search
REKLAMA
News

QUENTIN TARANTINO zdradził, że słynna scena z DJANGO niemal nie znalazła się w filmie

Łukasz Budnik

9 lutego 2021

REKLAMA

Quentin Tarantino i Edgar Wright spotkali się ostatnio w ramach podcastu Empire aby porozmawiać o kinie i filmowych przeżyciach. Do sieci trafiają kolejne cytaty z konwersacji – dowiedzieliśmy się już na przykład, że Tarantino uważa scenę na ranczu z Pewnego razu… w Hollywood za bardziej przerażającą niż zakończenie Milczenia owiec. W innym fragmencie podcastu reżyser opowiada o tym, dlaczego słynna scena z workami z Django niemal nie znalazła się w filmie.

Mowa o komediowym fragmencie, w którym bohater Dona Johnsona i jego towarzysze zakładają na głowy worki (nawiązanie do KKK) i prowadzą na ich temat absurdalny spór. Tarantino przyznał, że była to jego ulubiona scena na etapie pisania scenariusza, jednak nie był pewny, czy zadziała ona na ekranie.

To była jedna ze scen, która była takim przebojem na papierze, że zacząłem się zastanawiać, czy dobrze wypadnie w filmie. Co, jeśli coś umknie widzom, gdy odegrają to aktorzy? To nie scena oparta na jednym występie, ale na całej grupie, w dodatku ma miejsce w dziwnej części filmu.

Scena została nakręcona i dodana w montażu przez Tarantino i jego montażystę, Freda Raskina. Reżyser pokazał ją później kilku różnym osobom, ale nigdy nie spotkał się z oczekiwaną reakcją – zaproszeni goście nie mieli pojęcia, co właściwie oglądają. Tarantino postanowił zatem nie uwzględniać tej sceny w wersji przygotowanej dla przedstawicieli studia Sony, aby zaprezentować, że film w razie czego może się bez niej obyć. Sekwencja pojawiła się znowu w wersji przygotowanej dla widzów na pokazach testowych. Tym razem reakcje były znacznie lepsze. 

Cała sala śmiała się przez bite pięć minut, kino drżało w posadach w odpowiednich momentach. Stwierdziłem więc, że scena ostatecznie zostanie w filmie.

Tarantino przyznał, że pokazywanie tej sceny bez kontekstu było wymaganiem zbyt wiele i zakończyło się rozczarowującymi rezultatami.

Lubicie tę scenę, czy uważacie ją za zbędną?

Avatar

Łukasz Budnik

Pochodzi z Elbląga. Uwielbia zarówno kino nieme, jak i współczesne blockbustery oparte na komiksach. Nie może się doczekać wspólnych seansów z dorastającym synem.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA