nowości kinowe

BLISKOŚĆ. Chcesz czy nie, jesteś wspólnotą

Niespieszna opowieść o egzystencjalnej beznadziei potęgowanej przez społeczne ograniczenia.

Autor: Dawid Konieczka
opublikowano

Lata dziewięćdziesiąte były dla Rosjan czasem wyjątkowej niepewności. Po rozpadzie Związku Radzieckiego pojawił się lęk przed zmianami okresu transformacji, a do tego na jaw wyszedł fakt, iż dobra kondycja gospodarcza państwa i jego jednolitość narodowa to zaledwie propagandowe mity. Duch szeroko pojętej rosyjskości podupadł, nastał okres biedy i poczucia beznadziei. Filmy rosyjskie, niezależnie czy nakręcone w owych latach, czy jedynie o nich opowiadające, przedstawiają rzeczywistość końca dwudziestego wieku w wyjątkowo przygnębiający sposób. Debiut Kantemira Bałagowa jest silnie osadzony w lokalności i marazmie okresu przemian, ale podejmowany przez reżysera temat ma też wymiar bardziej uniwersalny. Upadek wspólnoty, niezależnie do tego, czy jest nią rodzina, czy cały naród, ma druzgocący wpływ na jednostkę.

Opis Bliskości może sprawiać wrażenie, że mamy do czynienia z thrillerem podszytym społecznymi napięciami, ale w istocie jest na odwrót. Historia porwania dwojga narzeczonych i próba zgromadzenia okupu to tak naprawdę tło dla analizy zbiorowości, w której więzi międzyludzkie niemal nie funkcjonują, a pojedynczy człowiek jest przytłoczony brakiem jakichkolwiek perspektyw i wsparcia. W centrum opowieści znajduje się bowiem Ila (Darja Żownier, również zaliczająca solidny debiut), dwudziestokilkuletnia siostra porwanego Dawida. Dziewczyna to typ tak zwanej chłopczycy, która woli naprawiać samochody w warsztacie ojca, niż być elegancką kobietą w patriarchalnej społeczności rosyjskich Żydów. Ila mieszka w Nalczyku, stolicy Republiki Kabardyjsko-Bałkarskiej, a jej życie toczy się bardzo, wręcz nieznośnie powoli. W pewien sposób zmienia się to, gdy dochodzi do porwania, ale Bałagow nie wprowadza szybszego tempa akcji. Dynamiczniejsze stają się za to relacje bohaterki z najbliższymi; mówiąc precyzyjniej, Ila zaczyna bardziej niż dotąd odczuwać, że jest nie tylko tym gorszym dzieckiem, ale również niespełnionym człowiekiem. Matka darzy dziewczynę jawną niechęcią, relacja z chłopakiem ogranicza się właściwie do wspólnych imprez i krótkich, zdawkowych wypowiedzi, a marzenia o stabilnym życiu na własnych zasadach są stopniowo wdeptywane w ziemię. Bliskość przytłacza poczuciem zagubienia i brakiem zadowolenia z życia. W wielu scenach Ila snuje się prawie bez celu po okolicy, a pozostali wcale nie mają lepiej określonych ambicji. Chociaż akcja filmu rozgrywa się w ponad dwustutysięcznym mieście, poruszamy się wyłącznie po szarych przedmieściach i zagraconych domach, w których chłód panuje w każdym pokoju.

Grupa niszczy indywidualność, zawiesza wolność jednostki na rzecz większego dobra. A to w Bliskości wyjątkowo gorzka refleksja, bo koniec końców żadnych więzi tu nie ma.

Ważnym tematem Bliskości jest także problem poczucia wspólnoty. W teorii mamy tutaj rodzinę, żydowską diasporę oraz kabaradyjską społeczność. Niejednokrotnie podkreśla się przynależność do grupy, zobowiązania wobec niej (jak choćby w przejmującej scenie, w której matka nie chce pozwolić, by syn opuścił rodzinne gniazdo i zamieszkał z przyszłą żoną), ale bycie członkiem wspólnoty to ubezwłasnowolnienie. Grupa niszczy indywidualność, zawiesza wolność jednostki na rzecz większego dobra. A to w Bliskości wyjątkowo gorzka refleksja, bo koniec końców żadnych więzi tu nie ma. Przy składaniu się na okup na wierzch wychodzi egoizm, odwracanie się plecami i niesławne „a ja w podobnej sytuacji nic nie dostałem”. Nie ma też mowy o porozumieniu na poziomie narodu — Żydzi to Żydzi, nie mieszają się z Kabardyjczykami i na odwrót. Bałagow wpadł na świetny pomysł i członków poszczególnych grup pokazuje sporadycznie, skoro więzi są iluzoryczne, a dramat skupia się na jednostce. Oryginalny tytuł filmu można przetłumaczyć jako „ciasnota” i to słowo lepiej oddaje charakter debiutu rosyjskiego reżysera. Końcowy uścisk Ili przez matkę to nie wyraz czułości, ale zniewolenia. Ciasne są także kadry w formacie 4:3 i liczne zbliżenia, a wyczulenie na warstwę wizualną (zwłaszcza barwę), widoczne w przemyślanych ujęciach, dają nadzieję, że Kantemir Bałagow może mieć przed sobą świetną artystyczną przyszłość, zwłaszcza będąc pod skrzydłami Aleksandra Sokurowa.

Tak naprawdę nie wiemy do końca, czy rosnące zrezygnowanie Ili, jej słabnący głos i sztuczne uśmiechy są wyrazem akceptacji smutnego świata czy oznaką poddania się. Reżyser nie daje nam jednak żadnej nadziei, by dziewczyna była choćby blisko pogodzenia się z życiem. Młodzi bohaterowie nie są społecznym marginesem; udowadnia to długa, kontrowersyjna scena, w której ze zgrozą oglądają oni autentyczne nagranie z egzekucji jeńców podczas wojny czeczeńskiej. Ila i jej znajomi nie są zepsuci, lecz zanurzeni w beznadziejności, a gdy padają sobie w ramiona, to nie z radości, ale rozpaczy.

korekta: Kornelia Farynowska

Ostatnio dodane