Zestawienie

5 NAJLEPSZYCH ról ALICII VIKANDER. Subtelna, ale z ikrą

Autor: Dawid Myśliwiec
opublikowano

Śliczna, subtelna, wciąż niezwykle dziewczęca, mimo iż właśnie stuknęła jej trzydziestka. Alicia Vikander w młodym wieku rozbłysła na firmamencie europejskiego kina i błyskawicznie przeszczepiła sukces ze Starego Kontynentu na grunt amerykański. I choć niektórzy zarzucają jej brak charyzmy i wyrazistości, filigranowa Szwedka nie raz już udowadniała, że nie brak jej talentu aktorskiego. Na dowód tego w kolejności chronologicznej przedstawiam 5 najlepszych ról Alicii Vikander.

Kochanek królowej (2012), reż. Nikolaj Arcel

Royal Affair Alicia Vikander

Ileż w niej było pożądania i cierpienia!

Nie miałem wielkich oczekiwań wobec tego filmu – obejrzałem go w ramach przygotowań do oscarowej gali A.D. 2013 i zostałem porażony emocjonalnym ciężarem tego filmu. Był to jeden z najlepszych melodramatów, jakie w tamtym czasie było mi dane obejrzeć. Alicia Vikander w roli brytyjskiej księżniczki, która zostaje królową Danii i zakochuje się w dworskim lekarzu (Mads Mikkelsen), wypadła niezwykle dojrzale i wzruszająco. Ileż w niej było pożądania i cierpienia! Ledwie 24-letnia wówczas Vikander wypadła niezwykle przekonująco, a przecież grała w języku duńskim, którego przed rozpoczęciem zdjęć musiała się dopiero nauczyć!

Ex Machina (2014), reż. Alex Garland

ex-machina

Trudna rola, bo wymagająca niezwykle oszczędnych, a jednocześnie wymownych środków. Jako Ava, wytwór genialnego umysłu i obdarzony sztuczną inteligencją zaawansowany przykład humanoida, Vikander musiała wykazać się powściągliwością i subtelnością, dlatego była idealną osobą do zagrania tej roli. Maszyna, kojarzona zwykle z zimną bezdusznością, zyskuje w filmie Alexa Garlanda niemal anielską twarz, za sprawą której miesza w głowach dorosłych, niezwykle inteligentnych mężczyzn. Już wtedy, w 2014 roku, można było się przekonać, że transfer Alicii z Europy do Hollywood przebiegł niezwykle gładko, a przed nią jeszcze wiele znakomitych ról. Jak się okazało, potwierdzenie tej tezy nastąpiło wyjątkowo szybko.

Dziewczyna z portretu (2015), reż. Tom Hooper

Dziewczyna z portretu

W 2016 oscarowa kategoria dla najlepszej aktorki drugoplanowej nie była wyjątkowo mocna – z pięciu kandydatek na statuetkę zasługiwały tak naprawdę trzy: Kate Winslet za Steve’a Jobsa, Jennifer Jason-Leigh za Nienawistną ósemkę i właśnie Alicia. W tej stawce każda z nich mogła wygrać, choć najwyżej stały akcje Winslet, która przed oscarową galą święciła triumfy na galach Złotych Globów i nagród BAFTA. Większość ekspertów wróżyła jej drugą nagrodę Akademii, a tymczasem Oscar powędrował do niespełna 28-letniej Vikander, która uwiodła członków AMPAS-u kreacją może nie tak wyrazistą, jak ta Winslet, ale niezwykle emocjonalną i wzruszającą. Akademia, jak wiemy, często wyżej ceni łzy niż brawurę, dlatego triumf młodej Szwedki tak do końca nie dziwi. Z pewnością statuetka nie została jej przyznana na wyrost – fani Winslet i Vikander zapewne nigdy nie dojdą jednak do porozumienia odnośnie tego, która z nich bardziej zasługiwała na złotego rycerza.

Kryptonim U.N.C.L.E. (2015), reż. Guy Ritchie

Alicia Vikander

W kipiącej od testosteronu Armiego Hammera i Henry’ego Cavilla historii szpiegowskiej to właśnie Alicia jawiła się jako największa zwyciężczyni. Zawróciwszy w głowie temu pierwszemu, z tą samą gracją i brawurą prowadziła Wartburga, tańczyła, uprawiała zapasy i przywdziewała TĘ OBŁĘDNĄ POMARAŃCZOWĄ SUKIENKĘ. Znakomita rola, pełna niuansów, wielu odcieni, zabawna i rozrywkowa – prztyczek w nos dla wszystkich, którzy mogliby zarzucać Vikander brak charyzmy. Szkoda tylko, że Ritchie nie potrafił lepiej wykorzystać tej postaci, bo koniec końców i tak jest ona drugorzędna wobec znacznie mniej interesujących bohaterów męskich…

Tomb Raider (2018), reż. Roar Uthaug

Daniel Wu i Alicia Vikander

Nie jestem fanem tego filmu – uważam, że został zrobiony po linii najmniejszego oporu, a podczas seansu miałem wrażenie wtórności podniesionej do potęgi n-tej. To napisawszy, muszę oddać Alicii, że jest bezsprzecznie najjaśniejszym punktem filmu Roara Uthauga (a zaraz po niej ścieżka dźwiękowa Toma Holkenborga a.k.a. Junkie XL-a). Miałem ogromne obawy co do tej decyzji obsadowej – bo sylwetka nie dość ponętna, bo ikry trochę za mało, itd. Tymczasem Vikander, która jeszcze bardziej doszlifowała swój brytyjski akcent (wkrótce zagra angielską monarchinię, mark my words!), zagrała z dużą pewnością siebie i luzem, dzięki któremu kreacja kultowej postaci Lary Croft jej nie przerosła. Zgodność tej wersji słynnej poszukiwaczki skarbów z jej komputerowym pierwowzorem to już inna sprawa, ale w ostatecznym rozrachunku ze starcia z legendą Tomb Raidera Alicia wyszła zwycięsko.

Ostatnio dodane