Felietony - Cykle
KSIĄŻĘ I AKTORECZKA. Mezalians monarchii z showbiznesem
KSIĄŻĘ I AKTORECZKA to historia niecodziennego małżeństwa, które zderza tradycję z nowoczesnością w brytyjskiej monarchii.
Kurz opadł i chociaż portale plotkarskie nadal żyją tym, że 19 maja 2018 roku żoną brytyjskiego księcia została Amerykanka, na dodatek starsza od niego i aktorka, ślub Henryka Karola Alberta Dawida Mountbatten-Windsor i Rachel Meghan Markle powoli przestaje budzić emocje.
A w ciągu ostatniego roku były one ogromne. Przede wszystkim, co na to babcia księcia, nieugięta i przywiązana do tradycji królowa Elżbieta II (szerzej znana ostatnio jako bohaterka świetnego serialu Netflixa The Crown, choć ja pamiętam ją wciąż z doskonałej kreacji Helen Mirren w filmie Stephena Frearsa)? Elżbieta II, której zarzucano, że do tego stopnia nie mogła znieść niekonwencjonalnego zachowania swojej synowej, zmarłej ponad 20 lat temu Lady Di, że pośrednio doprowadziła do jej śmierci (oskarżenia o bezpośredni udział też były, teorii spiskowych nigdy za wiele).
W przypadku Meghan widać jednak, że królowa nie okazuje przesadnej niechęci. Wydała zgodę na małżeństwo, pojawiła się na ślubie, a choć jej twarz nie wyrażała zbytniego entuzjazmu, pamiętać należy, że jest już starszą panią, którą całe życie uczono nie okazywać emocji. Być może ma to związek z faktem, że jej młodszy wnuk szanse na tron ma praktycznie żadne (no, chyba że trafi się drugi Król Ralph, ale tego raczej nikt sobie ani innym nie życzy), a może przyjęła do wiadomości – jest przecież mądrą kobietą – że świat się zmienia. I nie pierwszy raz książę żeni się z aktoreczką.
Pamiętacie Grace Kelly? Przykład mezaliansu niezwykle romantycznego i odpowiednio tragicznego. Amerykańska aktorka, zdobywczyni Oscara za rolę w filmie Dziewczyna z prowincji, w kwietniu 1956 roku wyszła za mąż za księcia Rainiera III, władcę niewielkiego Monako. Ślub oczywiście był bajkowy, uroda przyszłej księżnej w oprawie klejnotów błyszczała tym jaśniej, a jej suknia nadal stanowi inspirację dla pokoleń panien młodych. Niestety, małżeństwo księstwa Monako zakończyło się w roku 1982 śmiertelnym wypadkiem księżnej Grace.
Żyli szczęśliwie, lecz z pewnością niewystarczająco długo. Książę Rainier nie ożenił się ponownie po śmierci małżonki i następną księżną Monako została w roku 2011 Charlene Lynette Wittstock, olimpijska mistrzyni pływacka i modelka, która wyszła za mąż za syna Grace i Rainiera, Alberta. Historia się powtarza, miejmy nadzieję, że nie do końca…
Kariera aktorska Rachel Meghan Markle nie jest tak imponująca jak księżnej Grace. Księżna Sussexu ma na swoim koncie zaledwie kilkanaście występów, głównie w produkcjach telewizyjnych. Choć aktorstwo jest drogą naturalną dla córki operatora filmowego, która ma pewne wykształcenie kierunkowe (historia teatru), trudno jednak uznać osiągnięcia Meghan za spektakularne.
Większym problemem z pewnością było, że Meghan ma za sobą już jedno małżeństwo. Dwuletnie małżeństwo z Trevorem Engelsonem, producentem filmowym, zakończyło się z powodu „różnic nie do pogodzenia”. Czyżby miało to związek z kulejącą karierą Meghan? Brytyjska monarchia, jak pamiętamy, jest szczególnie wrażliwa na problem rozwodu. Pradziadek księcia Harry’ego, Edward VIII, został zmuszony do abdykacji, ponieważ ożenił się z dwukrotną rozwódką, Wallis Simpson. Ta smutna i jednocześnie szczęśliwa historia zainspirowała królową popu, Madonnę, która w roku 2011 przeniosła ją na ekran.
Rolę księżnej Windsoru powierzono brytyjskiej aktorce Andrei Riseborough, która – przyznać trzeba – wypadła doskonale. Partneruje jej James D’Arcy w roli Edwarda VIII, a na planie dalszym znajdują się takie nazwiska jak znana z Gry o tron Natalie Dormer czy Oscar Isaac (Anihilacja, Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi, Ex Machina).
Także księżniczka Małgorzata, siostra Elżbiety II, poznała na własnej skórze, co znaczy związek z rozwodnikiem. Obdarzyła uczuciem Petera Townsenda, bohatera bitwy o Anglię – niestety, rozwiedzionego. Została postawiona przed podobnym wyborem jak Edward VIII – małżeństwo albo korona. Na tron księżniczka Małgorzata zapewne nie liczyła, natomiast widziała na pewno, jak wygląda życie jej wuja – szczęśliwego w małżeństwie, żyjącego jednak na obczyźnie, z dala od rodziny, ograniczonego wyznaczoną, ciągle zbyt niską pensją. Małgorzata Windsor dokonała innego wyboru. Życiowa buntowniczka, utarła jednak nosa nobliwej familii, wybierając sobie na męża człowieka co prawda stanu wolnego, ale o opinii dalekiej od nieposzlakowanej – fotografa Antony’ego Armstronga-Jonesa. Nadanie mu przez Elżbietę II tytułu lorda Snowdona niewiele pomogło, bo – jak wiadomo – papierek nie załatwia wszystkiego. Małżeństwo zakończyło się rozwodem po 18 latach.
Skandali, rozwodów, sekretnych taśm, mniej lub bardziej widocznych romansów i rozdzierających serce wywiadów było w ciągu ostatniego półwiecza w brytyjskiej monarchii tyle, że Rachel Meghan Markle, wstępując do niej, może czuć się całkowicie swobodnie. I tak chyba jest. Podczas relacji z rozlicznych oficjalnych wizyt, a także podczas ślubu, widać, że księżna nie czuje się onieśmielona swoją nową rolą. W przeciwieństwie do poprzedniej partnerki księcia przyjęła ciężar stanowiska na szczupłe barki z olśniewającym, hollywoodzkim uśmiechem. Sama ceremonia zaślubin zresztą odbiegała mocno od sztywnego rytuału, do którego przyzwyczajeni są Brytyjczycy.
Chór wykonał niezwykle smętną (choć w założeniu zapewne romantyczną) wersję piosenki Bena E. Kinga Stand by me, a amerykański pastor wygłosił mowę daleką od konwenansu – z ferworem przywodzącym na myśl występy Whoopi Goldberg w Zakonnicy w przebraniu. Słuchając, jak euforyczne wrzaski wielebnego rozrywają duszne od historii powietrze windsorskiej kaplicy, niemal czekałam na dzieci slumsów, które zaciekawione wejdą do środka. To by był piękny symbol.
Meghan i Harry, Grace i Rainier, Wallis i Edward – wszyscy oni postawili na miłość. Złamali zasady, poszli za głosem serca. Zwykle dzieje się tak w bajkach i romantycznych komediach, jak ta z Marylin Monroe i Laurence’em Olivierem w rolach głównych, z której zaczerpnęłam tytuł tego tekstu. Cyniczny widz z krzywym uśmiechem przygląda się, jak książę poślubia Kopciuszka, zakładając, że to sytuacja mało realna. Można się zresztą słusznie domyślać, że nawet jeśli nastąpi, tuż po ceremonii zacznie się analiza materiału dowodowego w poszukiwaniu żenujących wpadek, oskarżenia o plagiat sukni ślubnej i złośliwe plotki na temat podróży poślubnej lub jej braku. W najlepszym zaś razie – na promienną pannę młodą czeka żmudne i niełatwe zadanie wpasowania się w rodzinę żyjącą stale na świeczniku i podjęcie nowych, nie zawsze przyjemnych obowiązków.
To jednak potem. 19 maja bajka stała się życiem, a życie stało się bajką. Nie tylko dla Meghan i Harry’ego, ale i dla widzów, którzy ich wzruszenie obserwowali na swoich ekranach. To nie tylko ważna dla dwojga chwila, to potężne w oddziaływaniu show. Aktoreczka odegrała swą najważniejszą rolę. I oby otrzymała za nią zasłużoną nagrodę.
