Stephen King pozostaje jednym z najczęściej ekranizowanych pisarzy w historii kina i telewizji, a fala nowych adaptacji jego twórczości wcale nie zwalnia.
Nie każdy serial sci-fi potrzebuje wielu odcinków, żeby opowiedzieć sensowną historię. Czasami wystarczą trzy odcinki, albo nawet dwa.
There can be only one. To jedno z najbardziej rozpoznawalnych zdań kina lat 80. i jednocześnie obietnica, z którą Highlander (Nieśmiertelny) musi się zmierzyć.
Stephen King ma na koncie dziesiątki ekranizacji i może dlatego część z nich nie przebiła się do powszechnej świadomości.
Jesień 2026 zapowiada się wyjątkowo ciekawie dla miłośników krótkich, zamkniętych historii. Platformy streamingowe nie próżnowały, rządzi więc miniseria.
Jeżeli szukasz thrillerów, których centralnym punktem jest seryjny morderca i które potrafią naprawdę zaleźć za skórę, nie musisz wracać do oczywistych tytułów.
Kiedy myślimy o wielkich filmach, których tematem jest Starożytny Rzym, niemal automatycznie pojawia się Gladiator Ridleya Scotta.
W ostatniej dekadzie kino sci-fi dostało kilka naprawdę ambitnych produkcji, które próbowały zrobić coś więcej niż tylko dostarczyć widzom efektowną rozrywkę.
Zimna Wojna była konfliktem, w którym najgroźniejszą bronią często nie był karabin, lecz informacja, a najlepsze thrillery zimnowojenne nie potrzebowały bitew.
Mikael Håfström w 1408 rozwija pomysł Kinga, zachowując to, co w oryginale najważniejsze: poczucie, że zamknięte drzwi mogą prowadzić prosto do piekła.