Connect with us

News

Ten serial science fiction spodoba się fanom CZARNEGO LUSTRA

Serial po premierze pierwszego sezonu w 2018 roku nie doczekał się niestety kontynuacji i choć produkcja pod wieloma względami była porównywalna z różnymi elementami, a nawet sezonami Black Mirror.

Published

on

Ten serial science fiction spodoba się fanom CZARNEGO LUSTRA

Serial po premierze pierwszego sezonu w 2018 roku nie doczekał się niestety kontynuacji i choć produkcja pod wieloma względami była porównywalna z różnymi elementami, a nawet sezonami Black Mirror, jej budżet okazał się przeszkodą dla dalszego rozwoju. Była szansa, że będzie istniała równolegle do serialu Charliego Brookera, ale stało się jak się stało. Chodzi oczywiście o antologię science fiction Electric Dreams, opartą na opowiadaniach Philipa K. Dicka. Warto ją tu przypomnieć, tym, bardziej, że w Polsce wydaje się być znacznie mniej popularna.

Advertisement

To doskonała, nowatorska antologia sci-fi, która, mimo że jest jednosezonowym projektem, przypomina nieco utajoną kontynuację Black Mirror. Screen Rant wskazuje, że obie produkcje łączy gwiazdorska obsada oraz samodzielne, stojące na własnych nogach historie sci-fi, które badają różnorodne wątki i punkty widzenia na technologię. Zupełnie jak Czarne lustro.

Co ciekawe, podobnie jak Black Mirror serial został wyprodukowany przez Channel 4, przy czym to ostatnie przez lata zdobywało tam uznanie, a potem przeniosło się na Netflix z większym budżetem, co zmieniło jego estetykę i ton. Niemal dokładnie w momencie przenosin Lustra na Netflix powstało Electric Dreams, oparte na prozie Philipa K. Dicka.

Advertisement

Historia ta, choć zbliżona do Black Mirror, wprowadziła kilka istotnych różnic, w tym najważniejsze, to bardziej optymistyczny ton oraz bogatsza wizualnie estetyka. Pomimo braku kolejnych sezonów, Electric Dreams pozostaje ważnym elementem współczesnego serialowego krajobrazu sci-fi, zgłębiając kwestię technologii i jej wpływu na ludzi, co ma szanse przyciągnąć fanów Black Mirror.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *