News
Kultowa powieść (i serial) Stephena Kinga zainspirowana przez Władcę Pierścieni
Powieść łączy elementy Władcy Pierścieni z postapokaliptyczną wizją The Walking Dead. Po raz pierwszy pojawia się w niej Randall Flagg – czarny charakter Kinga.
Powieść łączy elementy Władcy Pierścieni z postapokaliptyczną wizją znaną z The Walking Dead. ScreenRant donosi, że Stephen King ujawnił, że to właśnie arcydzieło Tolkiena zainspirowało Bastion – bo o tę powieść i serial chodzi – co sprawiło, że obie sagi są regularnie ze sobą porównywane.
W Bastionie, które może być uznawane za jedno z najbardziej ambitnych dzieł legendy horroru, po raz pierwszy pojawia się Randall Flagg – przerażający czarny charakter powracający w twórczości Kinga częściej niż jakakolwiek inna postać. Książka licząca dobrze powyżej 800 stron opowiada epicką postapokaliptyczną sagę dziejącą się po tym, jak wirus zabija 99% ludzkości.

Główni bohaterowie zarówno w Bastionie, jak i we Władcy Pierścieni ucieleśniają podstawowe, przeciwstawne idee dobra i zła, a niewielka grupa wyrusza w niebezpieczną wyprawę, by stawić czoła pradawnemu zagrożeniu. Tak jak w przypadku Drużyny, szanse bohaterów na sukces są powiązane z ich wytrzymałością i siłą woli, a nie z umiejętnościami walki. Chociaż obie opowieści dzielą wspólny motyw, ogromnie różnią się pod względem realiów – Bastion jest nierozerwalnie związany z Ameryką, dwie frakcje mają swoje siedziby w Boulder w Kolorado i w Las Vegas.
Bastion jest niewątpliwie niepokojący, ale często uważa się go za najlepszą nie-horrorową książkę Stephena Kinga. Dotąd adaptacje (były dwie) nie odniosły oszałamiającego sukcesu wśród krytyków (druga, z 2020 roku ma 56% na Rotten Tomatoes). Miniserial z 1994 roku chwalono za uchwycenie tonu książki, jednak ze względu na fakt, że ogromne fragmenty powieści zostały wycięte, momentami przypominał serię przypadkowo połączonych scen.

Z kolei adaptacja z 2020 roku nie poradziła sobie najlepiej, mimo znacznie wyższego budżetu i możliwości oraz gwiazdorskiej obsady z Whoopi Goldberg i Alexandrem Skarsgårdem jako Randallem Flaggiem. Recenzje krytykowały decyzję o przedstawieniu historii w niechronologicznej kolejności oraz tak silne skupienie się na amerykańskości, że nie oddało to przerażającego tonu książki. Paradoksalnie starszy serial z 1994 został znacznie wyżej oceniony przez widzów (7,1 vs. 5,7 na IMDb).
Z kolei Jakub Piwoński pisał u nas o nim tak: […] Brak tu jednak czytelnego katharsis, brak tu puenty nakłaniającej do wyciągnięcia z seansu czegoś więcej niż truizm o białym dobru i czarnym złu, który nie uwzględnia jakichkolwiek odcieni szarości i innych niuansów ludzkiej natury.

Mimo wszystko dla Bastionu wciąż jest nadzieja – Deadline poinformował, że w przygotowaniu znajduje się kinowa wersja postapokaliptycznego arcydzieła Kinga, reżyserowana przez Douga Limana (Tożsamość Bourne’a, Na skraju jutra). To nowe i ambitne podejście do tak ciężkiej historii i chociaż poza samym faktem istnienia planów niewiele jeszcze wiadomo, trylogia mogłaby być ekscytującą perspektywą dla Bastionu, zwłaszcza że Władca Pierścieni Petera Jacksona już udowodnił, że taka strategia może odnieść sukces ponad wszelkie oczekiwania.

