochodów ortalionowych chłopców. Gavras beztrosko bawi się kiczem, czyniąc z tego największy atut dzieła. Ponadto Francuz eksploatuje w filmie swój clipowy styl. Tworzy sekwencje jakby żywcem wycięte z hiphopowego teledysku. Bohaterowie lekko i z gracją suną po wypolerowanym tle, kamera tworzy powolne najazdy i statyczne, patetyczne kadry, na których w oddali estetycznie kłębi się dym. Z godną podziwu zręcznością i wyczuciem twórca przeplata obraz ze świetnie dobraną muzyką, za którą odpowiada artysta Jamie xx.

Przy akompaniamencie utworów Africa Toto czy Angels Robbiego Williamsa Romain Gavras serwuje nam film gangsterski, który ma szansę powalczyć o tytuł kultowego. Nie tylko bawi swą różnorodnością, przejaskrawieniem i zadziornością w obrazowaniu świata, ale i cieszy oko zachłanną, ekspresyjną plastyką. Francuski reżyser stworzył film z pazurem, który w Cannes został podsumowany piętnastominutową owacją na stojąco. Cóż, nawet poważni światowi krytycy filmowi lubią raz na jakiś czas pośmiać się z illuminatów, wulgarnych muzułmańskich chłopców wymachujących gnatami czy uprowadzeń pulchnych dzieci.

Ostatnio dodane