Connect with us

News

Alan Ritchson przeżył „najgorsze minuty życia”, gdy kręcił finał 3. sezonu „Reachera”. Aktor opowiada

Alan Ritchson zagrał Reachera w już trzech sezonach serialu.

Published

on

Autor książek o Reacherze wyjaśnił, dlaczego denerwuje go trzeci sezon lubianego serialu

Zakończyła się emisja trzeciego sezonu serialu Reacher, opartego na powieściach Lee Childa (ten konkretny sezon bazował na powieści Siła perswazji). W tytułowego bohatera wciela się Alan Ritchson, który w wywiadzie opowiedział o trudach realizacji finałowego odcinka.

Advertisement

Ritchson nawiązał do brutalnej sceny walki Reachera i Pauliego.

Rzecz w tym, że oglądacie Reachera miotanego przez kilka minut. Chciałem, żeby widzowie wiedzieli, że zrobiłem to dla tej postaci i żeby kamera skupiała się na mnie. Wszyscy ostrzegali mnie, że zostanę zraniony i że mogę skorzystać z pomocy kaskadera. Odmówiłem. (…) [On] rzucił mnie na stół tak mocno, że trafiłem do siódmego kręgu piekła. Musiałem powiedzieć swoim dzieciom [które były wtedy na planie], że wszystko jest super, bo nie chciałem, żeby myślały, że ich tata umarł. To były najgorsze minuty mojego życia

Advertisement

Aktor zdradził też, że nakręcenie całej sekwencji zajęło trzy tygodnie.

Advertisement

Niedawno Lee Child chwalił trzeci sezon serialu:

To naprawdę denerwujące, że robią to lepiej ode mnie. Mam trudności, żeby powiedzieć, co zostało usunięte. To dowodzi, że udało im się to zrobić tak, by nie zostawiać luk ani braków. Przejścia są oczywiście bardzo różne, ponieważ pewne rzeczy muszą być skompresowane lub zmienione w jakiś sposób, ale większość z nich jest świetna, a niektóre są lepsze, niż napisałem na początku. To świadczy o talencie [showrunnera] Nicka Santory i scenarzystów.

Advertisement

Elblążanin. Docenia zarówno kino nieme, jak i współczesne blockbustery oparte na komiksach. Kocha trylogię "Before" Richarda Linklatera. Syci się nostalgią, lubi fotografować. Prywatnie mąż i ojciec, który z niemałą przyjemnością wprowadza swojego syna w świat popkultury.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *